NOWY TARG. W szerokim gronie i na wysokim poziomie konkretności odbyło się posiedzenie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego Miasta Nowego Targu, pod przewodnictwem burmistrza Grzegorza Watychy.
Oprócz stałych członków Zespołu uczestniczyli w tej naradzie przedstawiciele Starostwa Powiatowego, Polskiej Spółki Gazownictwa Rejonu Dystrybucji Gazu w Nowym Targu, policji, Państwowej Straży Pożarnej, Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
Reprezentanci służb, gazownictwa i obu samorządów koncentrowali się na stanie sieci gazu ziemnego w mieście i przyczynach występowania awarii pracach w obrębie przebiegu gazociągów, także na procedurach postępowania w razie uszkodzenia sieci gazowej. Mowa była również o ryzyku montowania butli na gaz propan-butan w budynkach wielorodzinnych i niebezpieczeństwie przeróbek instalacji dokonywanych przez osoby nieuprawnione.
Stwierdzono na posiedzeniu potrzebę przeprowadzenia akcji edukacyjnej i informacyjnej, mającej zachęcić ludzi do montowania czujek wykrywających niebezpieczne stężenia gazu, ale też tlenku węgla.
Piece gazowe stosowane w budynkach jednorodzinnych nie mają bowiem wielkości, która – jeśli chodzi o przepisy – wymuszałaby stosowanie czujek. Rzecz w tym, by mieszkańcy robili to dobrowolnie – mając na względzie bezpieczeństwo swoje i sąsiadów, a w pamięci – fakt, że właśnie czujka zapobiegła teraz tragedii przy Waksmundzkiej.
W ubiegłym roku na terenie Nowego Targu doszło do jednej tylko awarii stalowego jeszcze odcinka sieci gazowej – w ul. Ludźmierskiej, na wysokości b. NZPS „Podhale”. Jak potem stwierdzono, jej przyczyną były prądy błądzące. Zgłoszeń o wyczuwalnym zapachu nawaniacza gazownicy odebrali w ubr. 26. Były to jednak sytuacje spowodowane drobnymi rozszczelnieniami.
W przypadku – na szczęści krótkotrwałej i bez szkód – poważnej awarii w ciągu ul. Waksmundzkiej, przyczynę wskaże ekspertyza.
Ponieważ znane są przypadki podłączania butli na gaz propan-butan do instalacji wykonanych wcześniej dla gazu ziemnego, Państwowa Inspekcja Nadzoru Budowlanego napominała, że nie wolno stosować tych samych urządzeń do dwóch rodzajów gazowego paliwa.
Wymagają też one zupełnie innych czujek. Dla gazu propan-butan, cięższego od powietrza, czujki umieszcza się przy podłodze. Z kolei lżejszy od powierza gaz ziemny migruje do góry. Inne są także granice wybuchowości obu rodzajów gazu, dlatego inaczej kalibruje się czujki.
Podinspektor ds. obrony cywilnej w mieście, Zbigniew Korczak, zwraca uwagę, że słabo wyczuwalny nawaniacz nie zawsze świadczy o niskim stężeniu gazu, ponieważ ziemia czy piasek skutecznie odfiltrowują zapach.
Stąd apel Urzędu Miasta, by mieszkańcy nie obawiali się zgłaszać każdego wyczuwalnego zapachu nawaniacza i czynili to natychmiast. Można dzwonić na numer alarmowy pogotowia gazowego: 992 lub na numer 112, wtedy straż pożarna powiadomi szybko odpowiednie służby. Sprawdzenie stężenie czujką trwa 2 – 3 minuty, a może zapobiec tragedii i stratom.
Po tym pierwszym spotkaniu w szerszym gronie planowane są następne.
Fot. Anna Szopińska