
Olbrzymich emocji dostarczyło półfinałowe spotkanie Pucharu Polski na szczeblu Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej między Wiechami Rabka, a Lubaniem Maniowy. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych, z której zwycięsko wyszli ostatecznie maniowianie.
Mecz rozegrano w Nowym Targu, gdzie na czas remontu własnego obiektu, Wiechy pełnią rolę gospodarza.
Pierwsza – bezbramkowa – połowa ze wskazaniem na rabczan. To oni stworzyli sobie w tej odsłonie dwie bramkowe okazje. W obu przypadkach precyzji zabrakło Łukaszowi Dudzikowi.
Po zmianie stron ruszyli maniowianie i w krótkim odstępie czasu to oni mieli dwie okazje by wyjść na prowadzenie. Szczególnie sytuacja Jakuba Kasperczyka była tych z gatunków nie stu, a dwustu procentowych.
To szybko się na maniowianach zemściło i w 55 Tomasz Ciećko kapitalnym technicznym strzałem w górny róg bramki Lubania, dał Wierchom prowadzenie. Rabczanie poszli za ciosem i niewiele później powinni podwyższyć prowadzenie. Najpierw Ciećko chybił o centymetry, a po chwili Dudzik ostemplował poprzeczkę. Zaraz po tej drugiej sytuacji drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Rafał Kościelniak i Wierchy od tego moment grały w liczebnym osłabieniu. Lubań z tego skorzystał i w 76 min wyrównał. Marcioo Da Silva został powalony w polu karnym przez Macieja Styrczule i po chwili sam wymierzył sprawiedliwość z rzutu karnego.
Wynikiem 1:1 zakończył się regulaminowy czas gry. Nie było dogrywki. Zwycięzcę wyłonić miały więc rzuty karne. To była prawdziwa huśtawką nastrojów. Już w pierwszej serii Styrczula zrewanżował się Da Silvie i obronił jego jedenastkę. W czwartej serii pomylił się z kolei Michał Czubin, po którego strzale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Decydująca okazała się siódma seria. W niej najpierw Artur Świerad wyczuł intencję Sebastiana Świerzbińskiego, a po chwili swoją „jedenastkę” wykorzystał Marek Sikora i to Lubań cieszył się z końcowego zwycięstwa.
– Szkoda. Mieliśmy swój plan na to spotkanie i całkiem nieźle to wyglądało. Dobrze nam się ten mecz układał, do momentu tej czerwonej kartki. Próbowaliśmy to poukładać, grając w dziesięciu, ale niestety nie udało się nam uniknąć straty bramki. A karne to loteria, szczególnie w takich warunkach pogodowych jakie towarzyszyły temu spotkaniu. Musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość, a Lubaniowi gratuluje zwycięstwa i awansu do finału – ocenił grający trener Wierchów, Sebastian Świerzbiński.
– Bardzo trudne spotkanie dla nas pod wieloma względami. Przede wszystkim problemy stwarzała nam sztuczna nawierzchnia. Nie mamy z nią do czynienia. Widać było, że Wierchy, które tutaj trenują na co dzień, lepiej czują się w takich warunkach. Płynniej się poruszali. Dlatego gratuluje Wierchom dobrej, mimo porażki, dyspozycji w tym meczu. Gratuluję też swojemu zespołowi, przede wszystkim ambitnej i charakternej postawy. A wygraną chciałbym zadedykować mojej niespełna 90 letniej babci, która jest moim wiernym fanem – podsumował trener Lubania, Grzegorz Hajnos.
W finale PP Lubań zagra ze zwycięzcą drugiej pary półfinałowej Biali Biały Dunajec – Podhale Nowy Targ.
Wierchy Rabka – Lubań Maniowy 1:2 (0:0) po rzutach karnych.
Bramki: 1:0 Ciećko 55, 1:1 Da Silva 76 z karnego. Rzuty karne: 5:6
Wierchy: Styrczula – Chochliński, Jędrzejowski, Świerzbiński, Kościelniak – Czubin, Myrda (85 Zubek), Dudek, Banik – Ciećko, Dudzik (79 Jurzec).
Lubań: Świerad – Augustyn, D. Firek, Rzadkosz – Pluta, Sydorczuk (56 Noworolnik), D. Duda, Jandura – P. Duda (85 Hagowski), Da Silva, Kasperczyk (76 M. Sikora).
Sędziowli: Paweł Barwiński oraz Roman Baran, Bartłomej Skoczyk (KS PPPN Nowy Targ)
Żółte kartki: Kościelniak, Jędrzejowski, Styrczula – D. Duda, Pluta, Noworolnik.Czerwona kartka: Kościelniak 72 za drugą żółtą.
C
Tekst Maciej Zubek, Foto: Maciej Gębacz