Plaga zasłabnięć na tatrzańskich szlakach

Okazuje się, że praktycznie codziennie do pogotowia górskiego docierają prośby o pomoc od turystów, którzy sami nie są w stanie kontynuować wycieczki czy wręcz wrócić do Zakopanego najkrótszą trasą.

Wszystko wskazuje na to, że większość przypadków to osoby, które na skutek przejścia covidu mają upośledzoną wydolność. Adam Marasek ratownik TOPR przyznaje, że takiej ilości omdleń, zasłabnięć i udzielania pomocy wyczerpanym osobom na szlaku nigdy jeszcze nie było

– Nie od wczoraj wiadomo, że sezon letni rządzi się swoimi prawami. Oczywistym jest, że przy takiej ilości turystów, która w tym roku zawitała pod Tatry urazy – zwichnięcia i złamania, będące następstwem poślizgnięcia się czy potknięcia są nieuniknione. Natomiast czym innym są omdlenia i zasłabnięcia, których teraz notujemy ogrom. Wnioski nasuwają się tutaj same – gołym okiem widać, że ludzie po przechorowaniu Covid-19 są po prostu słabsi. Osoby, które przed koronawirusem były w dobrej kondycji fizycznej chyba nie do końca zdają sobie sprawę z konsekwencji tej choroby. Opierając się na swojej wcześniejszej wydolności z automatu decydują się na dłuższe trasy, a to nie do końca dobry wybór, bo w pewnym momencie organizm w własnej obronie po prostu nie pozwala im na kontynuowanie wyprawy.

Spadek wydolności organizmu to jedno z następstw koronawirusa. Potwierdza to Jerzy Toczek, koordynator ds. szczepień w Szpitalu Powiatowym im. dr Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. – Mniejsza tolerancja wysiłku po przejściu Covid-19 – nawet przy skąpych objawach czy też przechorowaniu go bezobjawowo jest faktem. Zgłaszają się do nas pacjenci nie tylko z tą dolegliwością, ale także z zaburzeniami krążenia mózgowego, dusznościami, problemami stawowymi czy neurologicznymi. Praktycznie każdy pacjent, który ma w swojej historii koronawirusa ma także jakąś przypadłość pocovidową, nierzadko kilka jednocześnie. Mało kto nie odczuwa żadnych następstw po covidzie.

Generalnie osoby po przechorowaniu Covid-19 powinny wystrzegać się ekstremalnych wysiłków. Niestety pacjenci nie zawsze stosują się do zaleceń lekarzy i często przeholowują z wysiłkiem, a góry szczególnie mocno dają odzwierciedlenie tego problemu. Posiłkując się własnym doświadczeniem ratownik TOPR Adam Marasek, który przeszedł covid mówi jasno i wyraźnie, że powrót do formy pozwalającej mu w miarę normalnie chodzić po górach – w jego przypadku, osoby bardzo aktywnej przed chorobą był stosunkowo długi.

– Z pełną świadomością mogę zaapelować do turystów by nie patrzyli na swoją kondycję sprzed covidu, by brali pod uwagę to, że teraz w każdej chwili może zabraknąć im sił. W planowaniu górskich wycieczek najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzenie się na lżejszych trasach, a dopiero później przejście do bardziej wymagających trekkingów czy wspinaczek. Takie podejście to nie tylko troska o własne zdrowie i bezpieczeństwo, ale okazanie szacunku dla naszej pracy.

Lekarze podkreślają, że powikłania pocovidowe dotyczą nawet tych osób, które przeszły zakażenie bezobjawowo. I ciągle jedynym lekarstwem na groźną w skutkach chorobę i jej powikłania jest wcześniejsze zaszczepienie się. W Zakopanem można zaszczepić się w punkcie przy zakopiańskim szpitalu od ręki i bez czekania. Może warto w ten sposób pożytecznie wykorzystać urlop pod Tatrami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *