Piotr Dziubasik. Kwadratura reprezentacji

FELIETON NA SPALONYM. Pewnie wszyscy już znacie najnowszy dowcip o Reprezentacji Polski – Polacy jeszcze w tym roku nie przegrali żadnego meczu! Coś w tym jest gdyż według ostatniego notowania rankingu FIFA awansowaliśmy o dwie lokaty, na 76 miejsce.

 Ohydnym rechotem losu jest fakt, iż obecne wystarczy zakazać naszym piłkarzom grać, a efekty są lepsze aniżeli te po występach biało-czerwonych. Żeby było jeszcze bardziej dziwnie to właśnie jesteśmy świadkami jednego z największych transferów polskiego piłkarza. Co prawda Lewandowski przechodzi do Bayernu na zasadzie wolnego transferu ale wielkość tych przenosin tkwi w tym, że najlepsza obecnie drużyna na świecie już rok temu zagięła parol nad naszym napastnikiem. Teraz w mediach codziennie przytaczane są opinie byłego „zawodnika” Bayernu, Sławomira Wojciechowskiego jednak według mnie trochę śmiesznym jest pytanie o opinię faceta, który w tym klubie był takim samym przelotem jak zima tego roku w Polsce. A gdyby Lewandowski trafił do AC Milan to głównym opiniotwórcą byłby zapewne Bartosz Salamon. A propos, młody obrońca Sampdorii Genua w końcu zadebiutował w swoim zespole. W Pucharze Włoch niestety piłkarze Mihajlovicia przegrali z AS Roma i odpadli z dalszej rywalizacji, co dla Salomona może oznaczać tylko jedno – odciski na tyłku od siedzenia na ławce. Tym bardziej, iż zwłaszcza w pierwszej połowie Salamon sprawiał kiepskie wrażenie. Podobną sytuację niespodziewanie zastał Piotr Zieliński w Udinese. Jego drużyna wygrała z Interem w Pucharze Włoch jednak Polak nie zagrał ani minuty. Przed meczem w wywiadzie dla „Faktu” stwierdził „jak nie zagram z Interem to się załamię”. Cóż, może obejdzie się bez interwencji lekarza. Ogólnie sytuacja Polaków na półwyspie Apenińskim jest bardzo kiepska. Poza Glikiem i Wszołkiem (która raz gra, raz siedzi) to reszta kompletnie nie istnieje. Lewandowskiemu gratuluję, według różnych źródeł otrzyma ok. 11 mln Euro za sezon, do tego będzie występował przy boku jednego z najlepszych trenerów na świecie. Kapitał niesamowity. Ktoś wspomina, że spotka tam konkurencję w postaci Chorwata Mario Mandżukicia, który się odgraża, że za darmo nie odda miejsca w składzie. według mnie Lewy bez problemu wygryzie go ze składu. W przeróżnych statystykach (ilość kontaktów z piłką, strzały na bramkę, asysty, bramki itd..) wyprzedza Chorwata o dwie długości świetlne. Dodatkowo trzeba zauważyć, że piłki Mandżukiciowi dostarczali m.in. Robben lub Riberie, a Lewandowskiemu to ostatnio Durm lub Grosskreutz. Czy skorzysta na tym Reprezentacja? Śmiem twierdzić, iż gorzej to jednak nie będzie.

więcej na blogu autora (TUTAJ)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *