TATRY. Piorun poraził małżeństwo w okolicy Czerwonych Wierchów. Ratownicy TOPR apelują, by w góry wychodzić tak, aby nie narażać się na niebezpieczeństwo.
Nic nie dały ostrzeżenia wysyłane przez ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Para turystów została porażona piorunem. Mężczyzna trafił do szpitala.
– Do wypadku doszło na szlaku na Ciemniak – mówi ratownik dyżurny TOPR. – Dwoje turystów zostało zaskoczonych przez burze około godziny 18. Schronili się pod drzewem. Jeden z piorunów uderzył w okolicy, w której przebywali.
Turystka poinformowała ratowników. Jej mąż był nieprzytomny. Kobieta nie była w stanie chodzić. Konieczna była interwencja śmigłowca.
– Ratownicy przystąpili do reanimacji mężczyzny – mówi dyżurny. – Nieprzytomnego odtransportowali do zakopiańskiego szpitala.
Niestet turysta nie przeżył.
W Tatrach często pojawiają się burze. Ratownicy po raz kolejny apelują, by na szlaki wychodzić wczesnym rankiem. Pioruny pojawiają się bowiem popołudniu. Przed wyjściem w góry koniecznie trzeba sprawdzić prognozę pogody i tak zaplanować wyprawę, aby nie narazić się na niebezpieczeństwo. Jeśli jednak burza nas w górach zastanie, nie wolno stać pod drzewami ani skałami. Najlepiej nawałnicę przetrwać siedząc w odsłoniętym miejscu na plecaku.