PIŁKA NOŻNA. Przed nami jeden z ostatnich weekendów ligowych sezonu 2012/2013. Dla większości drużyn z Podhala wyniki sobotnio-niedzielnych spotkań w dużym stopniu zadecydują o ich ostatecznych losach.
III liga. Tylko wygrana przedłuż nadzieję
Piłkarzy trzecioligowego Lubania Maniowy czeka w niedziele, kolejny już w ostatnich tygodniach mecz z gatunku o być albo nie być. Na swoim boisku podopieczni trenera Marka Żołędzia, spotkają się z drużyną Juventy Starachowice, która podobnie jak maniowianie też nie może być jeszcze pewna utrzymania.
Goście zapewne zadowoleni będą nawet z remisu, ten z kolei w żaden sposób raczej nie usatysfakcjonuje reprezentantów Lubania. Do tego aby przedłużyć swoje szanse na uniknięcie degradacji, gospodarze jutrzejszego starcia potrzebują bowiem zwycięstwa.
– My musimy wygrać ten i najbliższe trzy pozostałe mecze. Tylko taki wariant pozwala nam realnie myśleć, o tym, że jeszcze uda się na wydźwignąć z dołu tabeli. Widzę, że drużynie, że mimo tych niepowodzeń wciąż jest wiara. Nie muszę motywować zawodników. Każdy z nich wie jaka jest stawka tych najbliższych spotkań. W niedziele wyjdziemy na boisku z mocnym przekonaniem we własne umiejętności. Nie będziemy czekać na to co zrobi przeciwnik. Od pierwszej minuty postawimy na ofensywę. Nie mamy innego wyjścia jak zaatakować. Liczę, że pierwsi zdobędziemy bramkę, co pozwoli nam na kontrolę nad meczem – przekonuje trener Żołądź.
Faworyta niedzielnego meczu patrząc głównie ze statystycznego punktu widzenia trudno wskazać. Obie drużyny wiosną nie spisują się najlepiej. Lubań wywalczył w dotychczasowych meczach tej rundy 7 punktów, o jeden więcej niż piłkarze ze Starachowic, którzy jeszcze wiosną meczu w lidze nie wygrali (pięć remisów, sześć porażek). Maniowianie co prawda w tej rundzie odnieśli dwa zwycięstwa, ale oba na boisku rywala. Na wygraną przed swoją publicznością czekają natomiast od 6 października ubiegłego roku. W dodatku morale drużyny mocno zachwiała zeszłotygodniowa bolesna przegrana na boisku lidera Limanovii aż 0:6.
– Na pewno przegrana w takich rozmiarach i w takim stylu mocno w nas uderzyła. Ja sam nie mogłem się długo pozbierać. Fatalnie to wyglądało. We wtorek na treningu dało wyczuć się przygnębienie. Szybko jednak minęło. Wychodzimy, z założenia, że co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Gorzej już być nie może, tylko lepiej – podkreśla szkoleniowiec Lubania
Największym zmartwieniem trenera Żołędzia są tradycyjnie już kłopoty kadrowe. W meczu z Juventą zabraknie na pewno pauzującego za nadmiar żółtych kartek obrońcy Sebastiana Gąsiorka. Pod znakiem zapytania stoją występy Sebastiana Świerzbińskiego oraz Tomasza Zawiślana, których zabrakło już przed tygodniem w Limanowej.
– Obaj wciąż nie trenują. To sprawy mięśniowe. Trudno wyrokować czy zdążą się wykurować do niedzieli. Liczę na to, bo obaj to nasi podstawowi zawodnicy – wyjaśnia Żołądź.
Początek niedzielnego meczu zaplanowano na godzinę 17.
IV liga. Kadrowe problemy Porońca
W sobotnio-niedzielnej kolejce spotkań grupy wschodniej IV ligi, z trzech podhalańskich zespołów tylko piłkarze z Zakopanego pełnić będą rolę gospodarza. Drużyny Porońca Poronin i Watry Białka Tatrzańska swoje mecze rozegrają na boisku przeciwnika.
Zakopane, które ma za sobą serię czterech kolejnych ligowych zwycięstw, zagra z drużyną z Tymbarku
i w przypadku kolejnej wygranej może nie tylko przeskoczyć w tabeli swojego jutrzejszego rywala, ale
i wskoczyć na podium.
Pierwsze miejsce już od dwóch kolejek zapewnione jest dla Porońca, nawet pomimo zeszłotygodniowej pierwszej w sezonie porażce z rezerwami Sandecji Nowy Sącz. W niedzielę piłkarze z Poronina zagrają w Rylowej. Trener Tomasz Rogala boryka się z dosyć poważnymi problemami kadrowymi.
– W rozsypce mam defensywę. Kłopoty zdrowotne dopadły Marcina Cudzicha i to na tyle poważne, że wątpliwe jest aby kiedyś jeszcze wrócił do piłki. Kontuzjowani są Artur Prokop i Łukasz Babik. Nie wiem czy zaryzykujemy ich grę w niedziele. Wolę ich oszczędzać na ważne mecze pucharowe. W dodatku od dłuższego czasu uraz leczy Klimek Walczak Wójciak. Co jeszcze mocniej komplikuje sytuację nam z młodzieżowcami – wymienia Rogala.
Istotne spotkanie w Jadowinikach rozegra Watra Białka Tatrzańska, której sytuacja w tabeli po dwóch z rzędu porażkach znów skomplikowała. Na kolejną przegraną podopieczni Stanisław Stramy pozwolić sobie nie mogą.
V liga. Wygrane koniecznością
Z drużyn podhalańskich grających w lidze okręgowej najistotniejsze będą mecze z udziałem drużyn NKP Podhala Nowy Targ oraz Jordana Jordanów, które wciąż muszą uciekać od strefy spadkowej.
Nowotarżanie swój mecz rozegrają już w sobotę na boisku w Kobylance. To będzie drugie starcie tych drużyn na przestrzeni ostatnich tygodni. 15 maja w zaległym meczu jeszcze z rundy jesiennej Podhalanie wygrali na swoim stadionie 1:0.
– To było ciężkie spotkanie i takiego też spodziewamy się i tym razem. Mamy świadomość tego, że remis nie urządza żadnej ze stron. Powalczymy o zwycięstwo. Widzę dużą mobilizację w drużynie. Frekwencja na ostatnich treningach była stu procentowa co dobrze rokuje. W Kobylance będziemy sobie musieli radzić bez Sebastiana Gardonia, który pauzuje za żółte kartki, oraz Patryka Wronki, Mirosław Sulki, Sebastiana Romanowskiego oraz Marcina Czaapa, których z kolei zatrzymały sprawy osobiste – zapowiada trener NKP Krzysztof Leśniakiewicz.
Jordan w niedziele (godz. 18) powalczy przed własną publicznością z ULKS Korzenną i jeżeli wygra, raczej będzie już bezpieczny. Problem w tym, że podopieczni trenera Marka Hodany w ostatnich tygodniach zdecydowanie lepiej prezentują na w meczach wyjazdowych. Na swoim stadionie ostatni raz Jordan cieszył się ze zwycięstwa 28 kwietnia.
Spokojni już utrzymania reprezentanci LKS Szaflary po ciuchu jeszcze marzą o tym aby na koniec sezonu wskoczyć na podium. Warunkiem są zwycięstwa w ostatnich dwóch kolejkach. W niedzielę do Szaflar przyjeżdża Ogniwo Piwniczna.
A klasa. Hit w Waksmundzie
Szalenie ciekawie zapowiada się niedzielna 23 kolejka spotkań. Najwięcej uwagi przyciąga spotkanie w Waksmundzie (godz. 15) gdzie aktualny lider Huragan, spotka się z jeszcze nie tak dawno zajmującym tę pozycję Wiatrem Ludźmierz. Faworytem i to zdecydowanym wydają się być gospodarze, za którymi przemawia nie tylko atut boiska, ale przede wszystkim statystyki rundy wiosennej. Podopieczni trenera Bartłomieja Walczaka po zimowej przerwie notują same zwycięstwa, z kolei ludźmierzanie mocno zawodzą w ostatnich tygodniach (2 punkty w ostatnich sześciu meczach)
W Tylmanowej wicelider Lubań gościć będzie solidnie wiosną grających piłkarzy Orkana Raba Wyżna. Gospodarze po zeszłotygodniowej stracie punktów w Skawie, tym razem chcą zachować realne szanse na awans muszą koniecznie wygrać.
Sporo rozjaśni się po niedzielnej kolejce jeżeli chodzi o kwestię miejsc w dolnej części tabeli. W Ostrowsku beniaminek Dunajec ma zagrać z Zaporą Kluszkowce. Pytanie tylko czy goście zdołają zebrać skład i czy wytrzymają pełne 90 minut gry co zdarzyło się im po raz ostatni przed czterema tygodniami. Inny zdegradowany już zespół Czarni Czarny Dunajec podejmuje na swoim boisku mocno zagrożonych grą w barażach piłkarzy Błyskawicy Kacwin. Podbudowani dwoma zwycięstwami z rzędu gracze Bystrego Nowe Bystre mierzą się w tej serii spotkań z jedną z najlepszych w rundzie rewanżowej drużyn Babią Góra Lipnica Wielka. W Szczawnicy z Jarmutą powalczy Skawianin Skawa, a w Czarnej Górze z Granitem zagrają Wierchy Rabka.