Piłkarska III liga. Smutek, złość, bezsilność…

PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Wolskiego Lubania Maniowy w trzecim spotkaniu rozgrywek grupy małopolsko-świętokrzyskiej po raz trzeci musieli przełknąć gorycz porażki. Tym razem podpieczni trenera Marka Żołędzia przegrali 1:2 z beniaminkiem drużyną Czarnych Połaniec.

To było bardzo słabe spotkanie w wykonaniu gospodarzy. W pierwszej połowie przeprowadzili oni jedną składną akcję, która zakończyła się golem. Po zmianie stron gospodarze co prawda częściej byli w posiadaniu piłki, ale żadnej korzyści im to nie przyniosło. Ich akcję ofensywne „załamywały” się zazwyczaj tuż przed polem karnym przeciwnika.

Po spotkaniu mocno załamany był trener Marek Żołądź, który jak sam przyznał myśli nad rezygnacją z funkcji pierwszego szkoleniowca drużyny Lubania.

Wolski Lubań Maniowy – Czarni Połaniec 1:2 (1:1)
0:1 Kamiński 12, 1:1 Bachleda 30, 1:2 Lipiec 87. Sędziował Mariusz Kuś z Tarnowa. Żółte kartki: Bachleda – Witek, Rożek. Widzów: 300
Lubań: Okręglak – Anioł (46 Górecki), Gąsiorek, Gubała, Czubiak – Bachleda (72 Gołdyn), Świerzbiński, Bobak, Hałgas, Komorek – Pietrzak.
Czarni: Brzostowicz – Jasiński, Witek, Kosatka – Kabat (90 Drzazga), Cecot (79 Mikoda), Maruszewski, Dyl (46 Nowak), Rożek (60 Lipiec) – Kamiński, Obierak.

Jak padły bramki?
0:1 12 min – składna akcja gości. Na prawej stronie Obierak wygrywa pojedynek biegowy z obrońcami Lubania, dogrywa na 5 metr do Kamińskiego a ten mocno uderza i Okręglak jest bez szans.
1:1 30 min – przechwyt Hałgasa na 40 metrze, dogranie na prawy bok do Komorka, ten wbiega w pole karne, zagrywa wzdłuż linii bramkowej, a nadbiegający Bachleda lekko trąca piłkę i ta ląduje w bramce.
1:2 87 min – świetnie podanie z głębi pola Kamińskiego do Lipca, który wygrywa pojedynek z Okręglakiem.

Zdaniem trenera:
Marek Żołądź, Lubań: Czuje się bezradny. Ja już naprawdę nie wiem co mam robić. Znów znaleźliśmy się w tym samym punkcie co na początku rundy wiosennej poprzedniego sezonu. O ile dwóch pierwszych meczach choć przegranych jeszcze graliśmy dobrze to w tym spotkaniu prezentowaliśmy się fatalnie. Znów pierwsza groźniejsza akcja naszych rywali kończy się golem. To może załamać. W dodatku chłopakom towarzyszyły ogromy stres. Strasznie chcieli wygrać ten pojedynek, ale praktycznie nic im nie wychodziło. Ci, na których zazwyczaj można liczyć, w tym spotkaniu nie byli zupełnie sobą. Jesteśmy w dużym dołku i trzeba się poważnie zastanowić co dalej. Ja sam nad sobą muszę się zastanowić. Każdy jest w pewnym stopniu ograniczony. To samo tyczy się mojej osoby. Powoli już chyba nie jestem w stanie za wiele dać tym chłopakom. Być może nowy szkoleniowiec da tej drużynie impuls, który jest w tym momencie bardzo potrzebny. Nie wiem. Potrzebuje chwili do namysłu co dalej.

Tomasz Kiciński, Czarni: Bardzo duża radość jest w naszym obozie. Nie ma się co dziwić. Po dwóch pierwszych, przegranych w pechowy sposób meczach, wreszcie dopisało nam szczęście. Potrzebowaliśmy tych punktów jak powietrza. Przede wszystkim byliśmy w tym pojedynku w miarę skuteczni a ten element do tej pory u nas zawodził.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *