Piłkarska III liga. Maniowskie de ja vu

PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Wolskiego Lubania Maniowy przegrali w Skarżysku Kamienna z Granatem 2:1 tracąc decydującego gola w doliczonym czasie gry. To już trzecia porażka maniowian w takich okoliznościach, która zepchnęła ich do strefy spadkowej. 

Spotkanie świetnie zaczęło się dla maniowian bo już w 8 minucie gry objęli oni prowadzenie. Faulowany w polu karnym przez jednego z graczy Granatu był Sebastian Świerzbiński a rzut karny na bramkę pewnie zamienił Jacek Pietrzak. W 17 min kosztowny w skutkach błąd popełnił bramkarz Lubania Wojciech Okręglak, który źle obliczył lot piłki a następnie ratując się zagrał piłkę ręką poza polem karnym za co ujrzał czerwony kartonik. Mimo osłabienia Lubań ambitnie przeciwstawiał się gospodarzom i w 30 min mógł nawet prowadzić 2:0. Precyzji i szczęścia jednak zabrakło Pietrzakowi, po którego uderzeniu piłka ostemplowała poprzeczkę. Siedem minut po tej akcji Granat wyrównał. W zamieszaniu jakie powstało w polu karnym Lubania najprzytomniej zachował się Radosław Mikołajek, który z bliska wepchnął piłkę do siatki.

W drugiej połowie gospodarze osiągnęli optyczną przewagę, ale maniowianie umiejętnie się bronili, rozbijając akcję rywali już w strefie środkowej. Kilkukrotnie maniowianie wyprowadzali też groźne kontrataki, ale szwankowało ostatnie podanie. Kiedy wydawało się, że drużyny podzielą się punktami, w 5 minucie doliczonego czasu gry gospodarze wykonywali rzut rożny, po którym zamykający akcję na drugim słupku Ryński strzałem głową dał gospodarzom wygraną.

Grant Skarżysko Kamienna – Wolski Lubań Maniowy 2:1 (1:1)
0:1 Pietrzak 8 z karnego, 1:1 Mikołajek 37, 2:1 Rzeszowski 90. Sędziował Rafał Rzeszutek z Kielc. Żółte kartki: Chrzanowski, Imiela, Ryński – Bobak. Czerwona: Okręglak (17 za zagranie ręką poza polem karnym). Widzów: 200

Zdaniem trenera:

Marek Żołądź, Lubań: Trudno cokolwiek wydobyć z siebie. Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Jesteśmy załamani. Przegrać w takich okolicznościach, kiedy przez praktycznie całe spotkanie gramy w osłabieniu a mimo to wcale nie odstajemy od przeciwnika to naprawdę boli. Czerwona kartka bezdyskusyjna. Ewidentny błąd naszego bramkarza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *