Piłka nożna V liga. Zwycięstwo i remis

PIŁKA NOŻNA. W sobotę mecze w ramach 10 kolejki spotkań ligi okręgowej rozegrały dwa nasze zespoły. Orkan Raba Wyżna na swoim boisku pokonał 5:3 Helenę Nowy Sącz, z kolei Szaflary również w meczu przed własną publicznością podzieliły się punktami z Płomieniem Limanowa (1:1).

Orkan Raba Wyżna – Helena Nowy Sącz 5:3 (3:2)

Bramki: 1:0 Gromczak 1, 2:0 K. Rapta 5, 2:1 Olchawa 28, 2:2 Słowik 42, 3:2 Filipek 43, 3:3 Słowik 48, 4:3 Filipek 75 z karnego, 5:3 Gromczak 87.

Orkan: Możdżeń – K. Rapta (6 K. Traczyk), Lenart, Skwarek, Ł. Rapta (87 Dziechciowski) – Pluta, Kasiniak, Skawski (87 Bochnak), Teper, Gromczak – Filipek ŻK.

Helena: Bocheński – Laskowski, Griński (75 Fryzowicz), Nowak ŻK, Słowik ŻK – Sikora ŻK, Olchawa, Zięcina, Kumor, Maciaszek – Gryzło.

Sędziował: Piotr Filrit z Gorlic.

Już pierwszy celny strzał na bramkę w tym meczu przyniósł gola. Zdobył go gracz Orkana Gromczak, uderzeniem z 16 metrów. W 5 min gospodarze podwyższyli prowadzenie. Tym razem precyzyjnie z dystansu przymierzył K. Rapta. Orkan w kolejnych minutach atakował, stwarzał kolejne okazje, ale w 28 min dał się skontrować i Olchawa wygrał pojedynek sam na sam z Możdżeniem. W 42 min był już remis. Po strzale z rzutu wolnego bramkarz Orkana odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Słowik i skierował ją do bramki. Ostatnie słowo prze przerwą należało jednak do gospodarzy, a konkretnie do Filipka, który po akcji i podaniu Gromczaka odzyskał dla swojego zespołu prowadzenie.

Po przerwie to goście pierwsi cieszyli się gola. Do remisu 3:3 doprowadził w 48 min. Słowik uderzył z rogu „szesnastki” i piła po rękach Możdżenia wpadła do bramki. Mecz rozstrzygnął się w ostatnim kwadransie. W 75 min po faulu Sikory na Plucie rzut karny wykorzystał Filipek, a w 87 min Gromczak przeprowadził samotny rajd niemal od połowy boiska zakończony wygranym pojedynkiem oko w oko z Bocheńskim.

– Dobry mecz w naszym wykonaniu, choć nie ustrzegliśmy się kilku błędów które kosztowały nas utratę aż trzech bramek. Na szczęście sami zdobyliśmy ich pięć, a przy lepszej skuteczności mogło być ich nawet drugie tyle. Najważniejsze że zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty – ocenił trener Orkana, Robert Możdżeń.

Szaflary – Płomień Limanowa 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Kęska 15, 1:1 Baboń 66. 

Szaflary: Zhuk – Hajnos, Mularek, Hreśka, Bierówka – Gogolak, Dziedzina (46 Kantor), J. Gałdyn (60 Baboń ŻK), P. Kamiński (77 Strama), Dudzik ŻK (46 F. Kamiński CZK 82) – Kłosowski.

Płomień: Wydra – Łątka, Michura, Zawada, Koza – Jantas, M. Golonka, K. Golonka, Kęska, Haszczyc – Dudek.

Sędziował Dawid Mituś z Nowego Sącza.

Do przerwy gospodarze przegrywali 0:1 po golu straconym w 15 min. Sprezentował go gościom Zhuk, który wypuścił piłkę z rąk, z czego skorzystał Kęska z bliska wpychając piłkę do bramki. W 24 min Szaflary mogły wyrównać. Po kontrataku w sytuacji sam na sam z bramkarzem Płomienia znalazł się Kłosowski, ale trafił piłką wprost w niego.

Druga połowa toczyła się pod dyktando Szaflar. Efektem tego był wyrównujący gol w 66 min Babonia, który dopadł na 17 metrze do wybitej przez obrońców Płomienia piłki, uderzył na tyle mocno że bramkarz rywali nie zdążył z interwencją. Zwycięstwo gospodarzom mógł dać w 82 min Bierówka, który postąpił jednak zbyt egoistycznie i zamiast podawać piłkę do lepiej ustawionego Kłosowsiego, zdecydował się na strzał, który minął bramkę.

Gospodarze mecz kończyli w osłabionym składzie, po czerwonej kartce dla F. Kamińskiego za rzekome uderzenie przeciwnika.

– Jest kilka powodów dla których nie udało się tego meczu wygrać. Od dwóch tygodni mam średnio na treningu sześciu zawodników. Mamy też problem organizacyjny z dniem meczowym bo tego samego dnia jest kilka meczów na tym samym boisku, które wygląda już jak po wyścigach psich zaprzęgów. Mimo tego mecz mógł się podobać , bramka Babonia stadiony świata. No i nareszcie jest z nami Mateusz Kłosowski – przyznał trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *