PIŁKA NOŻNA. Komplet zwycięstw w niedzielnych meczach 10 kolejki spotkań ligi okręgowej odniosły drużyny z naszego regionu. Zakopane, Orawa Jabłonka i Jarmuta Szczawnica wykorzystały atut własnego boiska, choć w każdym z tych spotkań nasze zespoły o wygraną walczyć musiały do ostatnich sekund
Zakopane – Gród Podegrodzie 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Zieliński 9,1:1 Szajna 67, 2:1 Szajna 73.
Zakopane: Dziedzic – Nowobilski (76 Pawlikowski), S. Stalmach, Floryn, Stopka – Szajna, Drabik, K. Stelmach (60 Staszel, Kurnyta (46 Ogiela), Król (73 Sawina) – Kasperczyk.
Gród: Binkiewicz – Kostrzewa, Majerski, G. Konstanty, Kamil Zygmunt – Ciurka (87 Kotas), Szabla (83 D. Knurowski), Zgrzeblak, Mordarski (80 Skrzymowski) – Zieliński (60 M. Knurowski), Olszak.
Sędziował: Tomasz Śmierciak z Limanowej. Żółte kartki: Floryn, Szajna – Kostrzewa, Zieliński. Widzów: 100
W 9 min goście mieli rzut wolny z okolic 40 metra. Dośrodkowana w pole karne Zakopanego piłka minęła kilku jego zawodników i trafiła pod nogi Zielińskiego, który z bliska skierował ją do bramki. Gospodarze mogli jeszcze przed przerwą odpowiedzieć, ale strzały Drabika i Króla były minimalnie niecelne. Zakopiańczycy dopięli swego w 67 min. Szajna zdecydował się na uderzenie z dalszej odległości, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z zawodników i mimo interwencji bramkarza wpadła do bramki. Ten sam zawodnik w 73 min dał swojej drużynie wygraną. Po rzucie rożnym „na raty” pokonał Binkiewicza. Punkt gościom uratować powinien Kostrzewa, ale w 83 min w sytuacji sam na sam z Dziedzice fatalnie przestrzelił.
Orawa Jabłonka – Łosoś Łososina Dolna 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Stehura 75, 1:1 Znamirowski 88 karny, 2:1 Dworszczak 90+2 karny. Sędziował: Waldemar Pyznar z Gorlic. Widzów 50.
Orawa: Sandrzyk – W. Zahora, Dworszczak, Smutek, R. Zahora, Brząkała (71 Męderak), Guziak (46 Andrasiak ŻK), Kasprzak, P. Zubrzycki (55 Paczuski), Stasiak, Stehura.
Łosoś: S. Grzegorek – D. Nowak 75 Michalak), Grzybowski, A. Grzegorek, Szkarłat (70 R. Nowak), M. Nowak ŻK, Krok, Znamirowski, Skornóg (80 Pałka), Grabczyk, Zelek.
Gole padły w ostatnim kwadransie. W 75 minucie Andrasiak zagrał przed pole karne do Stechury ten przyjął piłkę, uderzył z lewej nogi na bramkę i piłka przy słupku wpadła do siatki. W 88 minucie gracz Orawy W. Zahora faulował we własnym polu karnym jednego z rywali i Znamirowski z rzutu karnego wyrównał. Już w doliczonym czasie gry wygraną gospodarzom także strzałem z karnego (zagranie piłki ręką jednego z zawodników Łososia) zapewnił Dwroszczak.
– Po trzech remisach w których śmiało mogliśmy pokusić się o komplet punktów w meczu z Łososiem odnieśliśmy trochę szczęśliwe zwycięstwo. W końcówce meczu oba zespoły przeżyły huśtawkę nastrojów. Goście radość z remisu i smutek z przegranej my odwrotnie smutek z utraconej bramki i radość z wygranej. Taka jest jednak piłka nożna – powiedział po meczu grający trener Orawy Tomasz Zahora.
Jarmuta Kolex Szczawnica Zdrój – Sokół Słopnice 3:2 (2:2)
Bramki: 1:0 Mrówka 10, 2:0 samobójcza 14, 2:1 Matras 20, 2:2 Śliwa 32, 3:2 J. Pietrzak 90. Sędziował: Damian Szczerba z Nowego Sącza. Widzów 100.
Jarmuta: H. Gołdyn, Diop, Jasiurkowski, Ojrzanowski ŻK, Piszczek, Noworolnik ŻK (65 M. Pietrzak), Mlak, Kuziel ŻK, Talarczyk ŻK (80 Kozielec), J. Pietrzak ŻK, Mrówka.
Sokół: Kriomski – Pierzchała ŻK, Gros, Wielek, Młynarczuk ŻK, Poręba, Ubik CZK 90+3, Bednarczuk ŻK, (80 Klimek), Matras, Grucel, Sliwa (50 Goliński).
W 10 min Mrówka z 10 metrów nie dał szans bramkarzowi. W 14 minucie Mrówka dogrywał piłkę do J. Pietrzaka, ale jej drogę przeciął obrońca i wpakował do swojej bramki. W 20 min goście złapali kontakt po strzale Matrasa, który dobił swoje uderzenie z rzutu karnego. W 32 min był już remis. Śliwa wygrał sytuację sam na sam z Gołdynem. Decydująca o losach meczu akcja miała miejsce w 90 min. Po faulu na Ojrzanowskim gospodarze mieli rzut karny. Intencję Kuziela co prawda wyczuł bramkarz Sokoła, ale wobec dobitki J. Pietrzaka był już bez szans.
– Trudno nie narzekać po tym meczu, choć wygranym. Prowadziliśmy 2:0 mieliśmy, okazje do podwyższenia wyniki i powinniśmy to uczynić. Mielibyśmy rywala właściwie rozłożonego na łopatki, tymczasem popełniamy proste błędy i dajemy gościom remis. W klarownej dla nas sytuacji sami wyciągamy do przeciwnika pomocną dłoń. To się nie powinno zdarzać. Ostatecznie jednak zdobyliśmy trzy punkty, ale co było nerwów to było – podsumował mecz grający trener Jarmuty Jacek Pietrzak