PIŁKA NOŻNA. W piątej serii spotkań ligi okręgowej szczególne powody do radości mają gracze Huraganu Waksmund, którzy odnieśli długo oczekiwane, pierwsze w sezonie zwycięstwo. Trzy punktu zainkasowali na swoim koncie również reprezentancie Jarmuty Szczawnica. Po raz pierwszy w bieżących rozgrywkach punkty stracili za to gracze z Szaflar, po przegranej w Wojnarowej
Huragan Waksmund – Ogniwo Piwniczna 4:0 (1:0)
Bramki: 1:0 B. Mroszczak 11, 2:0 S. Drożdż 55, 3:0 T. Cyrwus 61, 4:0 S. Drożdż 80.
Huragan: M. Cyrwus – B. Handzel, S. Garcarz, K. Potoczak, B. Drożdż – A. Mozdyniewicz (64 P. Zagata), Gogola (64 W. Zagata, 77 T. Mroszczak), M. Handzel, B. Mroszczak (75 M. Potoczak) – S. Drożdż, T. Cyrwus.
Ogniwo: Matiaszek – Kruczek ŻK, Sajdak ŻK, Malik, Cetnarowski ŻK – Lizoń (78 Maślanka), Dropek, Mikulski, Radzik ŻK, ŻK CZK 80 – Izworski, Oleksy.
Sędziował: Jan Chlipała (Nowy Targ). Widzów: 150
W pierwszej połowie padła tylko jedna bramka. Zdobył ją w 11 min B. Mroszczak, który zachował najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu podbramkowym. Po przerwie w głównej roli wystąpił napastnik Huraganu S. Drożdż. W 55 min po centrze z lewej strony, sprytnie uprzedził obrońców i z biska posłał piłkę do siatki. W 61 min po kontrze dokładnym podaniem obsłużył T. Cyrwusa, który nie miał problemów z pokonaniem bramkarza rywalki. W 80 min S. Drożdż ustalił wynik spotkania, ładnym strzałem po długim rogu. Goście mecz kończyli w dziesiątkę, po tym jak w konsekwencji dwóch żółtych kartek i czerwone, z boiska wyleciał Radzik.
– Wynik adekwatny do tego co działo się na boisku. Wygraliśmy w pełni zasłużenie. To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Wciąż jednak nasza sytuacja w tabeli jest daleko od zadowalającej – podsumował trener Huraganu, Bartłomiej Walczak.
Jarmuta Szczawnica – Hart Tęgoborze 4:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Pawełczak 11, 2:0 Kurowski 42, 2:1 Dziedzic 47, 3:1 W. Wiercioch 50, 4:1 Borucki 86.
Jarmuta: Bobak – K. Ciesielka, Babik, Diop, Jasiurkowski (88 Mastalski) – Kurowski, Mlak, Czapp (75 D. Wiercioch), Pietrzak ŻK – Pawełczak (80 Borucki), W. Wiercioch (88 Waligóra).
Hart: Kulpa – Janczoch, Szabla, Liszka ŻK, Nowak ŻK – Gródek (46 Czoch), Bodziony, Krawczyk (80 Porębski), Rosiek ŻK – Dziedzic, Dudek.
Sędziowała: Ewa Szydło z Gorlic. Widzów: 250
Pierwsza połowa to wyraźna dominacja gospodarzy, którzy dwie swoje sytuacje zamienili na gole. Najpierw w 11 min z rzutu rożnego dośrodkował Pietrzak, a w polu karnym obrońców i bramkarza gości ubiegł Pawełczak i strzałem głową umieścił piłkę w bramce. Z kolei w 42 min na listę strzelców wpisał się ładnym, strzałem w dalszy róg bramki, Kurowski. W między czasie swoje szansę miał m.in. W. Wiercioch, ale jego uderzenia były minimalnie chybione. Bliski szczęścia był również Czapp, ale i jego uderzenie minęło bramkę.
Drugą połowę lepiej zaczęli przyjezdni, którzy już w 47 min zdobyli gola kontaktowego, po tym jak Dziedzic popisał się skuteczną dobitką strzału jednego ze swoich kolegów. Gospodarze szybko, bo już po upływie 3 minut, odpowiedzieli swoim trzecim gole. W. Wiercioch najprzytomniej zachował się za zamieszaniu pod bramką Kulpy i pokonał go strzałem z 5 metrów. W 58 min swojego drugiego gola w meczu mógł zdobyć Pawełczak, ale tym razem po jego strzale piłka zatrzymała się na słupku. Wynik meczu ustalił w 86 min, wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Borucki, który w swoim stylu, bezpośrednio z rzutu wolnego, mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi.
– Cieszy zwycięstwo, a przede wszystkim kolejne trzy punkty na koncie. Mogliśmy to spotkanie wygrać w dużo okazalszych rozmiarach, ale w kilku sytuacjach brakowało nam dokładności w wykończenie akcji – przyznał trener Jarmuty, Jerzy Grabara.
Orzeł Wojnarowa – LKS Szaflary 1:0 (0:0)
Szaflary: Nykaza – Marek (75 Szczerba), Strama, Rusnak, Hajnos (55 Joniak) – P. Kamiński, F. Kamiński, Jarząbek, Gogolak – Maciaś, Marduła.
– Boli nie tyle przegrana co jej okoliczności. Cały mecz to nasza przewaga. Praktycznie nie schodziliśmy z połowy przeciwnika. Co z tego, skoro nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji, a przeciwnik oddał praktycznie jeden celny strzał na bramkę i z rzutu wolnego zdobył gola – ocenił trener Szaflar, Stanisław Budzyk.