PIŁKA NOŻNA. Po roku tułaczki po obcych boiskach piłkarze LKS Szaflar wrócili na własny stadion i był to powrót jak najbardziej udany. W ramach 4 kolejki spotkań ligi okręgowej szaflarzanie pokonali 4:2 drużynę z Ujanowic.
LKS Szaflary – AKJ Ujanowice 4:2 (1:0)
Bramki: 1:0 F. Kamiński 26, 1:1 Przystał 46 z karnego, 1:2 samobójcza Kowalczuk 55, 2:2 Gogolak 66, 3:2 Szczerba 75, 4:2 Gogolak 90.
Szaflary: Kowalczuk – Baboń (55 Hajnos), Mularek, Hreśka, K. Gałdyn (46 J. Gałdyn) – Kantor (90 Magiera), Dziedzina (46 Szczerba), F. Kamiński, P. Kamiński – Bierówka, Gogolak.
Ujanowice: M. Gwiżdż – Oleksy, Firlej, Zelek (71 F. Krzyżak), M. Augustyn – Pasionek, Stach (78 Nowak), D. Augustyn (60 R. Gwiżdż), R. Augustyn – Przyspał, Kmiecik (28 Orzeł).
Sędziował: Marek Ogórek z Nowego Sącza. Widzów 50.
Gospodarze wygrali jak najbardziej zasłużenie, choć cień na wygraną rzucają dwa kardynalne ich błędy w defensywie, których skutkiem były oba stracone gole.
Worek z bramkami rozwiązał się w 26 minucie. Gospodarze szybko odzyskali chwilę wcześniej straconą przez siebie piłkę i w czwórkę popędzili na bramkę rywali. Prowadzący futbolówkę Gogolak zagrał w uliczkę do wbiegającego w pole karne Floriana Kamińskiego, a ten w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem nie zmarnował takiej okazji. W tej części gry godny odnotowania był jeszcze tylko strzał F. Kamińskiego z dystansu, sparowany jednakże przez bramkarza gości na róg.
Druga połowa zaczęła się od wspomnianych na wstępie fatalnych błędów defensywy Szaflar. Najpierw w 46 min Mularek skiksował przy próbie wybicia piłki, a konsekwencją tego był faul Kowalczuka na jednym zawodników i rzut karny wykorzystany przez Przystała. Gospodarze jeszcze nie otrząsnęli się po tym ciosie a sami zadali sobie drugi. W 55 minucie goście wykonywali rzut rożny, próbujący wybić piłkę w pole bramkarz gospodarzy sam wpakował sobie futbolówkę do własnej bramki.
Na szczęście szaflarzanie w porę opanowali sytuację na boisku i z biegiem czasu zyskali dużą przewagę, która – co najważniejsze – przełożyła się na kolejne gole. W 66 minucie ze środka boiska piłka trafiła na lewą stronę do F. Kamińskiego, który uprzedził obrońcę, trącił piłkę czubkiem buta, dopadł do niej Gogolak i z bliska skierował ją w bramce.
W 75 minucie F. Kamiński nienajlepiej wykonał rzut wolny, piłka trafiła jednak w polu karnym do Gogolaka, ten krótko zagrał ją do tyłu do Szczerby który przymierzył w górny róg bramki. Na zakończenie spotkania po dalekim podaniu z obrony Gogolak ograł w polu karnym gości obrońcę i spokojnie podobnie jak Szczerba pokonał golkipera Ujanowic. Ten gol odzwierciedla przewagę gospodarzy w tym meczu.
– Mimo potężnych problemów kadrowych (siedmiu zawodników kadry jest kontuzjowanych) wydaje mi się, że zasłużenie wygraliśmy to spotkanie. W przerwie meczu przestrzegałem swoich zawodników, że zagrożeniem dla naszej drużyny możemy byś sami dla siebie. I niestety chyba wypowiedziałem to w złą godzinę bo straciliśmy bramki po kardynalnych błędach które będą się zdarzać bo drużyna cały czas się uczy. Jednak to co obrona zawali to atak naprawi i to dlatego jesteśmy jak jedna rodzina. Trzeba zauważyć że w podstawowym składzie wyszło dzisiaj 4 młodzieżowców którzy zdali egzamin. Cieszy również fakt, że gole zdobyli inni zawodnicy niż Florek Kamiński bo stawało się to już monotonne. Tę wygraną dedykujemy naszemu niezastąpionemu Stanisławowi Baboniowi, dzięki któremu mamy kapitalne warunki do treningów a wkrótce zagramy na świetnej nowej płycie głównego boska – podsumował mecz trener LKS Szaflary Tomasz Ligudziński .