Piłka nożna V liga. Skuteczne Szaflary, nieskuteczny Huragan

PIŁKA NOŻNA. Niedzielne mecze ligi okręgowej przyniosły nam efektowną wygraną Szaflar i rozczarowujący remis Huraganu Waksmund.

LKS Szaflary – AKS Ujanowice 5:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Gałdyn 15, 1:1 Pławecki 49, 2:1 Kłosowski 68, 3:1 F. Kamiński 60, 4:1 F. Kamiński 72, 5:1 Kłosowski 85.

Szaflary: Zhuk – Mucha (46 Hajnos), Strama, Rusnak, K. Kantor (46 Zagata) – P. Kamiński (70 Mrugała), F. Kamiński, Hreśka, Gałdyn (74 Baboń), Lach – Kłosowski.

Ujanowice: M. Gwiżdż – Dudek, Olszewski, Firlej, R. Gwiżdż (69 Murek) – Pasionek, Głąb (84 Krzyżak), Bukowiec (46 Kiławiec), Pławecki, S. Oleksy (46 Kmiecik) – Pietrzak.

Sędziował Jan Chlipała z Ochotnicy. Widzów: 200

W pierwszej połowie prowadzenie gospodarzom dał w 15 min Gałdyn, finalizując zespołową akcję. Okazji na kolejne gole w tej części gry Szaflary miały jeszcze sporo. M.in. w 24 min Kłosowski będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości zamiast uderzać, szukał jeszcze podania do P. Kamińskiego i akcja spaliła na panewce. W 31 min w odstępie kilkudziesięciu sekund dwukrotnie z bliska pudłował Hreśka. W 35 min z kolei to przyjezdni mieli najlepszą w pierwszej odsłonie okazje bramkową, ale kapitalną paradą popisał się Zhuk.

Druga połowa rozpoczęła się od wyrównującego trafienia gości, autorstwa Pławeckiego. Stracony gol mocno podrażnił gospodarzy, którzy w kolejnych fragmentach meczu już dzielili i rządzili na murawie, czego udokumentowaniem były ich kolejne cztery gole.

W 58 min Kłosowski popisał się pięknym plasowanym strzałem. W 60 min po podaniu Zagaty, F. Kamiński z bliska dopełnił formalności. W 72 min znów F. Kamiński wpisał się na listę strzelców, tym razem po indywidualnej akcji. W 85 min wygraną Szaflar przypieczętował Kłosowski. 

– Wracają demony z początku rundy wiosennej. Kolejny mecz musimy stracić bramkę żeby zacząć grać tak jak przyzwyczailiśmy już naszych kibiców. Od 50 minuty zagraliśmy havy metal w ataku. Muszę przyznać ze bardzo motywująco dla mnie działa obecność na trybunach pana Mariana Hreśki, któremu życzę szybkiego powrotu do zdrowia. W konkursie na najwyżej kopniętą piłkę wygrał dzisiaj Marcin Rusnak – ocenił spotkanie trener Szaflar, Tomasz Ligudziński, w którego zespole zadebiutował dzisiaj Przemysław Zagata.

Huragan Waksmund – LKS Rupniów 0:0

Huragan: Cyrwus – J. Mroszczak (78 Kwiatek), B. Handzel, M. Handzel, Wietrzyk – B. Mroszczak ŻK, A. Mozdyniewicz, R. Mroszczak (70 Waksmundzki), Antolak, Duda (85 Kamiński) – Kolasa (70 Szczygieł).

LKS: Moskal – J. Czernek, Lis, Mrózek, B. Czernek (65 Ł. Lizak) – Nowak ŻK, Piwowarczyk (78 D. Lizak ŻK), Kita, Węgrzynowicz (66 Biedroń), Czaja – Smorowski.

Sędziował Kamil Sobczak z Nowego Sącza.

Pierwsza połowa bardzo słaba w wykonaniu gospodarzy, którzy praktycznie ani razu poważniej nie zagrozili bramce gości. Ci za to już w 3 min mogli pokusić się o bramkę, ale w sobie tylko wiadomy sposób Lis spudłował z 3 metrów.

Po przerwie, z każdą kolejną minutą rósł napór Huraganu, który wreszcie zaczął stwarzać sobie sytuacje. Tyle że waksmundzianie tego dnia mieli wyjątkowo rozregulowane celowniki.

GALERIA Z MECZU

W 60 min po dośrodkowaniu B. Mroszczaka, Kolasa z 5 metrów główkował obok bramki. W 68 min znów Kolasie zabrakło opanowania w polu karnym by wykorzystać niepewną interwencję bramkarza przyjezdnych. W 73 min z rzutu wolnego dośrodkował Antolak, główkował Duda, ale i on nie trafił w światło bramki. W 78 min po kolejnym „rożnym” J. Mroszczak uderzył zza pola karnego, piłkę na linii bramkowej zatrzymał jeden z obrońców przyjezdnych, dopadł do niej Waksmundzki, ale z 3 metrów uderzył nad bramkę. W 89 min to przyjezdni mogli pokusić się o gola, ale D. Lizakowi zabrakło dokładności. Już w doliczonym czasie gry wygraną Huraganu mógł – i to dwukrotnie – zapewnić Szczygieł. Za pierwszym razem „skiksował” jednak na piątym metrze, a po chwili także z najbliższej odległości trafił w poprzeczkę.

– Pierwsza połowa słaba w naszym wykonani. Zbyt wiele błędów popełnialiśmy głównie w środkowej strefie boiska. Graliśmy bardzo przewidywalne i ospale, nie potrafiąc narzucić swojego stylu gry. Plus tylko z tego był taki ze wynik bezbramkowy nie krzywdził żadnej z stron. W przerwie w szatni padło sporo mocnych słów. Spore pretensje o dzisiejsza dyspozycję miałem do swoich zawodników. Zareagowali prawidłowo. Druga połowa to całkowita nasza dominacja. Potrafiliśmy przede wszystkim stwarzać sytuacje bramkowe, o naszej skuteczności nie chcę się wypowiadać. Pracujemy nad tym na treningach. Robimy co możemy. Gdzieś u moich zawodników brakuje koncentracji, spokoju i zimnej krwi. Wiemy nad czym pracować w kolejnym tygodniu. Szkoda tylko straconych punktów, bo to juz nasze drugie spotkanie w którym powinniśmy zgarnąć komplet punktów, a to one decydują o wszystkim – podsumował trener Huraganu, Marcin Zubek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *