Piłka nożna V liga. Popisowe 45 minut Szaflar. Wyjazdowy remis Orkana

PIŁKA NOŻNA. W sobotniej serii meczów ligi okręgowej ostrzono sobie apetyty na starcie sąsiadujących w tabeli drużyn z Szaflar i Piwnicznej. Zamiast zaciętego boju, oglądaliśmy jednak mocno jednostronny pojedynek, w którym szaflarzanie zupełnie zdominowali przeciwnika. Z punktem z Podegrodzia wrócili z kolei gracze Orkana Raba Wyżna

LKS Szaflary – Ogniwo Piwniczna 5:1 (3:0)

Bramki: 1:0 Kłosowski 7, 2:0 Baboń 30, 3:0 Lach 43, 4:0 F. Kamiński 90, 5:0 Zagata 90, 5:1 Pogwizd 90 z karnego. 

Szaflary: Zhuk CZK 90 – Hreśka, Rusnak, Strama, K. Kantor – Lach, Baboń (85 Mrugała), Gałdyn, Zagata, F. Kamiński ŻK – Kłosowski ŻK, ŻK CZK 75.

Ogniwo: Matiaszek – Bołoz, Sekuła (75 Bagnicki), Malik, Olszanecki – Izworski, Dropek ŻK, ŻK, CZK 15 D. Kantor, Pogwizd, Wilk – Kumor (85 Kożuch).

Sędziował: Sebastian Krok z Gorlic.

W pierwszej połowie gospodarze, grając bardzo składnie i pomysłowo, byli drużyną która dzieliła i rządziła na boisku. Momentami ręce aż same składały się do oklasków, patrząc na kombinacyjną grę szaflarzan. I to też znalazło przełożenie na wynik.

Pierwsze efekty tej przewagi przyszły już w 7 min. Próba dośrodkowania przez Kłosowskiego co prawda została zablokowana przez jednego z obrońców Ogniwa, piłka jednak wróciła pod nogi napastnika Szaflar, który tym razem już uderzył precyzyjnie w dalszy róg bramki gości.

Sytuację przyjezdnych skomplikowała jeszcze mocniej czerwona kartka jaką w konsekwencji dwóch żółtych zobaczył ich kapitan Dropek. 

W 30 min gospodarze podwyższyli prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Kłosowski, a celnie główkował Baboń. 

W 43 min było już 3:0. Po kontrze Baboń wygrał pojedynek biegowy z dwójką obrońców Ogniwa, wbiegł w pole karne, dograł do Lacha a ten spokojnie przerzucił piłkę nad wybiegającym Matiaszkiem.

W pierwszej połowie szaflarzanie mogli zdobyć jeszcze co najmniej trzy gole. Strzał Gałdyna trafił jednak w poprzeczkę, Babonia w słupek, a F. Kamiński przegrał pojedynek sam na sam z Matiaszkiem.

W drugiej połowie gospodarze już mocno spuścili z tonu. Zupełnie niepotrzebnie wdali się w „kopaninę”. Na „burę” zasłużył Kłosowski, który złapał dwie bezmyślne żółte kartki i w 75 min wyleciał z boiska. Wcześniej zmarnował on też dwie bramkowe okazje.

W doliczonym czasie gry gospodarze jednak podwyższyli prowadzenie. W główniej roli wystąpił F. Kamiński, który najpierw po typowym dla siebie rajdzie przez pół boiska sam wpisał się na listę strzelców, a następnie wyłożył piłkę do „pustaka” Zagacie. W doliczonym czasie gry rozmiary przegranej gości zmniejszył Pogwizd, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Zhuka na jednym z zawodników Ogniwa, za który dodatkowo bramkarz Szaflar otrzymał czerwoną kartkę.

Sytuacja ta wywołała spore kontrowersje. Doszło do niej niemal na linii pola karnego gospodarzy. Zhuk łapiąc piłkę w charakterystyczny dla bramkarza sposób wystawił nogę i – zdaniem sędziego celowo – uderzył w ten sposób biegnącego w jego stronę rywala.

GALERIA Z MECZU

– Pierwsza połowo to w mojej ocenie jedna z najlepszych połów w tej rundzie. W przerwie powiedziałem zawodnikom żebyśmy dalej grali spokojnie, utrzymywali się przy piłce i nie forsowali zbytnio tempa, mając przede wszystkim na uwadze to, że do końca rundy jeszcze trochę tych meczów zostało. Niestety najwyraźniej moje prośby nie trafiły do głów. Dostosowaliśmy się poziomem do przeciwnika. W efekcie zrobiło się nerwowo. Zobaczyliśmy głupie dwie czerwone kartki, co mocno nam skomplikowało sytuacje – przyznał trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.

Gród Podegrodzie – Orkan Raba Wyżna 1:1 (0:1)

Bramka dla Orkana: Możdżeń 36

Orkan: T. Szklarz – K. Rapta (25 S. Możdżeń), K. Traczyk, Skwarek, Lenart – D. Traczyk, Teper (80 H. Bochnak), Skawski, Pluta (70 Ł. Rapta), Gromczak – Możdżeń.

Prowadzenie 1:0 do przerwy zapewnił Orkanowi w 36 min Możdżeń, który otrzymał podanie z bocznego sektora boiska od Pluty i mocnym strzałem z 16 metra nie dał szans bramkarzowi Grodu.

Po przerwie gospodarze wyrównali w 60 min, po serii błędów ranian w defensywie.

– Może i wynik sprawiedliwy, ale wydaje mi się że pod względem sytuacji bramkowych to my byliśmy bliżsi zwycięstwa. Dlatego jakiś tam niedosyt pozostała, ale też szanujemy punkty wywalczony na trudnym terenie – przyznał strzelec gola dla Orkana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *