PIŁKA NOŻNA. W 24 kolejce spotkań ligi okręgowej Orkana Raba Wyżna pokonał na swoim boisku 2:0 Huragan Waksmund, a Jarmuta Szczawnica uległa w wyjazdowym starciu Łososiowi Łososina Dolna.
Orkan Raba Wyżna – Huragan Waksmund 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Filipek 70, 2:0 Borzęcki 80.
Orkan: Szklarz – Świder (55 Borzęcki), Możdżeń, Skwarek, K. Rapta ŻK – Gromczak (62 Kasiniak), Teper (82 Ł. Rapta), Lenart, Skawski, Pluta ŻK – Filipek.
Huragan: Byrnas – Józefczak, B. Handzel, Wróbel, Potoczak – J. Mroszczak (60 A. Mozdyniewicz), M. Handzel, Cyrwus (60 Szymon Waksmundzki), B. Mroszczak (75 Ligęza) – Wójciak, Chorążak.
Sędziował Kamil Sobczak z Limanowej. Widzów: 150
Pierwsi bliżsi zdobycia gola byli gospodarze, ale w 8 min po dograniu Pluty w pole karne z prawej strony, spudłował Gromczak. Mniej więcej od 20 minuty zaznaczyła się już przewaga gości, którzy zaczęli coraz mocniej zagrażać bramce gospodarzy.
W 25 min okazję miał M. Handzel, ale w ostatniej chwili, kiedy już szykował się do oddania strzału, został zblokowany przez obrońców Orkana. W 38 min groźnie z dystansu uderzył Chorążak. Szklarz jednak ten strzał obronił, podobnie jak dobitkę Potoczaka. W 39 min z rzutu rożnego dośrodkował M. Handzel, do piłki na 5 metrze najwyżej wyskoczył Cyrwus, ale po jego strzale głową piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. W 44 min z lewej strony w pole karne zacentrował B. Mroszczak, do piłki dopadł Wójciak, ale i jego „główka” okazała się chybiona.
Druga połowa zaczęła się od efektownej interwencji Byrnasa, który strzał Pluty sparował na rzut rożny. W 56 min to bramkarz Orkana był bohaterem, kiedy nie dał się pokonać z najbliższej odległości J. Mroszczakowi.
W miarę upływu czasu inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. W 67 min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pluty, K. Rapta nie trafił do bramki będąc tuż przed nią. Potem w głównej roli wystąpił Filipek. Napastnik Orkana najpierw trafił w słupek, ale kilkadziesiąt sekund później – w 70 min – już prawidłowo ustalił celownik i po wbiegnięciu w pole karne skierował piłkę do bramki obok wybiegającego z niej Byrnasa. Gospodarze poszli za ciosem i w 80 min podwyższyli prowadzenie po dynamicznej, indywidualnej akcji Borzęckiego. W 83 min kolejną okazję miał Filipek, ale tym razem górą w starciu z nim był golkiper Huraganu. Goście w końcówce szukali jeszcze bramki honorowej. Dobre okazje ku temu zmarnowali jednak Wójciak i Wróbel.
– Pierwsza połowa jeszcze w naszym wykonaniu asekuracyjna. Czekaliśmy co zrobią nasi rywale. I trzeba przyznać, że powinni prowadzić. To, że bramki nie zdobyli, spowodowało że z biegiem czasu musieli bardziej się otworzyć i zaatakować. Wykorzystaliśmy to. Dwie kontry załatwiły sprawę – ocenił grając trener Orkana, Robert Możdżeń
– Przegraliśmy ten mecz w pierwszej połowie, gdzie nie potrafiliśmy wykorzystać kilku okazji bramkowych. W drugiej już musieliśmy ryzykować. Niestety proste indywidualne błędy w ustawieniu kosztowały nas utratę bramek, które skutecznie podcięły nam skrzydła – przyznał trener Huraganu, Marcin Zubek
Łosoś Łososina Dolna – Jarmuta Kolex Szczawnica 4:3 (2:2)
Bramki dla Jarmuty: Labidi 30, Mrówka 41, 70 karny.
Jarmuta: Bobak – Jasiurkowski, Diop, Mlak, Ł. Wiercioch (3 Słowik) – Ojrzanowski, J. Pietrzak, M. Pietrzak, Labidi – Mastalski (80 Ciesielka), Mrówka.
Już w 10 minucie gracz Jarmuty Mlak został ukarany czerwoną kartką. Wcześniej na skutek kontuzji boisko opuścił Łukasz Wiercioch. Po starcie tych dwu graczy posypała się formacja obronna Jarnuty i gospodarze to wykorzystali strzelając w 12 minucie gola. Po pół godzinie gry goście zdołali jednak wyrównać. Strzelcem bramki był Labidi. W 41 minucie Jarmuta już prowadziła. Po zagraniu Mastalskiego w pole karne gospodarzy Mrówka uprzedził bramkarza i wpakował futbolówkę do pustej bramki. Niestety dwie minuty później gospodarze wyrównali, przy biernej postawie defensywy szczawniczan.
W 70 min Jarmuta odzyskała prowadzenie, po tym jak Mrówka wykorzystał rut karny podyktowany za faul na J. Pietrzaku. W 80 minucie szczawniczanie nie tlyko stracili bramkę (także z rzutu karnego) ale też i Słowika, który podzielił losy Mlaka. Grający już w dziewiątkę goście dali sobie strzelić w doliczonym czasie gry kolejnego gola i mecz przegrali.
– Co mogę powiedzieć o tym spotkaniu. Jestem po prostu zły, że popełniamy w obronie szkolne błędy i to kosztuje nas koleją stratę punktów. Zdobywamy trzy bramki w wyjazdowym spotkaniu, prowadzimy dwukrotnie w meczu i schodzimy z boiska pokonani. Tak dalej nie może być – powiedział po meczu grający trener Jarmuty Jacek Pietrzak.