Piłka nożna V liga. Nerwy do samego końca

PIŁKA NOŻNA. W przed ostatniej kolejce spotkań ligi okręgowej piłkarze Jarmuty Szczawnica tylko zremisowali na swoim boisku 2:2 z niżej notowaną drużyną LKS Kobylanki, czym skomplikowali sobie swoją sytuację w ligowej tabeli w kwestii walki o utrzymanie.

Ten wynik to sporego kalibru niespodzianka. Kobylanka bowiem we wcześniejszych 14 wyjazdowych meczach nie zdołała wywalczyć nawet punktu. I do 60 minuty wydawało się, że także ze Szczawnicy wyjedzie z pustymi rękoma.

Jarmuta prowadziła do tego momentu 2:0, po dwóch trafieniach Kacpra Borowicza z 28 i 57 min. Mecz zaczął wymykać się gospodarzom spod kontroli w 63 min kiedy Dawid Trzyna w zamieszaniu podbramkowym wepchnął piłkę do bramki szczawniczan. Z kolei 12 minut później Tomasz Kotowicz doprowadził do remisu, który – mimo usilnych starań gospodarzy – utrzymał się już do końca spotkania

– Niestety mając mecz pod kontrolą popełniliśmy w obronie takie błędy, które spowodowały utratę aż dwu goli. Remis w tym meczu to jak porażka. Widmo spadku do klasy A zajrzało nam już głęboko w oczy. Szkoda bo wygrana w tym meczu mogła nas wywindować nawet na 7 miejsce w tabeli – powiedział po zakończeniu spotkania grający trener Jarmuty Jacek Pietrzak.

Jarmuta Szczawnica – LK Kobylanka 2:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Borowicz 28, 2:0 Borowicz 57, 2:1 Trzyna 63, 2:2 Kotowicz 75.

Jarmuta: Wilkołek – Kozielec, Diop, Mlak, Ł. Wiercioch – Labidi (65 Salamon), Sulir (82 Ciesielka), M. Pietrzak, Jasiurkowki – J. Pietrzak, Borowicz.
Kobylanka: F. Grądalski – Libront ŻK, Trzyna, Żmigrodzki, K. Grądalski – Wacek, Przybyłowicz, Kwarciński, Kotowicz – Karp, Padoł.

Sędziował Kamil Sobczak z Limanowej. Widzów: 100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *