PIŁKA NOŻNA. W 19 kolejce spotkań ligi okręgowej wreszcie powody do radości mieli piłkarze Huraganu Waksmund, którzy pokonali na swoim boisku 2:1 drużynę Ogniwa Piwniczna, rozpalając tym samym małą iskierkę nadziei na uniknięcie degradacji. Cenne wyjazdowe zwycięstwo w Limanowej nad drużyną Płomienia odniosła osłabiona kadrowo Jarmuta Szczawnica.
Huragan Waksmund – Ogniwo Piwniczna 2:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Wójciak 8 z karnego, 2:0 Gacek 20, 2:1 Dropek 58.
Huragan: Byrnas – Józefczak (70 J. Waksmundzki), Potoczak, Wróbel, M. Handzel – B. Mroszczak (68 P. Mozdyniewicz), Maciasz, Cyrwus, Chorążak – Gacek ŻK (80 J. Mroszczak), Wójciak (90 Szczepan Waksmundzki).
Ogniwo: Matiaszek – Kożuch ŻK, Sekuła, Dziedzina, Malik – Izworski, Cetnarowski, Sajdak (73 Wnęk), Chomik (66 Lizoń) – Kozub, Dropek.
Sędziował Kamil Sobczak z Limanowej. Widzów: 150
Pierwsza połowa to dominacja absolutna gospodarzy udokumentowana dwoma golami. W 8 min po zagraniu ręką przez Kożucha we własnym polu karnym, rzut karny dla Huraganu pewnie wykorzystał Wójciak. W 20 min Wójciak wcielił się z kolei w rolę asystenta, zagrywając prostopadłą piłkę do Gacka, który pewnie wygrał pojedynek sam na sam z Matiaszkiem, mocno uderzając tuż pod poprzeczkę.
Druga połowa zaczęła się od niewykorzystanej sytuacji przez B. Mroszczaka, który odważnie z lewej strony wbiegł w pole karne, uderzył ale tym razem bramkarz Ogniwa nie dał się zaskoczyć. Potem zupełnie nie potrzebnie waksmundzianie oddali pole rywalom, którzy zrobili z tego użytek i w 58 min zdobyli gola kontaktowego, po tym jak Dropek z bliska wepchnął piłkę do bramki. W 69 min ten sam zawodnik znalazł się niemal w identycznej pozycji, ale tym razem udanie interweniował Byrnas. W 88 min bohaterem Huraganu został Potoczak, który po strzale Kozuba w ostatnich chwili wybił na aut piłkę zmierzającą do bramki.
– W pierwszej połowie w pełni kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, efektem tego było kilka sytuacji bramkowych z których wykorzystaliśmy dwie. Po przerwie przeciwnik rzucił się na nas by odrobić straty. Mimo to mieliśmy kluczowe dwie sytuacje na podwyższenie wyniku. Niestety nie wykorzystaliśmy ich, w dodatku straciliśmy całkiem przypadkowego gola. Od tego momentu znów kontrolę nad tym co się dzieje na boisku. Na szczęście udało mam utrzymać dobry wynik i to najważniejsze – ocenił trener Huraganu, Marcin Zubek
Płomień Limanowa – Jarmuta Kolex Szczawnica Zdrój 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Labidi 39,0:2 Surlir 70.
Jarmuta: Bobak – Ł. Wiercioch, Mlak, Diop. Kozielec (80 Ciesielka), Mastalski, M. Pietrzak, J. Pietrzak, Surlir, Labidi, Mrówka (83 Kolasa).
Jarmuta rozpoczęła mecz od zdecydowanych ataków i ta ofensywna gra skutkowała kilkoma sytuacjami bramkowymi. Jednej z nich nie wykorzystał Mastalski, który przegrał pojedynek jeden na jeden z bramkarzem gospodarzy. Po zagraniu z rzutu rożnego celnie z bliska główkował Labidi, ale także wprost w bramkarza, a dobry i celny strzał Marcina Pietrzaka z 16 metrów wyłapał golkiper Płomienia. Wreszcie w 39 minucie Jacek Pietrzak otrzymał prostopadłe podanie od Surlira, po czym na pełnym biegu minął bramkarza i wyłożył futbolówkę Labidiemu, który wpakował futbolówkę już do pustej bramki. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Znowu doskonałą okazję miał Labidi, ale jego lob był niecelny. Z kolei Jacek Pierzak po strzale z 16 metrów ostemplował poprzeczkę. Gospodarze byli bliscy uzyskania wyrównującej bramki, ale tym razem z pomocą bramkarzowi Jarmuty pospieszył obrońca Diop i wybił futbolówkę z linii bramkowej. Gospodarze nadal dążyli do wyrównania i w 70 minucie wykonywali rzut rożny. Piłkarze Jarmuty, a konkretnie Jacek Pietrzak przejął futbolówkę w swojej szesnastce i popędził z nią do przodu po czym zagrał do Surlira. Ten z kolei pewnie wykorzystał sytuację sam na sam, pieczętując tym samym wygraną swojego zespołu.
– Mieliśmy sporo obaw przed tym meczem, bowiem przystąpiliśmy do niego bez pięciu, kluczowych zawodników, głównie z formacji defensywnej. Tymczasem zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, w którym kontrolowaliśmy to co działo się na boisku. Jedyne czego żal, to tych kilku niewykorzystanych sytuacji, bo wtedy nasza wygrana byłaby okazalsza – podsumował trener Jarmuty, Grzegorz Niezgoda.