PIŁKA NOŻNA. W rozgrywkach ligi okręgowej trwa świetna seria piłkarzy z Szaflar. W trzeciej kolejce, odnieśli oni trzecie zwycięstwo i to w derbowym starciu z Huraganem Waksmund, w dodatku na jego boisku. Udany debiut w roli szkoleniowca piłkarzy Jarmuty Szczawnica zaliczył Jerzy Grabara. Beniaminek zdobył pierwsze punkty w sezonie, ogrywając zespół z Korzennej.
Huragan Waksmund – LKS Szaflary 1:2 (1:1)
Bramki: 1:0 T. Cyrwus 11 z karnego, 1:1 Marduła 19, 1:2 Baboń 84.
Huragan: M. Cyrwus – T. Cyrwus, S. Garcarz, K. Potoczak, T. Cyrwus – B. Drożdż ŻK (73 M. Garcarz), M. Handzel, A. Mozdyniewicz (89 P. Zagata), B. Mroszczak (58 Gogola ŻK) – W. Zagata, S. Drożdż.
Szaflary: Nykaza – Marek ŻK, Babicz (60 Strama ŻK), Rusnak, Maciaś – Gogolak ŻK, Jarząbek, P. Kamiński (57 Szczerba), Joniak – Baboń ŻK, Marduła (46 Kłosowski ŻK)
Sędziował: Piotr Firlit z Gorlic. Widzów: 400
W derbach jak to w derbach na boisku dominowała przede wszystkim twarda, nieustępliwa gra z obu stron. Piłkarsko lepiej prezentowali się jednak goście i ich zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone.
Lepiej mecz zaczęli jednak gospodarze. Po faulu Nakazy na S. Drożdżu, „jedenastkę” wykorzystał T. Cyrwus. Kto wie jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby chwilę później S. Drożdż nie zmarnował kapitalnej okazji do podwyższenia wyniku. A tak w 19 minucie Szaflary wyrównały, po wzorcowo wyprowadzonym kontrataku, w którego końcowej fazie Baboń dograł wzdłuż linii bramkowej do Marduły, a ten z bliska dopełnił formalności.
Od tego momentu przyjezdni osiągnęli przewagę Uwidoczniła się ona zwłaszcza w drugiej połowie. Co rusz mocno we znaki defensywie gospodarzy dawał się Baboń. Raz po jego strzale piłka przeleciała tuż obok słupka, raz nad poprzeczką, a raz udanie interweniował M. Cyrwus. W 74 min gola mogli zdobyć gospodarze, ale po raz kolejny nie popisał się S. Drożdż. Mecz roztrzygnął się w 84 min. Maciaś do spółki ze Szczerbą odebrali obrońcom Huraganu piłkę tuż przed polem karnym, trafiła ona na lewo do Kłosowskiego, ten niemal z linii końcowej zagrał na piąty metr, gdzie nadbiegający Baboń, dołożył nogę i piłka wpadła do bramki.
W końcowych sekundach gospodarze rzucili się do desperackich ataków i w dosłownie ostatniej akcji meczu bliscy byli wyrównania, ale zmierzającą już do bramki futbolówkę ofiarną interwencją zatrzymał niemal na linii bramkowej jeden z graczy z Szaflar.
– Zapracowaliśmy na to zwycięstwo. Byliśmy przygotowani na ciężki bój. Uważam, że byliśmy lepszym zespołem. Humory popsuły nam decyzję sędziego, który nas „wykartkował” – ocenił trener Szaflar, Stanisław Budzyk.
Jarmuta Kolex Szczawnica – ULKS Korzenna 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Babik 78.
Jarmuta: Bobak – Ciesielka, Babik, Diop, Jasiurkowski – Kurowski, Mlak, Pietrzak, Czapp (89 Hrydziuszko) – Borucki (46 Pawełczak), W. Wiercioch.
Korzenna: Sejud – Bajorek, J. Kantor, M. Kantor, Szeliga (75 Główczyk) – Mokrzycki ŻK, Rosiek, Wielgus, Dobosz – Olszewski (80 Kaczmarek), Szambelan ŻK.
Sędziował: Paweł Folwarski z Rokicin Podhalańskich. Widzów: 300
Gospodarze wygrali strzelając gola w dosyć szczęśliwych okolicznościach. W 78 Babik wykonywał rzut wolny. Zdecydował się na bezpośrednie uderzenie, po którym kiks przytrafił się świetnie do tego momentu spisującemu się w bramce gości Sejudowi, któremu piłka przeleciała po rękach i wpadła do siatki. Zwycięstwo Jarmuty było jednak w pełni zasłużone. Stworzyła ona sobie z ciągu 90 minut, zdecydowanie więcej klarownych okazji. M.in. w drugiej połowie po uderzeniu Pietrzaka, gości uratowała poprzeczka. Przyjezdni poza sytuacją z 15 minuty, kiedy po uderzeniu Szambelana, świetnie interweniował Bobak, nie zagrozili bramce gospodarzy.
– Najważniejsze w tym meczu było zwycięstwo. Styl był sprawą drugorzędną. Udało się wygrać, choć trzeba przyznać, że przy bramce mieliśmy sporo szczęścia. Niemniej uważam, że wygrana jak najbardziej nam się należała. Zdecydowanie bardziej na nią zasłużyliśmy niż nasi rywale – ocenił trener Jarmuty, Jerzy Grabara.