PIŁKA NOŻNA. W niedzielnych spotkaniach rozgrywek grupy wschodniej IV ligi komplet punktów na swoim koncie zapisali gracze Lubania Maniowy. Z kolei reprezentanci Zakopanego w Jadownikach podzielili się z gospodarzami punktami.
Skuteczni po przerwie
Wolski Lubań Maniowy – Rylovia Rylowa 2:1 (0:1)
0:1 Kajda 30, 1:1 Firek 48, 2:1 Kurnyta 52 – karny. Sędziował Maciej Koster z Krakowa. Żółte kartki: Kuziel, Kurnyta. Widzów: 200
Lubań: Drąg – Darowski (73 Grzywnowicz), Czubiak, Firek, Gołdyn – Karkula (86 Ostachowski), Złocki (71 Ciesielka), Kuziel – Kurnyta, Piszczek.
Rylovia: K. Baran – Gargul, Stawarz, Strona, Morawiec (70 Pietrzak) – J. Baran, Handzlik (78 Skrzyński), Motylski, Ślęczka – Szewczyk, Kajda.
Do 24 minuty niewiele ciekawego działo się na boisku. W tej właśnie minucie Handzlik dosyć przypadkowo zagrał ręką we własnym polu karnym i arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy. Karkula jednak uderzył w środek bramki i K. Baran pewnie złapał piłkę. Sytuacja ta zemściła się na gospodarzach w 30 min gry. J. Baran zgrał głową piłkę na piąty metr do Kajdy, który uderzył mocno i precyzyjnie w długi róg bramki Drąga. Lubań powinien wyrównać w 37 min gry, ale po akcji Karkuli i strzale Kuziela, świetnie interweniował K. Baran.
Kluczowy dla losów spotkania okazał się początek drugiej połowy. W 48 min gry po dośrodkowaniu Karkuli z rzutu rożnego na pierwszy słupek, Firek głową wpakował piłkę do bramki. W 52 min już było 2:1. Znów przypadkowa ręka w polu karnym Handzlika i kolejny rzut karny dla gospodarzy. Tym razem do piłki podszedł Kurnyta i pewnie wykorzystał „jedenastkę”. W kolejnych minutach mecz stracił na widowiskowości. Dużo było twardej walki często na pograniczu gry faul. Goście najbliżej bramki wyrównującej byli w 83 min, kiedy po ni to strzale ni dośrodkowaniu Skrzyńskiego, piłka po rękach Drąga musnęła poprzeczkę.
– Myślę, że bardzo dobry nasz występ, pomimo tak nerwowej końcówki, do której doprowadziły wydarzenia na boisku. Jestem bardzo zadowolony z zespołu, że potrafiliśmy się podnieść po niefartownej pierwszej połowie. W przerwie nie panikowaliśmy w szatni i we mnie i w zawodnikach była wiara, że stać nas na to aby odwrócić losy rywalizacji. Musieliśmy tylko być skuteczniejsi niż przed przerwą. I to się nam udało. Szybko zdobyte gole, ułatwiły nam ten mecz. Cieszy, że odbudowaliśmy się po tej niesprawiedliwej porażce w moim odczuciu przed tygodniem z Sandecją. Mam nadzieję, że teraz zacznie się znów seria spotkań, w których będziemy systematycznie punktować – ocenił trener Lubania, Marek Górecki.
Przespane 45 minut
Jadowniczanka Jadowniki – KS Zakopane 1:1 (1:0)
Bramka dla Zakopanego: Stępień 75.
KSZ: Dziedzic – Floryn, Hałgas, Frasunek (46 Stępień), Wszołek – Bachleda, Drabik, Leniewicz, Ustupski – Grela, Kłosowski.
– Cieszy wyjazdowy punkt i siódmy z rzędu nie przegrany mecz. Niedosyt jednak też jest, bo przespaliśmy pierwszą połowę. Przegrywaliśmy 0:1 po niepotrzebnym faulu Wszołka, po którym gospodarze wykorzystali rzut karny. Po przerwie już coś drgnęło w naszej grze, czego faktem był gol na 1:1 zdobyty głową przez Stępnia po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Leniewicza. Na kolejną bramkę już nam jednak czasu nie starczyło – ocenił trener Jerzy Grabara.
Mecz sobotni: Turbacz Mszana Dolna – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 1:4 (0:2)