Piłka nożna IV liga. Show Basistego. Derby dla Watry. Janczyk Szaflarom nie straszny

PIŁKA NOŻNA. Wydarzeniem 18 kolejki spotkań rozgrywek grupy wschodniej IV ligi było efektowne zwycięstwo w meczy na szczycie Lubania nad Bocheńskim, które sprawiło że podopieczni Łukasza Biernackiego powrócili na fotel lidera tabeli. W góralskich derbach, podwyższonego ryzyka – określanych tak ze względu na animozje między zawodnikami obu drużyn – Watra Białka Tatrzańska pokonała 2:1 KS Zakopane. Punkt w starciu ze wzmocnionymi rezerwami Sandecji Nowy Sącz wywalczyli z kolei reprezentanci Szaflar.

Wolski Lubań Maniowy – Bocheński KS 5:2 (3:0)
Bramki: 1:0 Basisty 18, 2:0 Basisty 28, 3:0 Basisty 44, 4:0 Jandura 48, 4:1 Czernecki 69 z karnego, 4:2 Czernecki 75 z karnego, 5:2 Kurnyta 82 z karnego.
Lubań: Świerad – Gołdyn (27 Kasica), Czubiak ŻK, D. Firek, Migacz ŻK – Karkula ŻK, Kołodziej, Kurnyta, Jandura (66 Ziemianek), M. Firek (82 Młynarczyk) – Basisty (89 Kopytko).
Bocheński: Szydłowski – Bukowiec ŻK, Krokosz (46 Górszczyk), Czernecki, Budzyn – Grzyb, Lewicki, G. Mus (84 K. Mus), Kaczmarczyk (71 Grodowski) – Siwek ŻK, Zubel.
Sędziował: Damian First z Gorlic. Widzów: 200

Pierwsi okazję w meczu stworzyli sobie goście. W 8 min były gracz Lubania, Sławomir Zubel przedarł się w pole karne, ale mając już przed sobą tylko bramkarza, trafił wprost w niego.

Potem już oglądaliśmy popis grających z dużym polotem i rozkręcających się z każdą kolejną minuta gospodarzy. W głównej roli wystąpił Sławomir Basisty. 20 – letni napastnik Lubania jeszcze w pierwszej połowie ustrzelił klasycznego hat-tricka.

Strzelanie rozpoczął w 18 min, kiedy sfinalizował szybką kontrę i dogranie z lewej strony od Mateusza Firka, którego z kolei wcześniej dokładnym, dalekim podaniem ze środka boiska obsłużył Sylwester Kurnyta. W 28 min Basisty wygrał pojedynek biegowo-siłowy z obrońcami Bocheńskiego, następnie uprzedził wychodzącego z bramki Damiana Szydłowskiego i przerzucił nad nim piłkę do siatki. Po raz trzeci Basisty wpisał się na list strzelców w 44 min, kiedy do pustej już bramki dobił strzał Nikodema Kołodzieja.

Trzy minuty po rozpoczęciu gry w drugiej połowie Lubań prowadził już 4:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Artur Jandura, który po prostopadłym zagraniu za plecy obrońców od Roberta Karkuli pewnie wygrał pojedynek jeden na jeden z Szydłowskim.

To nie był jednak koniec emocji w tym spotkaniu. W 69 i 75 min goście – a konkretnie Mateusz Czernecki – wykorzystali bowiem dwa rzuty karne ( w pierwszy przypadku faulował Damian Migacz, w drugim Kacper Ziemianek). Przyjezdni ruszyli ostro do ofensywy i po chwili wyśmienitą okazję na gola kontaktowego miał dla nich Grzegorz Mus, ale na szczęście dla gospodarzy, w sytuacji sam na sam a Arturem Świeradem nie trafił w bramkę. Ostatecznie zapędy gości ostudzone zostały w 82 min. Faulowany w polu karnym Bocheńskiego był wszędobylski Basisty, a „jedenastkę” na gola zamienił Kurnyta.

GALERIA Z MECZU

– W pierwszej połowie wykorzystaliśmy wszystkie słabości rywala, który starał się grać bardzo wysoko, co nam bardzo odpowiadało. Strzeliliśmy trzy bramki, ale sytuacji mieliśmy na drugie tyle. Po zdobyciu na początku drugiej połowy czwartego gola, wkradło się w nasze szeregi rozluźnienie i na własne życzenie sprokurowaliśmy sobie w końcówce nerwy. Najważniejsze jednak że sięgnęliśmy po zwycięstwo. Po raz kolejny pokazaliśmy charakter na boisku – powiedział po spotkaniu szczęśliwy trener Lubania, Łukasz Biernacki.

Watra Białka Tatrzańska – KS Zakopane 2:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Remiasz 33, 2:0 Remiasz 67, 2:1 Mikoś 83.
Watra: Majerczyk – Kuchta, Bartos ŻK, Łojek, Stopka – Dudek (66 Zagata), Kosturko, Kalita ŻK (74 Basic), Petrus ŻK, Lichacz ŻK (83 Rabiański ŻK) – Remiasz.
KSZ: Dziedzic – Floryn ŻK, Gubała, Murzyn, Frasunek (58 Pawlik) – Kurnyta ŻK (61 Kasperczyk), Nowobilski, Mikoś ŻK, Król – Kuz, Czubernat (74 Pawlikowski).
Sędziował: Radosław Wilk z Krakowa. Widzów: 200

Do przerwy Watra prowadziła 1:0 po golu z 33 minuty. Z rzutu wolnego w pole karne Zakopanego zacentrował Mirosław Kalita, a strzałem głową piłkę do bramki wpakował Łukasz Remiasz. Wcześniej – w 20 i 25 min – po rzutach rożnych dwukrotnie bliski szczęścia był Dawid Bartos. Za pierwszym razem po jego uderzeniu piłkę na linii bramkowej zatrzymał Damian Dziedzic, za drugim futbolówka trafiła w stojącego tuż przed bramką Krystiana Dudka. Co do okazji ze strony zakopiańczyków, to warte odnotowania było mocne, uderzenie z dystansu Kamila Nowobilskiego, które w niewielkiej odległości minęło bramkę Watry.

Druga połowa zaczęła się od okazji gości, w której Daniel Mikoś trafił w poprzeczkę. W 67 min Watra podwyższyła prowadzenie. Znów w głównej roli wystąpił Remiasz, który najpierw wywalczył piłkę w środku boiska, a następnie wykorzystał podanie Michala Petrusa i z okolic 11 metra uderzył nie do obrony. Honorowy gol dla gości padł w 82 min, poefektownym, choć w dużym stopniu przypadkowym, trafieniu Mikosia. 

Szaflary – Sandecja II Nowy Sącz 0:0
Szaflary: Nykaza – Stanczak, D. Antolak, Jarząbek, Bielański ŻK – Gogolak, F. Kamiński, R. Antolak, Dudzik – Maciaś (90 Bierówka), Baboń.
Sandecja II: Grzegorczyk – Kozak (79 Dyląg), Berezowski, Szeliga, Bartków – Sobótka, Maślanka, Kuźma ŻK, Smoleń – Szczepański, Janczyk.
Sędziowała: Daria Listwan z Krakowa. Widzów: 200

Rezerwy Sandecji tradycyjnie już zostały wzmocnione sporą ilością zawodników z pierwszego zespołu. Wystąpił m.in. Dawid Janczyk, były reprezentant Polski, w przeszłości zawodnik m.in. Legii Warszawa i CSKA Moskwa.

Mecz toczył się pod znakiem optycznej przewagi gości, ale dobrze grający w defensywie gospodarze na niewiele im pozwalali. W pierwszej połowie najbliżej zdobycia bramki był Szczepański, ale po jego uderzeniu piłka trafiła w poprzeczkę. Po przerwie coraz śmielej poczynali sobie szaflarzanie i po jednym z ich kontrataków wygraną mógł im zapewnić Dominik Gogolak, który jednak chybił w sytuacji sam na sam z Grzegorczykiem.

– Myślę, że wynik remisowy jest sprawiedliwy. Punkt przeciwko tak mocnej drużynie jak Sandecja cieszy. Nie wystraszyliśmy się rywali. Zagraliśmy doskonale w defensywie. Każdy, bez wyjątku zasłużył na pochwały po tym meczu – przyznał trener gospodarzy, Stanisław Budzyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *