PIŁKA NOŻNA. Nie zwalniają tempa piłkarze NKP Podhale Nowy Targ. W piątym spotkaniu rozgrywek grupy wschodniej IV ligi beniaminek odniósł piąte (!) zwycięstwo. Tym razem o sile nowotarżan przekonał się – i to na własnym stadionie – Glinik Gorlice. Wciąż kiepskie nastroje panują za to w Zakopanem, które tym razem jedynie zremisowało na swoim boisku z Nową Jastrząbką i wciąż pozostaje w lidze bez zwycięstwa.
Glinik Gorlice – NKP Podhale Nowy Targ 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Mroszczak 11, 0:2 Świerzbiński 51.
Podhale: Truty – Anioł, Krzystyniak, Gąsiorek, Janasik (84 Lichacz) – R. Antolak (70 Misiura), Gogola ŻK, Hałgas, Pietrzak (60 K. Dudek) – Świerzbiński, Mroszczak (78 Bobak).
W pierwszej połowie tylko nowotarżanie stworzyli sobie sytuacje bramkowe. Jedną z nich wykorzystali. W 11 min po rozegraniu piłki w środku pola między Gogolą, a Hałgasem trafiła ona do Świerzbińskiego, który prostopadłym podaniem uruchomił Mroszczaka, a ten w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi. W 38 min po bardzo podobnej akcji i kolejnym podaniu prostopadłym – tym razem Gogoli – prowadzenie Podhala mógł podwyższyć R. Antolak, ale przegrał starcie z golkiperem Glinika.
Po przerwie dominacja nowotarżan była jeszcze wyraźniejsza. W 51 min Mroszczak zrewanżował się Świerzbińskiemu za podanie z 11 minuty, a ten będąc sam przed bramkarzem sprytnie przerzucił sobie nad nim piłkę i głową skierował ją do bramki. Podhalanie mogli pokusić się jeszcze o kolejne gole, ale m.in. dwukrotnie K. Dudkowi zabrakło zimnej krwi w klarownych sytuacjach. A gospodarze tak naprawdę tylko raz realnie zagrozili bramce Trutego, ale jeden z ich zawodników fatalnie przestrzelił z 10 metrów.
– Było w tym meczu widać w naszych poczynaniach radość z gry. Chłopcy dobrze się czuli na dużym, szerokim boisku, gdzie mogli pokazać pełnie swoich umiejętności. Generalnie mecz pod pełną naszą kontrolą. Ułatwiły nam to szybko zdobywane gole na początku obu połów. Potrafiliśmy znaleźć to otwierające drogę do bramki podanie, mimo, że gospodarze bronili się praktycznie całą jedenastką. Po golu na 2:0, mecz się „otworzył”. Grało się nam łatwiej, ale paradoksalnie goli już nie udało się zdobyć, choć okazji ku temu było sporo. Cieszy mnie jednak przede wszystkim skuteczna gra w defensywie. Miło jest oglądać swój zespół, w którym wszystko funkcjonuje niemal perfekcyjnie. A tak to właśnie wyglądało w tym spotkaniu – przyznał trener Podhala, Marek Żołądź.
KS Zakopane – Nowa Jastrząbka 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Wesołowski 14, 1:1 Chrobak 78.
KSZ: Paszuda – Floryn ŻK, Murzyn, Gubała ŻK, Sawina – Stasik ŻK, Leniewicz, Drabik, Ustupski ŻK (82 G. Grela) – Frasunek (58 Walczak Wójciak), Wesołowski.
Nowa Jastrząbka: Zaworski – Kozioł, Kowalik, A. Baruch, Janus – Mateusz Baruch, Minorczyk (80 Starzyk), Michał Baruch ŻK (83 Gawłowski), Gucwa ŻK – Płaczek, Chrobak.
Sędziował: Damian Szczerba z Nowego Sącza. Widzów: 200
W pierwszej połowie lekka optyczna przewaga gospodarzy, przełożyła się na ich jedno bramkowe prowadzenie. W 14 min po serii zagrań głową zawodników obu drużyn w polu karnym gości, piłka wreszcie trafiła do Wesołowskiego, który sprytnie przelobował bramkarza z Nowej Jastrząbki. Kilka chwil później bliski zdobycia gola na 2:0 był Leniewicz, ale jego uderzenie było minimalnie chybione. W 39 min przyjezdni mieli doskonałą okazję aby przed przerwą odrobić straty. Po błędzie defensywy Zakopanego, Chrobak znalazł się sam przed Paszudą, ale z 4 metrów fatalnie spudłował.
Druga połowa bardzo nerwowa i chaotyczna w wykonaniu obu drużyn. Tyczy się to zwłaszcza zakopiańczyków, którzy mimo prowadzenia nie potrafili przejąć kontrolni nad tym meczem. Ułatwiłaby im to z pewnością druga bramka. Okazje mieli na nią m.in. Ustupski (nieudana próba lobowania bramkarza) oraz Wesołowski (nie trafił w światło bramki). Te niewykorzystane sytuacje zemściły się na gospodarzach w 78 min, kiedy kolejny już błąd obrońców Zakopanego, wykorzystał pozostawiony bez opieki Chrobak i strzałem z bliska nie dał szans Paszudzie. Bramkarz gospodarzy w doliczonym czasie gry uratował swój zespół od porażki, instynktownie broniąc strzał głową jednego z rywali.