PIŁKA NOŻNA. Pierwsze mecze w nowym sezonie rozgrywek grupy wschodniej IV ligi rozegrali piłkarze Lubania Maniowy i KS Zakopanego. Pierwsi podzielili się punktami na własnym boisku z Barciczanką Barcice, z kolei drudzy wysoko przegrali w Borzęcinie. Dosyć zaskakującą decyzję o swojej dymisji podjął szkoleniowiec zakopiańczyków Jerzy Grabara.
Wolski Lubań Maniowy – Barciczanka Barcice 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Tokarczyk 29, 1:1 S. Kurnyta 66.
Lubań: Świerad – Młynarczyk ŻK, ŻK CZK 44, Darowski ŻK, Czubiak, Ostachowski (88 Kasica) – Karkula (69 Kucek), Golonka, Górecki, K. Kurnyta (80 Grzywnowicz) – S. Kurnyta (90 Kopytko), Ciesielka.
Barciczanka: Bieniek – Kantor (67 Solarz ŻK), Baran, Kandyfer, A. Zawiślan CZK 4 – Marek Maślejak, T. Zawiślan (69 Tarasek), Nowak (80 Michał Maślejak), Ogorzały (27 Chochorowski) – Tokarczyk, Krupa.
Sędziował: Wojciech Curyło (Kraków). Widzów: 250
Początek należał do gospodarzy. Ułatwiła im to czerwona kartka dla A. Zawiślana już w 4 min za faul na wychodzącym na czystą pozycję S. Kurnycie. Lubań zaczął stwarzać sobie sytuacje, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Marnowali je Karkula, Golonka, K. Kurnyta i S. Kurnyta. To zemściło się na maniowianach w 29 min, kiedy po rzucie rożnym, Tokarczyk z bliska nie dał szans Świeradowi. W 43 min bramkarz Lubania popisał się kapitalną paradą, po uderzeniu z dystansu Nowaka. Minutę później siły na boisku się wyrównały, bowiem z boiska (za drugą żółtą kartkę) wyleciał obrońca Lubania Młynarczyk. W drugiej połowie najważniejszy moment nastąpił w 66 min. Po akcji lewą stroną K. Kurnyty i jego dośrodkowaniu w pole karne, S. Kurnyta z pięciu metrów uderzył futbolówkę głową i Bieniek był bezradny. W ostatnich minutach oba zespoły miały jeszcze po jednej okazji aby rozstrzygnąć losy meczu. Ze strony gości Nowaka w ostatnim momencie powstrzymał w polu karnym Świerad, a ze strony gospodarzy Kasica uderzył piłkę nad poprzeczką.
– Szanujemy ten remis. Doświadczeni zeszłym sezonem wiemy, że każdy punkt jest na wagę złota. Niemniej mieliśmy w tym meczu okazje, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Niestety niewykorzystane sytuacje i kolejny raz głupi błąd przy stałym fragmencie gry, sprawił, że musieliśmy gonić wynik. Zresztą to już staje się naszą specjalnością. Trzeba też oddać Barciczance, że to ciekawy, silny zespół – ocenił trener Lubania, Łukasz Biernacki.
Sokół Borzęcin – KS Zakopane 4:0 (2:0)
KSZ: Paszuda – Gut (81 Waluś), Floryn, Gubała, Bednarz – Stasik, Leniewicz, Drabik, Frasunek – Witoń, Grela.
Wpływ na wynik meczu w dużym stopniu miał skład zakopiańczyków, który był daleki od optymalnego. Tuż po spotkaniu trener Jerzy Grabara poinformował, że nosi się z zamiarem rezygnacji z pełnionej funkcji.
– O meczu powiem tylko tyle, że gospodarze to wcale nie jakiś silny zespół, powiedziałbym, że wręcz słaby. My jednak byliśmy jeszcze słabsi. To niech wystarczy jako komentarz do naszej postawy. Najprawdopodobniej, na 99 procent, to było ostatnie moje spotkanie w roli trenera drużyny z Zakopanego. Na pewne rzeczy nie mogę sobie pozwolić. Ostatnie dwa dni przelały czarę goryczy. Nie chcę tego co się dzieje firmować swoim nazwiskiem – wyjaśnił trener Grabara.