Piłka nożna IV liga. Podhalanie w kryzysie

Piłka nożna. Wciąż nie wiedzie się w rozgrywkach grupy wschodniej IV ligi zespołom z Podhala. Zarówno Wolski Lubań jak Watra Białka Tatrzańska przegrały swoje mecze w czwartej kolejce spotkań. Nie grali, pauzujący w tej serii, gracze KS Zakopane. 

Maniowianie na swoim boisku nie sprostali beniaminkowi z Żabna. Watra z kolei wysoko uległa w Jadownikach gospodarzom. Od 40 minuty gry zespół z Białki Tatrzańskiej grał w liczebnym osłabieniu, bowiem czerwoną kartką ukarany został Kamil Rabiasz. Jego miejsce w bramce zajął Andrzej Rabiański.

Wolski Lubań Maniowy – MLKS Żabno 1:2 (0:1)
0:1 Kurzawski 23, 0:2 Bałut 74, 1:2 Piszczek 82. Sędziował Mariusz Wrażeń z Gorlic. Żółte kartki: Górecki – Maciosek, Kurzawski, Czyż, Nowak. Widzów: 200
Lubań: Pyskaty – Górecki, Czubiak, Firek, Gołdyn – Piszczek, Wardęga (46 Kuziel), Górecki, Karkula(82 Ciesielka) – Leoniak (46 Darowski), S. Kurnyta.
Żabno: Niziołek – Prażuch (75 Nowak), Budzyński, Maciosek, Kordela (78 Wróbel) – Czyż, Motyka, Kurzawski, Czerkies (67 Wójcik) – Ślęczka (73 Łoś), Bałut.

Początek meczu to optyczna przewaga gospodarzy, ale w ich akcjach ofensywnych brakowało dokładności. Trzy razy do sytuacji strzeleckich dochodził Leoniak, ale za każdym razem uderzał za lekko. Za to pierwsza groźna sytuacja przyjezdnych zakończyła się bramką. W 23 min Kurzawski przejął piłkę na 20 metrze, uderzył mocno po ziemi obok Pyskatego. Wyrównać powinien w 42 min Kurnyta, który po dośrodkowaniu Piszczka, uderzył głową z 3 metrów. Kapitalnie jednak interweniował Niziołek, który sparował piłkę na rzut rożny.

Druga połowa to przysłowiowe „bicie głową” w mur gospodarzy. Co prawda Lubań posiadał inicjatywę, częściej utrzymywał się przy piłce, ale kompletnie nie potrafił znaleźć pomysłu na sforsowanie szczelnej defensywy rywala. Za to goście w 74 min podwyższyli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Wójcickiego, błąd popełnił Pyskaty, który minął się na piątym metrze z piłką, doszedł do niej Bałut i z bliska umieścił ją w siatce. W 82 min wreszcie gospodarze przeprowadzili składny atak, który skutecznym strzałem z 8 metrów sfinalizował Piszczek. Lubań zaatakował i w samej końcówce miał dwie dobre sytuacje na bramkę wyrównującą. Najpierw Kuziel jednak po rzucie rożnym główkował tuż nad poprzeczką, a Złocki z rzutu wolnego z 20 metra na wprost bramki, trafił w mur.

GALERIA Z MECZU

– Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że zagraliśmy złe spotkanie. W pierwszej połowie graliśmy konsekwentnie, rozsądnie budowaliśmy nasze akcję i tak naprawdę w kwadrans powinniśmy rozstrzygnąć losy meczu. Takie okazję jak przykładowo miał Dawid Leoniak, muszą być wykorzystane. Nawet po stracie gola, graliśmy dalej swoją grę i tylko znakomitej interwencji bramkarza goście zawdzięczają, że nie stracili bramki tuż przed przerwą. W drugiej połowie przyjezdni, w szeregach, których jest wielu doświadczonych zawodników, umiejętnie cofnęli się na swoją połowę, ale na tyle rozsądnie, że nie zamurowali bramki, tylko już w środku pola pressingiem nie pozwalali nam rozwinąć skrzydeł. Mimo to mieliśmy swoje sytuacje, choć już nie tak klarowne jak w pierwszej połowie. Podkreślam jeszcze raz, że w moim przekonaniu to był dobry mecz mojego zespołu. Piłka bywa jednak niesprawiedliwa. Rywale byli przede wszystkim sprytniejsi – stwierdził trener Lubania, Marek Górecki.

Jadowniczanka Jadowniki – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 5:1 (2:0)
Bramka dla Watry: Gacek.
Watra: Rabiasz – Drobniak, Strama, Kostrzewa, Bochnak – Harnik (65 Chorążak), Rabiański, Kowalczyk, Zubek (60 R. Dziubasik) – Kuchta, Gacek.

– Nie zasłużyliśmy na tak dotkliwą porażkę. Wynik końcowy jest dla nas krzywdzący, ale poniekąd jest wynikiem tego, że cały czas graliśmy otwartą, ofensywną piłką, nawet od momentu kiedy przyszło nam grać w dziesiątkę. Były momenty, że to do nas należała inicjatywa. Trudno też pogodzić się z decyzją sędziego, który dał nabrać się jednemu z zawodników gospodarzy i nie dosyć, że podyktował rzut karny to jeszcze wyrzucił z boiska naszego bramkarza. Nie poddajemy się. Wierzę, że już nie długo się odbudujemy i zaczniemy punktować. – ocenił Rabiański.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *