PIŁKA NOŻNA. W zaległym spotkaniu rozgrywek grupy wschodniej IV ligi, piłkarze KS Zakopanego dosyć niespodziewanie ulegli na własnym boisku niżej notowanej drużynie Tuchovii Tuchów 2:3.
Mecz był zacięty i emocjonujący. W 28 minucie szarżujący na bramkę gospodarzy Dziża zdaniem sędziego – a przy dużych protestach gospodarzy – został nieprzepisowo powstrzymany przez bramkarza zakopiańczyków. „Jedenastkę” na gola dającego prowadzenie gościom, zamienił Drąg. Zaraz na początku drugiej goście podwyższyli na 0:2. Do zagranej z prawej strony pola karnego piłki przez Niewolę doszedł zamykający akcję Stańczyk i tzw. „szczupakiem” pokonał Paszudę. W 69 minucie zakopiańczycy „złapali” kontakt. Do miękkiej wrzutki Króla w pole karne tuchowian doskonale wyszedł Wesołowski i uprzedzając obrońcę na wykroku tracił piłkę nogą a ta wpadła w róg bramki. W 75 minucie zakopiańczycy wykonywali rzut wolny i gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania Andrzej Król ten zagrał do nieobstawionego Macieja Floryna. Prawy obrońca KS Zakopane zdecydował się na strzał i posłał piłkę milimetry od spojenia. Koledzy i trener skarcili zakopiańskiego młodzieżowca, że nie dogrywał piłki po ziemi do partnerów. W 83 minucie był jednak już remis. Po szybkiej akcji gospodarzy Wesołowski podał na prawo do pozostawionego bez opieki Ustupskiego. Strzał Ustupskiego trafił w gąszcz nóg, odbita futbolówka ponownie trafiła do zakopiańskiego pomocnika, drugi strzał przechodził przez pole bramkowe i piłka trafiła w golenie Wesołowskiego po czym wpadła do siatki. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem. Tymczasem gdy wszyscy spodziewali się kolejnego zwycięstwa zakopiańczyków, kosztowny w skutkach błąd popełnił stoper zakopiańczyków Fabian Leniewicz. Do zagranej piłki wystartował on, napastnik Tuchvii i Paszuda. Zakopiański bramkarz chciał złapać piłkę, ale Leniewicz postanowił ją wybić w pole. Niestety zamiast w aut albo gdziekolwiek podał ją do przeciwnika do Różyciego. Ten odegrał do wcześniej wprowadzonego Szczepana Bielaka, który kapitalnym uderzeniem w górny róg nie dał szans Paszudzie na skuteczną interwencję. W końcówce spotkania goście już pieczołowicie pilnowali korzystnego dla nich wyniku i po ostatnim gwizdku sędziego cieszyli się z wygranej na stadionie przy ul. Orkana w Zakopanem.
– W tym meczu zdarzyły się dwa błędy, zdaniem wielu obserwatorów jeden sędziemu drugi naszemu obrońcy i właśnie po tych błędach straciliśmy dwa gole. Staraliśmy się odrobić wynik i dzięki dużemu zaangażowaniu i wielkiej ambicji udało się nam zyskać nie tylko przewagę nad rywalami w drugiej połowie ale zasłużenie doprowadzić do remisu. I chyba taki wynik byłby najwłaściwszym odzwierciedleniem boiskowych zdarzeń. Niestety jak już powiedziałem błąd naszego stopera kosztował nas utratę trzeciej bramki i w konsekwencji nawet jednego punktu – ocenił treners KSZ, Jerzy Grabara.
KS Zakopane – Tuchovia Tuchów 2:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Drąg 28 karny, 0:2 Stańczyk 49, 1:2 Wesołowski 69, 2:2 Wesołowski 83, 2:3 S. Bielak 87. Sędziował: Michał Koźlak z Krakowa. Żółte kartki: Floryn, Ustupski – Kafel, Bałuszyński, A. Bielak. Wodzów 100.
Zakopane: Paszuda – Floryn, Leniewicz, Bachleda, Król (80 Sawina), Ustupski, Babicz (55 Witoń), Drabik, Stępień, Wesołowski, Kłosowski.
Tuchovia: Chwistek – A. Bielak, Wiśniowski, Drąg, Dziża (89 Stec), Kędzior, Kafel, Niewola, Różycki, Stańczyk (67 S. Bielak), Bałuszyński.