Piłka nożna IV liga. Kolejka marzenie

PIŁKA NOŻNA. Wreszcie sympatycy czwarotligowych drużyn z Podhala mogą być w pełni usatysfakcjonowani. Cała trójka: Lubań, Watra i Zakopane odniosły w sobotni-niedzielnej kolejce spotkań komplet zwycięstw, w dodatku bardzo efektownych i popartych świetną grą.

Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – LKS Nowa Jastrząbka 5:1 (2:0)
1:0 Gacek 15, 2:0 Zubek 30 – karny, 2:1 Kawa 66, 3:1 Kuchta 78, 4:1 Gacek 81, 5:1 Gacek 83. Sędziował Łukasz Łasak z Wadowic. Żółte kartki: Gacek – Baruch, Szatko, Krauze, Minorczyk. Widzów: 100
Watra: Rabiański – Bochnak, Strama, Kostrzewa, Drobniak – Chorążak (75 Ustupski), Kowalczyk, Hudy, Kuchta (89 T. Remiasz), Zubek (79 R. Dziubasik), Gacek.
Jastrząbka: Kasprzyk – Gucwa, Janus, Baruch, Sikorski (46 Kawa) – Szatko, Krużel (62 Barszcz), Krauze, Kozioł – Minorczyk (75 Ciężadło), Chrobak.

Doskonałe spotkanie w wykonaniu gospodarzy. W wygranej nie przeszkodził Watrze nawet fakt, że w jej bramce stanął z konieczności Andrzej Rabiański. Co więcej, wywiązał się on ze swej roli wyśmienicie. Już w 2 minucie popisał się bardzo ważną i kto wie czy nie kluczową dla losów całego pojedynku interwencją, wygrywając starcie jeden na jeden z Szatko. W 15 min Watra cieszyła się z pierwszego gola. Kuchta dośrodkował z prawej strony boiska, a stojący tuż przed linią bramkową Gacek, tylko dołożył głowę i piłka znalazła się w bramce. Minął kolejny kwadrans i było 2:0. Tym razem Kuchta był faulowany w polu karnym przez Gucwe, a skutecznym egzekutorem „jedenastki” okazał się Zubek. Tuż przed przerwą dwukrotnie „skórę” Watrze ratował Rabiański, broniąc m.in. strzał z 3 metrów Chrobaka. Druga połowa to początkowo inicjatywa gości. Już na jej samym początku niewiele do szczęścia zabrakło Szatce, po którego uderzeniu piłka przeleciał tuż obok słupka. W 66 min Jastrząbka złapała jednak kontakt, po kapitalnym uderzeniu z okolic 25 metra Kawy. Watra odzyskała kontrolę nad meczem w ostatnich 20 minutach. W 78 min zrobiło się 3:1 po podręcznikowej wręcz akcji gospodarzy. Hudy zagrał ze środka pola prostopadła piłkę do Gacka, ten mimo asysty obrońcy zdołał wbiec w pole karne, dograł wzdłuż linii bramkowej do Kuchty, który z bliska dopełnił formalności. Gości w samej końcówce, dobił kolejnymi dwoma golami Gacek. Zwłaszcza akcja z 83 minuty zrobiła duże wrażenie na kibicach. Młody napastnik gości przeprowadził rajd niemal od połowy boiska, zakończony skutecznym strzałem.

GALERIA Z MECZU

– Mówiłem, że się przełamiemy. Mam nadzieję, że teraz już będziemy stopniowo wspinać się w górę w ligowej tabeli. Mecz dobrze się nam ułożył. Pierwsza połowa bardzo fajna w naszym wykonaniu. Graliśmy mądrze taktycznie. W drugiej połowę na moment troszkę straciliśmy kontrolę. Wydaje mi się, że musieliśmy złapać oddech. Straciliśmy bramkę, ale mimo wszystko cały czas mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Bezsprzecznie ojcami zwycięstwa są Rafał Kuchta i Łukasz Gacek. Obaj byli wyśmienicie dysponowani. Co do mojej gry w bramce. To było to mój czwarty, albo bodaj piąty mecz na tej pozycji w IV lidze. Nie mam większych obaw aby wcielić się w rolę bramkarza – ocenił Andrzej Rabiański.

WYGRANĄ ZAWODNICY WATRY DEDYKUJĄ swojemu TRENEROWI STANISŁAWOWI STRAMIE, KTÓREMU KILKA DNI WCZEŚNIEJ URODZIŁ SIĘ SYN. PORTAL PODHALEREGION.PL przyłącza się do GRATULACJI. 

Turbacz Mszana Dolna – Wolski Lubań Maniowy 0:3 (0:0)
0:1 Kurnyta 72, 0:2 Kurnyta 85, 0:3 Karkula 87.
Lubań: Pyskaty – Darowski, Czubiak, Firek, Noworolnik (46 Kurnyta) – Kuziel, Górecki, Karkula (87 Grzywnowicz), Gołdyn – Piszczek, Złocki (67 Ciesielka).

Lubań po trzech meczach bez zwycięstwa (dwie porażki i remis) wreszcie zainkasował komplet punktów na boisku beniaminka Turbacza Mszana Dolna. Losy meczu rozstrzygnęły się w drugiej połowie a dokładniej w ostatnich 25 minutach gry. Wtedy to dwukrotnie Sylwester Kurnyta i raz Roberta Karkula znajdowali sposób na pokonanie bramkarza gospodarzy.

– Cieszymy się bardzo z tego zwycięstwa. Nie przyszło ono nam łatwo, ale myślę, że w pełni na nie zasłużyliśmy, grając od pierwszej do ostatniej minuty bardzo ambitnie i konsekwentnie. W pierwszej połowie dobra gra naszej odmłodzonej drużyny, nie przełożyła się na gole, a powinna. Mieliśmy dwie doskonałe okazje. Filip Piszczek przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem, a Kamilowi Kuzielowi trzy metry przed pustą bramką, piłka ześlizgnęła się z nogi. Warunki do gry były jednak wyjątkowo trudne, przez obficie padający deszcz. W drugiej połowie na boisku pojawił się Sylwester Kurnyta. Dla wielu może to być zaskoczenie, że ten zawodnik zaczął spotkanie na ławce rezerwowych. To była jednak nasza wspólna decyzja i myślę, że trafiona. Sylwek wszedł w drugiej połowie na zmęczonego przeciwnika i doskonale wywiązał się ze swej roli. Trzeba też podkreślić doskonałą grę Bartka Darowskiego, który miał udział przy każdej naszej bramce. Obsłużył świetnymi podaniami i Kurnytę, i Karkulę. Generalnie jednak cała drużyna zasługuje na brawa, łącznie z młodym Mateuszem Grzywnowiczem, który bardzo udanie zadebiutował w lidze. Jestem podbudowany grą zespołu, zwłaszcza w drugiej połowie. Teraz przed nami mecz pucharowy, do którego podchodzimy bardzo poważnie – ocenił trener Lubania, Marek Górecki.

Tuchovia Tuchów – KS Zakopane 0:3 (0:2)
0:1 Grela 11, 0:2 Grela 45, 0:3 Bachleda 88
KSZ: Dziedzic – Floryn, Hałgas, Frasunek, Wszołek – Dudzik (46 Leniewicz), Stępień (90 Gaura), Drabik, Król (75 Kłosowski), Grela (70 Bednarski).

Ważne zwycięstwo zakopiańczyków na ciężkim terenie w Tuchowie. – Cieszy wygrana, bo tak naprawdę sami ciekawi byliśmy naszej dyspozycji po tak długiej przerwie. Wyglądało to jednak bardzo przyzwoicie. Słowa uznania należą się moim zawodnikom. Gole zdobywaliśmy po szybkich i składnych kontratakach. Przez 90 minut graliśmy bardzo konsekwentnie. To było kluczem do zwycięstwa – ocenił trener KSZ, Jerzy Grabara.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *