PIŁKA NOŻNA. Drugie zwycięstwo w rozgrywkach grupy wschodniej IV ligi odnieśli piłkarze beniaminka z Szaflar. Po sobotniej wygranej w Rytrze, tym razem podopieczni trenerów Grzegorza Szczepańca i Stanisława Budzyka w zaległym spotkaniu 1 kolejki pokonali na boisku w Nowym Targu 4:3 Glinika Gorlice.
Spotkanie miało niesamowicie emocjonujący przebieg. Zaczęło się po myśli gości z Gorlic, którzy już w 3 min objęli prowadzenie. Po stracie piłki przez graczy z Szaflar na 25 metrze przed swoją bramką, trafiła ona do Czechowicza, który uruchomił podaniem Martuszewskiego, a ten po wbiegnięciu w pole karne wygrał pojedynek z Nykazą.
Odpowiedź Szaflar była jednak błyskawiczna. W ciągu następnych niespełna 10 minut nie tylko zdołali wyrównać, ale i objąć prowadzenie. W obu akcjach główną rolę odegrał Maciaś. Za pierwszym razem po jego akcji lewą stroną i precyzyjnym dograniu wzdłuż linii bramkowej na środek pola karnego, do bramki Glinika trafił Lach. Po chwili Maciaś już sam wpisał się na listę strzelców po wymianie podań z Kamińskim i wygranym pojedynku jeden na jeden z gorlickim bramkarzem. Kolejne minuty pierwszej połowy to już dużo bardziej rozważna gra z obu stron i w efekcie do przerwy wynik już się nie zmienił.
Druga połowa zaczęła się fatalnie dla gospodarzy. Katastrofalne błędy w defensywie sprawiły, że po 10 minutach to Glinik wyszedł na prowadzenie 3:2. Najpierw ponownie Martuszewski, a następnie Majcher bezlitośnie wykorzystywali kiksy obrońców z Szaflar.
Po takim początku, szaflarzanie długo nie mogli złapać równowagi. W ich poczynania mnóstwo było chaosu i niedokładności. Kluczowe okazało się wejście na boisko, po równo godzinie gry Gałdyna, który doskonale wywiązał się z roli reżysera gry. Walczył, biegał i napędzał akcję swojej drużyny. W 70 min gospodarzom dopisało szczęście. Wyrównali po dosyć przypadkowym golu Maciasia. Intencją jego było bowiem dośrodkowanie z prawej strony boiska w pole karne. Piłka jednak po drodze odbiła się rykoszetem od jednego z graczy Glinika i mimo ofiarnej interwencji Harnata, znalazła się w bramce. Wyrównujący gol wyraźnie dodał wiary szaflarzanom, których napór rósł z każda minutą. Dwukrotnie bliski szczęścia był próbujący uderzeń z dystansu Kamiński, ale w obu przypadkach były to strzały minimalnie chybione. Wreszcie nadeszła 89 min. Gałdyn zacentrował z rzutu rożnego, a w polu karnym głową piłkę do bramki skierował Rusnak.
– Uff. To była istna huśtawka nastrojów. Kosztował nas ten mecz bardzo dużo nerwów, ale najważniejsze, że zakończył się dla nas szczęśliwie. Myślę, że walką i ambicją jaką w tym meczu wykazywaliśmy do ostatniej minuty, zasłużyliśmy na zwycięstwo. Z drugiej strony musimy wyciągnąć też z tego spotkania odpowiedni wnioski. Przede wszystkim musimy poprawić grę w defensywie. Nie możemy tracić tak łatwo bramek. Szczególnie lewa strona obrony to na dzisiaj nasza największa pięta achillesowa – przyznał po spotkaniu, Stanisław Budzyk.
LKS Szaflary – Glinik Gorlice 4:3 (2:1)
Bramki: 0:1 Martuszewski 3, 1:1 Lach 9, 1:2 Maciaś 11, 2:2 Martuszewski 47, 2:3 Majcher 56, 3:3 Maciaś 70, 4:3 Rusnak 89.
Szaflary: Nykaza – Stanczak, Rusnak, Strama (60 Gałdyn), Bielański – Gogolak (80 Zubek), F. Kamiński, Jarząbek, Joniak – Lach, Maciaś.
Glinik: Harnat – Rąpała, Ogrodnik, Drąg, Rząca – Majcher, Laskoś, Serafin, Stępień – Czechowicz, Martuszewski.
Żółte kartki: Maciaś – Ogrodnik, Drąg, Majcher, Serafin, Martuszewski.