PIŁKA NOŻNA. W derbach Podhala rozegranych w ramach III kolejki spotkań grupy wschodniej IV ligi, KS Zakopane pokonało na swoim boisku Watrę Białka Tatrzańska 2:0. Oba trafienia gospodarzy były tych z gatunku „stadiony świata”.
Obie drużyny przystąpiły do tego meczu z pewnym respektem do siebie i tak upłynął pierwszy kwadrans tego meczu. Wtedy to zakopiańczycy po faulu na Greli wykonywali rzut wolny z 18 metrów. Strzał Chrobaka najpierw trafił w mur a dobitka Frasunka też została zablokowana. Od tego momentu przewagę zaczynali zdobywać goście. Najwięcej kłopotów zakopiańskiej obronie sprawiał Nowobilski. I właśnie w 20 minucie po jego dośrodkowaniu kapitalną szansę na zdobycie gola miał Moraniec, ale będąc na 5 metrze nie trafił w piłkę. Za moment, po akcji tym razem lewą stron, ponownie Moraniec stanął przed bramkową szansą, ale znów chybił. W 36 minucie goście wykonywali rzut wolny. Po zagraniu piłki w pole karne pod bramką zakopiańczyków powstało olbrzymie zamieszanie. W tym tłoku piłka trafiła do dwu stojących obok siebie piłkarzy Watry. Jeden z nich nawet kopnął piłkę z 3 metrów ale zamiast do siatki to w ręce Paszudy.
Początek drugiej połowy meczu niczym nie różnił się od początku spotkania. Aż wreszcie w 65 minucie po niegroźnie wyglądającym ataku gospodarzy na strzał z 33 metrów zdecydował się Król. Uderzona mocno futbolówka mimo interwencji ofiarnej Majerczyka wpadła w sam przeciwległy róg jego bramki. Minęły 2 minuty i tym razem M. Grela mimo asysty obrońcy Watry, podprowadził piłkę kilkanaście metrów i „kropnął” nie do obrony. Goście próbowali odmienić losy spotkania ale z ich atakami łatwo radzili sobie zakopiańczycy.
– Obawialiśmy się o wynik tego spotkania szczególnie po nieudanym występie w Żabnie. W pierwszej połowie niestety nic nam nie wychodziło, gra była szarpana. Chyba prestiż jaki zawsze towarzyszy meczom derbowym źle na nas wpłynął. W szatni starałem się uspokoić emocje i to się udało. Druga połowa już była znacznie lepsza w naszym wykonaniu – ocenił trener KSZ, Maciej Ejsmond.
– Gospodarze wygrali bo mieli w tym meczu nieprawdopodobne szczęście. Takie gole, w dodatku dwa w jednym meczu , zdarzają się bardzo rzadko. My swoich okazji wykorzystać nie potrafiliśmy. Zawiedli w tym meczu nas ofensywni zawodnicy – przyznał trener Watry, Mirosław Kalita.
KS Zakopane – Watra Białka Tatrzańska 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Król 65, 2:0 Grela 67.
KSZ: Paszuda – Frasunek, Gubała, Chrobak, Kwak – Król (81 Gąsienica Bednarz), Drabik, Stalmach, Sawina (46 Kasperczyk) – Grela ŻK, Stepień ŻK.
Watra: Majerczyk – Łojek, Kowalczyk, Olbrycht, Kuchta – Dudek, Petrus (55 Kalita), Plata, Nowobilski (75 Rabiański ŻK) – Lichacz, Moraniec (70 Zagata).
Sędziował: Tomasz Jabłoński z Kluszkowiec. Widzów: 200