PIŁKA NOŻNA. W 7 kolejce spotkań grupy wschodniej IV ligi kibiców drużyn podhalańskich najbardziej elektryzowało derbowe starcie Szaflar z Lubaniem Maniowy. Wygrali Ci pierwsi, co biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki obu drużyn i sytuację w tabeli, uznać należy za niespodziankę. Z punktem, ale i dużym niedosytem wrócili z Ciężkowic piłkarze KS Zakopanego. Z kolei Watra Białka Tatrzańska przegrała swoje wyjazdowe spotkanie z Tymbarkiem.
LKS Szaflary – Lubań Maniowy 3:2 (1:2)
Bramki: 1:0 Maciaś 25, 1:1 M. Firek 30, 1:2 Górecki 35 z karnego, 2:2 samobójcza –D. Firek 50, 3:2 F. Kamiński 60.
Szaflary: Nykaza – Luberda (70 Bielański), Strama (85 Hajnos), Jarząbek (46 Gałdyn), Stanczak – Joniak, F. Kamiński, Antolak, Gogolak – Baboń (5 Maciaś), Lach.
Lubań: Swierad – Czubiak ŻK, Górecki (63 K. Kurnyta), D. Firek (65 Kasica), Migacz – M. Firek, Kołodziej, Ziemianek (60 Jandura), Karkula – Basisty, S. Kurnyta.
Sędziował: Daniel Malczyk z Chrzanowa. Widzów: 150
W 25 min Maciaś przedarł się przez trójkę rywali i z 16 metrów trafił w samo „okienko”. W 30 min wyrównał M. Firek równie pięknym uderzeniem z 20 metrów. W 35 min Lubań już prowadził. Po faulu Luberdy na Karkuli, rzut karny wykorzystał Górecki. Pięć minut po przerwie był już remis. Po zagraniu w pole karne Joniaka, D. Firek próbując uprzedzić rywali, główkował tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki. W 60 min trzeciego gola, jak się okazało na wagę zwycięstwa, zdobył dla Szaflar F. Kamiński, który sfinalizował zagranie wzdłuż linii bramkowej od Gogolaka i w sporym tłoku jakie powstało w polu karnym, wepchnął piłkę za plecy Świerada. Lubań mógł wyrównać w 90 min. Świetnie jednak w bramce Szaflar zachował się Nykaza broniąc strzał głową z najbliższej odległości Basistego.
– Typowy mecz derbowy. Twardy, zacięty i z obu stron. Dobrze zaczęliśmy i efektem tego było prowadzenie. Potem jednak oddaliśmy inicjatywę Lubaniowi, który jako doświadczona drużyna potrafił to wykorzystać. W przerwie padło kilka ostrych słów w naszej szatni i w drugiej połowie byliśmy już innym zdecydowanie bardziej zdeterminowanym zespołem, co dało nam zwycięstwo – ocenił trener Szaflar, Stanisław Budzyk.
– Zasłużone zwycięstwo Szaflar. Przegraliśmy to spotkanie cechami wolicjonalnymi. To rywale byli bardziej zdeterminowani w dążeniu do zwycięstwa. Nam tego zabrakło. Do tego zagraliśmy fatalnie jako drużyna w defensywie. Już nie pamiętam kiedy ostatnio popełniliśmy tyle błędów – przyznał szkoleniowiec Lubania, Łukasz Biernacki.
KS Tymbark – Watra Białka Tatrzańska 1:0 (0:0)
Watra: Majerczyk – Kuchta, Olbrycht, Kosturko, Plata – Petrus, Lichacz, Kalita, Zagata (53 Nowobilski) – Dudek (75 Rabiański), Moraniec.
Watra przegrała po golu straconym już w doliczonym czasie gry, który był konsekwencją nieporozumienia bramkarza ze środkowymi obrońcami.
Generalnie mecz nie obfitował w sytuacji bramkowe. W pierwszej połowie najlepszą miał Krystian Dudek, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy najpierw trafił w słupek. W drugiej połowie bramkę powinien zdobyć Kamil Nowobilski, ale w łatwy sposób dał sobie odebrać piłkę w polu karnym Tymbarku.
– Są dwa powody porażki. Pierwszy to nieskuteczność, drugi to kardynalny błąd w samej końcówce, który gospodarze bezlitośnie wykorzystali. Szkoda, bo myślę że wynik remisowy nie krzywdziłby żadnej ze stron – powiedział po meczu trener Watry Mirosław Kalita.
Ciężkowianka Ciężkowice – KS Zakopane 1:1 (0:1)
Bramka dla KS Zakopane: M. Grela.
Zakopane: Dziedzic – Pawlik, Frasunek, Chrobak, Gaura – Sawina, Drabik, Stalmach, Król – M. Grela, Paszuda (46 Kurnyta).
Wyrównującą bramkę zakopiańczycy stracili w ostatniej akcji meczu, po której arbiter już nawet nie wznowił gry ze środka boiska. Na prowadzenie górali wyprowadził w pierwszych minutach meczu Marcin Grela po wymianie podań z …. Danielem Paszudą, który choć jest nominalnym bramkarze, to ze względu na problemy kadrowe, musiał wcielić się tym razem w rolę napastnika.
– Pojechaliśmy na mecz w zaledwie 12 zawodników. Bartłomiej Kurnyta mógł grać tylko 45 minut, ze względu na grę w drużynie juniorów, stąd decyzja Daniel musiał wystąpić w polu. Nawet w takiej sytuacji mogliśmy, a nawet powinniśmy to spotkanie wygrać. Niestety przez gapiostwo, brak właściwej reakcji w ostatniej akcji meczu straciliśmy cenne dwa punkty – podsumował mecz trener KS Zakopane Maciej Ejsmond.