PIŁKA NOŻNA. 3 kolejka spotkań 3 ligi małopolsko-świętokrzyskiej okazała się wreszcie szczęśliwa dla piłkarzy Porońca Poronin, którzy po porażkach w dwóch pierwszych meczach, efektownie przełamali się w Andrychowie, ogrywając 4:0 Beskid. Pierwszą w sezonie przegraną poniósł za to beniaminek z Nowego Targu. Podhale na własnym boisko uległo 0:2 drużynie KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski.
Dwa ciosy w 3 minuty
NKP Podhale Nowy Targ – KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 0:2 (0:0)
Bramka: 0:1 Dziadowicz 51, 0:2 Dziadowicz 55.
Podhale: Różalski – Bobak, Urbański, Mikołajczyk ŻK, Basta (87 R. Antolak) – Komorek, Jandura ŻK (59 Borowicz), Lizak, P. Duda (57 Waksmundzki) – Kurowski (65 Fałowski), Pająk.
KSZO: Wierzgacz – Stachurski, Grunt, Łatkowski ŻK, Persona – Bełczowski, Mianowany (67 Mężyk), Nogaj, Mikołajek (87 Wójtowicz) – Czajkowski (75 Jamróz ŻK), Dziadowicz 63.
Sędziowała: Angelika Kuryło z Brzeska.
Pierwsza połowa bramek nie przyniosła. To było wyrównane 45 minut, choć lepsze sytuacje do zdobycia gola miało Podhale. Już w 1 min po składnej akcji, Rafał Komorek wbiegł w pole karne i kiedy szykował się do uderzenia, piłkę spod nóg wślizgiem wygarnął mu Michał Stachurski. Za moment Sebastian Kurowski „skiksował” z 10 metrów. W 19 min po krótko rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu w pole karne Patryka Dudy, uderzenie głową Mateusza Urbańskiego, efektowną paradą zatrzymał Stanisław Wierzgacz. W 22 min Komorek przeprowadził rajd prawą stroną, wbiegł w pole karne, ale uderzył zdecydowanie za lekko by sprawić problemy bramkarzowi KSZO.
Goście w tej części gry ograniczali się głównie do uderzeń z dystansu. Szczególnie aktywny w tym elemencie był Radosław Mikołajek, ale żadna z jego trzech prób nie była skuteczna.
Kluczowy dla losów spotkania okazał się początek drugiej połowy. W 51 min goście objęli prowadzenie po z pozoru niegroźnie zapowiadającej się akcji. Tomasz Persona z okolic środka boiska zacentrował piłkę w pole karne, a tam pozostawiony bez opieki Konrad Dziadowicz, uderzył głową na tyle precyzyjnie, że Mariusz Różalski mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem do bramki. Nowotarżanie błyskawicznie mogli odpowiedzieć. Po kolejnej akcji prawą stroną Komorka i jego dograniu z końcowej linii boiska na piąty metr, uderzał Patryk Duda, ale zmierzającą do bramki piłkę ofiarną interwencją zatrzymał Stachurski. Po chwili goście przeprowadzili wzorowy kontratak. Stachurski zagrał z prawej strony do Dziadowicza, ten świetnie złożył się do strzału i efektownym wolejem z 16 metrów – przy mocno spóźnionej interwencji bramkarza Podhala – wpakował futbolówkę do bramki.
Po tych dwóch ciosach nowotarżanie podnieś się nie zdołali. W żadne sposób nie potrafili przebić się przez świetnie zorganizowaną defensywę gości. Przyjezdni w 90 min mogli zwiększyć rozmiary zwycięstwa, ale Łukasz Jamróz przegrał starcie „jeden na jeden”
z Różalskim.
– Głupio i dosyć pechow stracone bramki na początku drugiej połowy „ustawiły” to spotkanie. Niby czasu było jeszcze sporo czasu, ale rywale się cofnęli i biliśmy głową w mur. Szkoda, bo po pierwszej połowie nic nie zapowiadało, że to spotkanie przegramy. Trzeba też powiedzieć, że pani sędzina nie poradziła sobie w tym spotkaniu. Każdy kto był na meczu widział, co wyrabiała – stwierdził po meczu gracz Podhala, Daniel Mikołajczyk.
– Obawialiśmy się tego spotkania, bo stylu gry Podhala kompletnie nie znaliśmy. Patrząc na skład można było dostrzec kilku bardzo dobrych zawodników i dlatego spodziewaliśmy się trudnej przeprawy. I tak było. Gospodarze okazali się bardzo wymagającym przeciwnikiem. Cieszy, że byliśmy bardzo skuteczni. Zdobywaliśmy dwa gole z sytuacji, które ciężko nazwać stu procentowymi – przyznał trener KSZO, Tadeusz Krawiec.
– Przeciwnik był bardzo skuteczny, a my swoich sytuacji na gole zamienić nie potrafiliśmy. Szczęście nie było po naszej stronie. Trzeba oczywiście oddać drużynie z Ostrowca Świętokrzyskiego, że była w tym meczu perfekcyjna jeżeli chodzi o grę w obronie. Nie potrafiliśmy znaleźć na to sposobu. Na niewiele zdały się zmiany jakie przeprowadziliśmy w trakcie spotkania, choć wpuszczaliśmy na boisko zawodników usposobionych ofensywnie. Cóż, musimy się pogodzić z tą porażką. W szatni po meczu dało się odczuć dużą sportową złość u chłopaków, bo wydaje mi się, że mamy prawo czuć się pokrzywdzeni takim wynikiem – powiedział trener Podhala, Marek Żołądź.
Bezdyskusyjna wygrana
Beskid Andrychów – Poroniec Poronin 0:4 (0:1)
Bramki: 0:1 Pluta 43, 0:2 Gadzina 64, 0:3 Madejski 75, 0:4 Gadzina 82.
Poroniec: Zając – Gryźlak, Piszczek, Pluta, Kogut – Bartos, Malinowski, Madejski, Wolański – Leszczak, Gadzina (83 Dudzik).
W pierwszej połowie Poroniec długo nie mógł swojej dominacji potwierdzić golem. Wreszcie w 43 min Marcin Pluta sfinalizował dośrodkowaniu z rzutu wolnego, wpakował piłkę do bramki.
Po przerwie poronianie byli już dużo skuteczniejsi. Dwukrotnie – w 75 i 82 min – na listę strzelców wpisał się Rafał Gadzina, który w wyjściowym składzie zastąpił kontuzjowanego Macieja Żurawskiego. Jego gole przedzieliło trafienie z 75 min Piotra Madejskiego, po efektownej akcji Marcina Malinowskiego.
– Mecz pod zdecydowane nasze dyktando. Byliśmy o klasę lepszym zespołem od gospodarzy i wynik końcowy jest tego potwierdzeniem. W porównaniu z dwoma poprzednimi naszymi meczami, byliśmy już zupełnie inną drużyną. Dużo dał powrót Bartka Piszczka na środek obrony. To pozwoliło aby Marcin Malinowski wrócił do linii pomocy, dzięki czemu nasza gra w ofensywie nabrała jakości. Marcin świetnie spisał się w roli reżysera gry i już brak Pawła Nowaka, nie był tak odczuwalny. Mogliśmy też wreszcie zagrać trójką ofensywnych zawodników Leszczak – Madejski – Wolański, co też w dużym stopniu zmieniło nasze oblicze – przyznał trener Porońca, Przemysław Cecherz.
W Andrychowie zadebiutowali w składzie Porońca, bramkarz Mateusz Zając i pomocnik Szczepan Kogut. – Mateusz nie miał zbytnio okazji aby się wykazać. Gospodarze oddali dwa strzały na naszą bramkę. Weryfikacją jego umiejętności będą mecze z mocniejszymi rywalami. Na pewno mimo młodego wieku to już w miarę ukształtowany bramkarz, ze sporym potencjałem. Co do Koguta, to choć zagrał na nieswoje pozycji, to spisał się bardzo dobrze – ocenił Cecherz.