Piłka nożna III liga. Poroniec podzielił się punktami

PIŁKA NOZNA. Pierwsze punkty na swoim boisku stracili w tym sezonie piłkarze Porońca Poronin. W 15 kolejce spotkań grupy małopolsko-świętokrzyskiej III ligi, zespół Marcina Manelskiego zremisował 1:1 z Łysicą Bodzentyn.

Po pierwszej połowie goście prowadzili 1:0 po tak naprawdę jedynej groźnej sytuacji jaką sobie w tej części stworzyli. W 39 min Mirosław Kalista przeprowadził rajd przez blisko połowę boiska zakończony precyzyjnym strzałem w dalszy róg bramki Porońca. Bardzo nieskuteczni byli za to przed przerwą gospodarze. W 15 min Sebastian Leszczak wymanewrował obronę rywali, ale jego strzał z 8 metrów świetnie wybronił Tomasz Dymanowski. W 32 min minimalnie niecelnie główkował Grzegorz Kmiecik, a w 45 min po główce Bartłomieja Piszczka z najbliższej odległości, Dymanowski instynktownie odbił piłkę nogą.

Druga połowa rozpoczęła się od wyrównującej bramki dla Porońca. W 47 min Mateusz Szymoniak – zdaniem sędziego – faulował we własnym polu karnym Marcina Folwarskiego i mimo głośnych – i raczej słusznych – protestów przyjezdnych, arbiter wskazał na rzut karny wykorzystany przez Artura Prokopa. Poroniec atakował, ale brakowało jakości w ich poczynaniach ofensywnych. W 74 min Leszczak próbował po raz kolejny zaskoczyć Dymanowskiego strzałem z dystansu, ale i tym razem bramkarz Łysicy był górą. W doliczonym czasie gry do bramki Łysicy trafił wprawdzie Kmiecik, ale sędzia gola nie uznał, dopatrując się faulu napastnika Porońca.

GALERIA z MECZU

– Szkoda pierwszej straty punktów na swoim boisku, ale jak się mówi, jeżeli nie da się wygrać, to trzeba umieć zremisować. Dlatego szanujemy ten punkt. Na pewno jednak niedosyt pozostał. Jeżeli chce się wygrywać, to takie sytuacje jaki my mieliśmy w pierwszej połowie trzeba umieć wykorzystywać. Co do karnego, to na pewno była to dosyć kontrowersyjna sytuacja, ale ja powiem tak: los oddał nam to co zabrał nam w Skarżysku Kamiennej – ocenił trener Porońca, Marcin Manelski.

– Życzyłbym sobie, żeby z takim sędziowaniem jak w tym spotkaniu, nie było mi dane się już spotkać. Arbiter obu drużynom, po prostu przeszkadzał dzisiaj w grze w piłkę. Przyjechaliśmy do Poronina przynajmniej po punkt. Cel udało się zrealizować, ale niestety gdyby nie błędna decyzja sędziego, mogliśmy ich mieć trzy – przyznał szkoleniowiec Łysicy, Arkadiusz Bilski.

Poroniec Poronin – Łysica Bodzentyn 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Kalista 39, 1:1 Prokop 48 z karnego.
Poroniec: Damian – Kępa ŻK, Mikołajczyk ŻK, Piszczek, Zielonka – Folwarski, Prokop, Lizak, Leszczak – Łyduch (73 Gadzina), Kmiecik.
Łysica: Dymanowski – Fortuna (88 Kiełbasa), Kardas, Szymoniak, Płusa – Pawłowski ŻK, Wiecha, Kalista, Kaczmarek (74 Kula) – Hajduk, Anduła (86 Michta).
Sędziował Michał Górka z Tarnowa. Widzów: 300

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *