PIŁKA NOŻNA. Trwa niemoc piłkarzy Wolskiego Lubania Maniowy na swoim boisku, gdzie nie potrafią oni wygrać ligowego spotkania od 6 października ubiegłego roku. Tym razem podopieczni trenera Marka Żołędzia w meczu ostatniej szansy ulegli przed własną publicznością Juvencie Starachowice i ich nadzieje na pozostanie w gronie trzecioligowców zmalały do minimum.
W pierwszej połowie goli kibice nie zobaczyli. Co prawda goście w 3 min gry trafili do bramki Lubania, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną. Gospodarze najlepszą w tej części gry sytuację mieli w 20 min. Było przy tym trochę przypadku. Po zagraniu Roberta Karkuli z prawej strony w pole karne, obrońca Juventy metr przed bramką nabił Mateusza Bachledę i piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Zaraz przed przerwą gola mogli zdobyć goście, ale Grzegorz Tobiszewski główkował w boczną siatkę.
W 53 min strzał Rafała Komorka w ostatnim momencie zablokował jeden z obrońców. Dwie minuty później goście objęli prowadzenie. Po kontrataku Tobiaszewski prawą stroną wbiegł w pole karne, dograł na 7 metr do Dariusza Anduły, który uderzył bez przyjęcia. Wyrównać mógł w 76 min Komorek, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Juventy. Jeszcze w końcowych minutach maniowianie próbowali desperacko zaatakować, ale brakowało dokładności w ich poczynaniach.
Po końcowym gwizdku arbitra piłkarze Lubania padli na murawę i długo się z niej nie podnosili. Część z nich świadoma stawki o jaką toczył się ten pojedynek, schodziła do szatni ze łzami w oczach. Na uznanie zasłużyła grupka najgorętszych fanów klubu z Maniów, która głośnym dopingiem starała się podnieść na duchu swoich zawodników.
– Nie dopuszczaliśmy myśli, że możemy ten mecz przegrać. Wygrywając go nasza sytuacja w perspektywie zaległego spotkania robiła się bardzo komfortowa. Najwyraźniej stawka nas usztywniła. Nie podołaliśmy zadaniu. Przegraliśmy i chyba już tylko cud może nas uratować przed spadkiem. Matematyczne szanse są, ale widać po zawodnikach i ich reakcji po zakończonym meczu, że wiary w nich już nie ma. Nie mam do nich żadnych pretensji. Walczyli ile mogli, każdy nich dał z siebie wszystko. To okazało się za mało. Byliśmy po raz kolejny nieskuteczni. Goście swoją jedną z nielicznych okazji wykorzystali. I to zaważyło. Przed nami trzy ostatnie mecze. Musimy się jakoś pozbierać, choć łatwe to na pewno nie będzie – powiedział po spotkaniu mocno przygnębiony trener Lubania Marek Żołądź.
Wolski Lubań Maniowy – Juventa Starachowice 0:1 (0:0)
0:1 Anduła 55. Sędziował Mariusz Kuś z Tarnowa. Żółte kartki: Zawiślan – Bies, Kiełbasa, Senderowski, Wróblewski. Widzów: 300
Lubań: Hładowczak – Anioł, Hałgas, Czubiak, Górecki (82 Leoniak) – Karkula, Świerzbiński, Gołdyn (46 Firek), Bachleda (63 Zawiślan) – Komorek, Pietrzak.
Juventa: Wróblewski – Kiełbasa (60 Garbala), Styczyński, Senderowski, Jagiełło – Kiecek, Wójtowicz (43 Stawiarski), Anduła, Tobiszewski (90 Kopeć) – Bies (63 Gralec), Fabjański.