PIŁKA NOŻNA. Beniaminek z Poronina w swoim drugim spotkaniu w rozgrywkach III ligi małopolsko-świętorzkrzyskiej zaliczył swoje pierwsze, historyczne zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywek. Zespół trenera Tomasza Rogali ograł 2:1, na boisku COS w Zakopanem, zespół Hutnika Nowa Huta.
Mecz rozpoczął się od sytuacji gości. Chwilę po wznowieniu gry Nigeryjczyk Ifeanyi Nwachukwu, próbował przelobować wychodzącego z bramki Jakuba Hładowczaka, ale piłka przeleciała obok bramki. W odpowiedzi po centrze Józefa Zasadniego, Mateusz Chrobak główkował nad poprzeczką. Potem w odstępie kilku minut Hutnik miał trzy z rzędu rzutu rożne i po jednym z nich było bardzo niebezpiecznie pod bramką gospodarzy. W 22 min z kolei to goście mogą mówić o dużym szczęściu. Po dośrodkowaniu z „rożnego” Rafała Waksmundzkiego najpierw w słupek trafił Dawid Bartos, a po chwili Marcin Drobny. Ten drugi p przy ponownej próbie dobitki, uderzył piłkę głową nad bramkę. W 26 min gospodarze znów byli bliscy uzyskania prowadzenie. Po akcji Józefa Zasadniego, uderzał Waksmundzki, ale tym razem futbolówkę zmierzającą do bramki wybił jednej z krakowskich obrońców. W 37 min to Hutnik przeprowadził składną akcję, ale w kluczowym jej momencie Krzysztof Świątek minął się z piłką.
Gole, kibice ujrzeli po przerwie. Pierwsi cieszyli się z niego gracze Porońca. W 59 min Chrobak uruchomił podaniem Zasadniego, ten pociągnął kilka metrów, dograł wzdłuż linii bramkowej do Józefa Piwowarczyka, a ten celnie uderzył po krótkim rogu. Po chwili Piwowarczyk mógł zapisać na swoim koncie asystę, jednak po jego świetnym, precyzyjnym dośrodkowaniu, Waksmundzki z 5 metrów główkował wprost w bramkarza. W 62 min padł gol wyrównujący. Patryk Serafin dograł do Nwachukwu, który minął obrońcę Porońca i mierzonym strzałem po długim rogu nie dał szans Hładowczakowi. Gospodarze odpowiedzieli już po 10 minutach, za sprawą Roberta Drąga, który na murawie pojawił się kilka chwil wcześniej. Otrzymał on podanie od podanie zza plecy obrońców od Chrobaka, „zgasił” piłkę klatką piersiową i świetnie z powietrza uderzył nie do obrony. Ta akcja, jak się okazało, rozstrzygnęła losy tego meczu. W końcowych 15 minutach posypały się żółte i czerwone kartki. Gospodarze kończyli mecz w dziesięciu, a goście w dziewięciu. Zresztą hutnicy po meczu mieli ogromne pretensje do sędziego głównego, który w ich przekonaniu wypatrzył wynik meczu.
– Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że za bardzo nie interesuje mnie w tym meczu styl. Najważniejsze abyśmy wygrali, bo ewentualna druga z rzędu przegrana, mogła by sprawić, że wpadlibyśmy w dołek psychiczny. Cel udało się zrealizować, choć w moim odczuciu było to dla nas zdecydowanie trudniejsze starcie niż to niedzielne z Przebojem. Okazaliśmy się skuteczniejszą drużyną niż zespół z Hutnika. Udało się nam przede wszystkim zneutralizować drugą linię naszych rywali. Temu służyły korekty w wyjściowej „jedenastce”. Paweł Mroczka i Marcin Drobny spełnili pokładane w nich nadzieję. Zmusiliśmy Hutnik do gry dalekimi podaniami, co nie jest ich mocną stroną. Zmian nie dokonałem w defensywie, bo wychodzę z założenia, że każdemu należy się druga szansa. I myślę, że Ci zawodnicy ją wykorzystali – krótko skomentował spotkanie trener Rogala.
– Z Hutnikiem chcieliśmy wygrać za wszelką cenę. Rywal postawił warunki takie jakich się spodziewaliśmy. Niczym nas nie zaskoczyli. Wiedzieliśmy, że lubią utrzymywać się przy piłce i rozgrywać ją od tyłu. Musieliśmy znaleźć na to sposób. Taktyka zdała egzamin i to jest najważniejsze. Zwycięstwo cieszy nas wszystkich i oby było ich w tej lidze jak najwięcej. Pracujemy na swój osobisty rachunek i cieszy, że każdy z nas jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Teraz spokojnie przygotowujemy się na Granat. Nie będzie to łatwy mecz, ale w tej lidze takich już nie będzie. Jestem pewny że jak zagramy na sto procent swoich możliwości to i w niedzielę zainkasujemy komplet punktów, udowadniając tym samym, że jesteśmy bardzo mocną drużyną, z którą każdy musi się liczyć – stwierdził z kolei gracz Porońca, Rafał Waksmundzki
Poroniec Poronin – Hutnik Nowa Huta 2:1 (0:0)
1:0 Piwowarczyk 59, 1:1 Nwachukwu 62, 2:1 Drąg 70. Sędziował Przemysław Greń z Oświęcimia. Żółte kartki: Świder, Mroczka, Waksmundzki, Banaszkiewicz – Jagła, Serafin, Lampart, Świątek, Nwachukwu. Czerwone: Mroczka (75 za drugą żółtą) – Nwachukwu (77 za drugą żółtą), Świątek (85 za drugą żółtą).
Poroniec: Hładowczak – Świder, Banszakiewicz, R. Drobny, Bartos – Zasadni (65 Drąg), Chrobak, Mroczka, Piwowarczyk (90 Nowobilski) – M. Drobny (78 Gogola), Waksmundzki (87 Wesołowski).
Hutnik: Jasowicz – Antoniak, Ochman, Orłowki, Jagła (69 Cieśla) – Guja (87 Lubera), Świątek, Serafin(87 Murzyn), Lampart – Zdziński (46 Cygnarowicz), Nwachukwu.