Piłka noża V liga. Jarmuta spycha Huragan w otchłań. Niesamowity Orkan

PIŁKA NOŻNA. W 17 kolejce spotkań ligi okręgowej doszło do bezpośredniego starcia dwóch naszych drużyn. W Waksmundzie Huragan gościł Jarmutę Szczawnica. Ostatecznie zwycięsko z tego pojedynku wyszli szczawniczanie. Dla gospodarzy porażka ta może okazać się przysłowiowym „gwoździem” do trumny w kwestii ich walki o utrzymanie. Kapitalne spotkanie rozegrali w tej serii meczów gracze Orkana Raba Wyżna, którzy na własnym boisku w iście hokejowych rozmiarach rozprawili się z wcale nie słabą przecież drużyną Olimpii Pisarzowa.

Huragan Waksmund – Jarmuta Szczawnica 2:3 (1:0)
Bramki: 1:0 Wójciak 25, 1:1 M. Pietrzak 71, 1:2 J. Pietrzak 76, 1:3 Mastalski 78, 2:3 Wójciak 85.
Huragan: Byrnas – J. Mroszczak ŻK (53 Józefczak), Ł. Wróbel, B. Handzel, M. Handzel – B. Mroszczak (64 K. Chorążak), A. Mozdyniewicz (15 Cyrwus), Maciasz ŻK, P. Mozdyniewicz (86 T. Mroszczak) – Gacek, Wójciak.
Jarmuta: Borzęcki – Jasiurkowski, Diop, Ojrzanowski ŻK, Ł. Wiercioch – Sulir (57 Mlak), M. Pietrzak ŻK, Mrówka (90 Salamon), Labidi (82 Kozielec) – J. Pietrzak, Kolasa (53 Mastalski).
Sędziował: Krzysztof Budnik z Nowego Sącza. Widzów: 200

Najważniejsza akcja pierwszej połowy miała miejsce w 25 min, kiedy gospodarze wyszli na prowadzenie. Bartłomiej Mroszczak zagrał prostopadłe podanie do Bartłomieja Wójciaka, ten wbiegł między dwóch obrońców Jarmuty i pewnym strzałem pokonał Mateusza Borzęckiego.

Momentem zwrotnym w tym spotkaniu okazała się sytuacja z 49 min. Wtedy po faulu Damiana Mrówki na Jakubie Mroszczaku Huragan miał rzut karny. Egzekwujący „jedenastkę” Łukasz Gacek trafił jednak w słupek.

Kolejne minuty to już dominacja Jarmuty. Między 71, a 76 minutą goście przeprowadzili prawdziwy szturm na bramkę gospodarzy, który przyniósł im trzy gole. Najpierw Marcin Pietrzak dobił strzał Mrówki, potem Jacek Pietrzak po indywidualnej akcji i kilkudziesięciu metrowym rajdzie lewą stroną boiska, popisał się precyzyjnym strzałem po długim rogu, a następnie uderzenie Tomasza Mastalskiego z 12 metrów trafiło pod poprzeczkę. Podłamanych gospodarzy, dla których ta porażka może mieć decydujące znaczenie w kwestii walki o utrzymanie, stać już było tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki. Po akcji i dośrodkowaniu w pole karne przez Kamila Chorążaka, swojego drugie trafienie w meczu uderzeniem głową zdobył Wójciak.

GALERIA Z MECZU

– Byliśmy świadomi jak istotne to było dla nas spotkanie. Trudno tak na gorąco je ocenić. Długo mecz dobrze nam się układał. Niestety nietrafiony karny i kardynalne błędy w defensywie dwóch środkowych obrońców, spowodowały że spotkanie wymknęło się nam spod kontroli – przyznał mocno podłamany trener Huraganu, Marcin Zubek.

– Po pierwszej połowie, na druga wybiegliśmy z mocnym nastawieniem by odwrócić jego przebieg. Założenie było takie być grać wysokim pressingiem. Tymczasem nadzialiśmy się szybko na kontrę, którego konsekwencją był rzut karny. Dopisało nam szczęście. Gospodarze można rzecz dali nam jeszcze jedno życie, z czego skorzystaliśmy – przyznał opiekun Jarmuty, Grzegorz Niezgoda.

Orkan Raba Wyżna – Olimpia Pisarzowa 7:3 (4:2)
Bramki: 1:0 Pluta 1, 2:0 samobójcza Tumidaj 6, 2:1 samobójca Lenart 10, 3:1 Filipek 15, 4:1 Pluta 36, 4:2 Nawaleniec 37, 5:2 Pluta 61. 5:3 Kociołek 82, 6:3 Filipek 88, 7:3 Pluta 90.
Orkan: M. Szklarz – Kadzik (60 Dziechciowski), Możdżeń, Skwarek, Lenart – Kasiniak (70 Świder), Teper, Skawski, Pluta – Gromczak (80 Ł. Rapta), Filipek.
Olimpia: Baranowski – Nawalaniec, Górski, Pociecha (46 Łukasik), Sobonkiewicz – Pustelnik, Wańczyk, Tumidaj, Kociołek ŻK – Zając, Raczek.
Sędziował: Marcin Tesarski z Nowego Targu. Widzów 100.

Popis w tym meczu dał młody napastnik Orkana Mateusz Pluta, który aż czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. I właśnie od jego gola zaczął się ten mecz. Już w pierwszej minucie po faulu na Skawskim, Pluta wykonywał rzut wolny z 20 metrów. Uderzył piłkę lewą nogą z prawej strony i umieścił futbolówkę w długim rogu bramki.

Po kolejnych pięciu minutach gospodarze prowadzili już 2:0. Tym razem po ostrym dośrodkowaniu Skawskiego futbolówka odbiła się od nogi Tumidaja i wpadła do siatki. Tak jak szybko gospodarze zdobyli dwa gole równie szybko jednego stracili. Z około 20 metrów na bramkę gospodarzy strzelał Kociołek, golkiper Orkana odbił ten strzał ale trafił wprost w swojego kolegę z zespołu Lenarta. W 15 minucie goście znowu nie znaleźli sposobu na powstrzymanie Skawskiego i znowu go faulowali przed polem karnym. Tym razem do wykonania rzutu wolnego podszedł Filipek i precyzyjnym uderzeniem obok muru umieścił futbolówkę w dalszym rogu bramki. W 36 minucie gospodarze przeprowadzili klasyczną dla nich akcję. Filipek prostopadłym zagraniem wypuścił w bój Plutę, który nie zmarnował sytuacji sam na sam. Minutę później kolejnego błędu nie ustrzegł się Marcin Szklarz, który ponownie odbił strzał Kociołka, a z dobitką zdążył Nawalaniec.

Po zmianie stron inicjatywa nadal należała do gospodarzy ale gole przez pierwszy kwadrans drugiej połowy nie padały. W 61 minucie Gromczak podał na wolne pole do Pluty, który kolejny raz wygrał pojedynek z bramkarzem Olimpii. W 82 minucie po centrze z bocznego sektora boiska do główki wyskoczył Kociołek i ulokował piłkę w bramce Orkana. Końcówka meczu należała jednak znowu do gospodarzy, którzy w odstępie dwu minut zdobyli dwa gole. Najpierw na 6:3 podwyższył Filipek, który otrzymał podanie od swego trenera Roberta Możdżenie z obrony. I bez trudu wygrał pojedynek biegowy z obrońcami Olimpii i w sytuacji sam na sam najpierw ograł bramkarza po czym wpakował piłkę do pustej bramki. Festiwal goli dla Orkana zaczął Pluta i właśnie ten zawodnik ustalił wynik na 7:2. Asystę przy tym golu zaliczył Teper.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *