TATRY. Znane są wyniki sekcji zwłok konia, który padł wczoraj na drodze do Morskiego Oka ciągnąc wóz z turystami. Na czwartek Tatrzański Park Narodowy zapowiada naradę w sprawie przyszłości transportu konnego na drodze do Morskiego Oka.
Jak informuje TPN, śmierć konia nastąpiła w wyniku pęknięcia aorty i zawału mięśnia sercowego. Przyczyną mogły być; uwarunkowania genetyczne, postinfekcyjnie lub pourazowo osłabiona ścinana aorty, rozwarstwiający tętniak aorty. Prawdopodobieństwo, że przyczyną zgonu był wysiłek jest niewielkie. Koń Jukon miał 7 lat, na trasie do Morskiego Oka jeździł od kwietnia. Był badany przez komisję , a jego wyniki były ponadprzeciętne.
Na czwartek TPN zapowiada naradę w sprawie przyszłości transportu do Morskiego Oka, na której obecni będą lekarze weterynarii, organizacje prozwierzęce oraz przedstawiciele Parku.
Przypomnijmy – pod koniec lipca – inny koń wiozący turystów potknął się i przewrócił, a chomąto obciążone wozem zaczęło go dusić (zdarzenie zrelacjonował przygodny świadek w Internecie). Z pomocą fiakra i turystów koń został oswobodzony i odwieziony do stajni.
W 2009 roku na drodze do Morskiego Oka padł koń Jordek. To zdarzenie stało się powodem zmian w regulaminie transportu konnego. Obecnie z Palenicy Białczańskiej do parkingu na Włosienicy (ok. 7 km pod górę) jeżdżą ciężkie wozy konne, na które może wsiadać 12 pasażerów i fiakier. Zlikwidowania transportu konnego domagają się organizacje prozwierzęce.