PIŁKA NOŻNA. Sporego pecha ma Dawid Truty. Jeden z najzdolniejszych bramkarzy na Podhalu, grający od paru sezonów w Watrze Białka Tatrzańska, rundę wiosenną zamiast na boisku może spędzić w gabinetach lekarskich. Powód to kontuzja jaką nabawił się tuż na początku zimowego okresu przygotowawczego, który rozpoczął z drużyną Porońca Poronin.
– Mam naciągnięte więzadło poboczne i zapalenie torebki stawowej. Leczę się z jednej z najlepszych w kraju klinik zajmujących się urazami sportowców w Żorach. Mam już za sobą trzy wizyty, za kilka dni jadę znów. Jest poprawa, ale wciąż nie wiem kiedy będę gotowy na 100 procent – wyjaśnia 23 letni golkiper, który ze zbliżającą się rundą wiązał spore nadzieję. Nosił się z zamiarem zmian klubowych barw. Chciał przenieść się do mocniejszej ligi. Miał m.in. propozycję testów w trzecioligowym Popradzie Muszyna.
– Nie było sensu abym w takim stanie jechał na testy. Zdaję sobie sprawę, że wiosną już raczej nie uda mi się zahaczyć do innego klubu. Drużyny już mają „zamknięte” kadry. Trudno. Muszę przeczekać tych parę miesięcy i latem znów próbować – zapowiada Truty.
Pomóc w znalezieniu klubu ma wychowankowi Wierchów Lasek ma Bogusław Pasternak, menedżer, z którym Truty nawiązał właśnie współpracę.
– Znam go od paru lat. To człowiek, który przede wszystkim doskonale orientuje się w śląskich klubach. Ma pod sobą kilku zawodników, którym pomaga. Dzięki współpracy z nim będę miał m.in. zapewniony sprzęt i środki finansowe – podkreśla Truty.