Paweł – „Romuś” – ktoś bliski (z galerią zdjęć)

pawgedWSPOMNIENIE. Wystąpił jeszcze na 100-leciu I LO im. S. Goszczyńskiego – „swojej” szkoły. Na 110-leciu już nas nie powita ze sceny. 17 września minie 10 lat od dnia, kiedy kondukt z jasną trumną Pawła Gędłka – nowotarżanina, aktora – ruszył na cmentarz z kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa, bo wiele lat był w tej parafii ministrantem i lektorem.

W ostatniej drodze towarzyszyło mu wielu aktorów z filmowych planów, dyrektorzy teatrów; ci współuczestnicy jego aktorskiej przygody, którym z takim sentymentem opowiadał o rodzinnym mieście.

To on – jako chłopczyk z płową czupryną, w góralskim ubranku, cusze zawiązanej czerwoną wstążką, 8 czerwca 1979 roku, na nowotarskim lotnisku, witał Jana Pawła II.

Po edukacji w „Goszczu” kolejne lata spędził w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, kończąc ją w 1993 r. Potem była praca w nowohuckim Teatrze Ludowym i Teatrze Polskim we Wrocławiu. I wiele bardzo różnych ról: w Legendzie Tatr (1994), Kamień na kamieniu (1995), Opowieści o Józefie Szwejku i jego drodze na front (1996), Kronikach domowych (1997), Sławie i chwale (1997), Przygodach dobrego wojaka Szwejka (1999), telenoweli Plebania, z którą związał się na pięć lat (2000-2005), kreując postać Romusia Borosiuka, Na dobre i na złe (2001), Marszałku Piłsudskim (2001), Tygrysach Europy 2 (2003), Cudzie w Krakowie (2003), Weselu (2004).

Pod jego reżyserską wodzą – kiedy w latach 1995-2000 był animatorem Studia Teatralnego MOK – powstało kilka spektakli. Aktorskiego bakcyla zaszczepiał bowiem swoim młodym ziomkom. Galeria BWA „Jatki” gościła go jako wykonawcę monodramów. Wielokrotnie pomagał przy realizacji przygotowywanego przez Studio Telewizyjne przy parafii NSPJ lokalnego programu katolickiego „Bliżej Boga”, który emitowała NTvK.

Przeszczep serca, na który czekał z taką nadzieją, niestety, zakończył jego życie wieku 35 lat. Miał żonę i dwóch synów.

Kilka miesięcy temu, podczas Rekolekcji Tischnerowskich w Ludźmierzu, wspominał Pawła Gędłka Jerzy Stuhr. To na jego rekach młody aktor zemdlał w teatrze, kiedy serce odmawiało posłuszeństwa.

W pamięci zostały ludziom nie tylko wiotka postura Pawła i charakterystyczna twarz z wymownymi oczyma, ale przede wszystkim jego ujmująca, wrażliwa osobowość.

Na zdjęciu:

Paweł Gędłek z Katarzyną Wiwer podczas stulecia I LO

Dziesięć lat po odejściu

Fot.  Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *