NOWY TARG. Niezadowolenia nie ukrywają pasażerowie busów odjeżdżających nie z nowoczesnego dworca autobusowego, a z nieutwardzonego placu naprzeciwko. Skarżą się na błoto w czasie deszczu, brak zadaszenia, toalet i inne utrudnienia.
– My jesteśmy otwarci na wszystkich przewoźników – zapewnia PR Rafał Soból, kierownik dworca autobusowego Dekada. – My zapraszamy ich wszystkich do korzystania z dworca, ale nie możemy im nakazać, by z niego korzystali – wyjaśnia.
Tymczasem niezadowoleni są pasażerowie. Skarżą się na duże nieudogodnienia. Podkreślają, że godzili się na nie, gdy dworzec był w budowie, teraz szukają połączeń dogodniejszych jadących z dworca. – Nie rozumiem dlaczego busy nie odjeżdżają z dworca, tylko z tego placu. Tu nawet nie ma gdzie położyć bagażu, wokół, gdy pada robi się błoto. Daleko jest do toalety – stwierdził interweniując jeden z pasażerów.
– My nie możemy nikogo zmusić do odjazdu z dworca – podkreśla kierownik. – Tam na tym placu przewoźnicy mają zezwolenie wydane przez starostwo, a teren jest prywatny – zapewnia kierownik.
Tymczasem starosta Krzysztof Faber zapewnia, że owszem zezwolenie zostało wydane, ale czasowo. – Jak się skończy to nie wydamy nowej zgody na przystanek. Na takie rozwiązanie zresztą nie godzi się miasto, które to wyznacza miejsca na przystanki – zapewnia.
Niestety, nie mamy dobrej wiadomości dla pasażerów, sytuacja tak będzie do nowego roku… Tak wyjaśnił PR Jan Gabor, naczelnik wydziału komunikacji starostwa powiatowego w Nowym Targu.
– To było rozwiązanie tymczasowe na czas budowy dworca. Zachęcaliśmy, aby przewoźnicy korzystali z dworca. Sam na wielu spotkaniach mówiłem, że tam jest błoto. Zwracałem uwagę, że pasażerowie nie będą chcieli z tego miejsca odjeżdżać. Zresztą z tego co wiem przewoźnicy otrzymali korzystniejszą ofertę z dworca autobusowego, niż z pobliskiej galerii.
fot. Beata Szkaradzińska