LUDŹMIERZ. Ludźmierski konkurs palm wielkanocnych – choć nie tak wielki jak w Lipnicy Murowanej, Rabce czy Tokarni – staje się coraz popularniejszy. Tego roku, po rannej Mszy św. w Niedzielę Palmową, stanęło do niego kilkudziesięciu uczestników. Przed niszą obok głównego wejścia do bazyliki jakby zebrały się wszystkie kolory wiosny.
Wiosenne słońce dodałoby urody tym barwom, jednak w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą niebo było chmurne, wiatr mroźny. Pogoda nie zraża wszakże tych, którzy w pojedynkę, rodzinnie czy w koleżeńskich grupach pracują nad przygotowaniem palm, na pamiątkę tłumnego witania Chrystusa u bram Jerozolimy.
Kultywowany w Polsce od średniowiecza zwyczaj święcenia palm, na Podhalu stał się jedną z piękniejszych religijnych tradycji. Niedziela Palmowa to pokaz inwencji, pracowitości i artystycznych talentów osób stających do konkursu. Ich pomysłowość nie wykracza jednak poza uświęcone tradycją ramy. Jedynymi innowacjami były kurczaki i zajączki zdobiące czuby palm.
Podhalańska palma bowiem musi mieć trzon z witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Związany drutem czy nicią pęk gałązek ozdabia się, przymocowując do niego suszone i barwione trawy, kłosy zbóż, kwiaty z kolorowej bibuły, bukszpan. Czubkiem palmy są z reguły bazie lub jedlina. Uchwyt oplatają barwne wstążki, wiązane też często na całej długości palmy, by powiewały.
Przyniesioną do domu poświęconą palmę górali wtykali zwykle za ramę świętego obrazu. Miała chronić ludzi, zwierzęta, domy, pola przed czarami, ogniem i wszelkim złem. Wierzyli, że połykanie bazi zapobiega bólom gardła i głowy, a sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają uzdrawiającą moc. Sporządzane z palmowych gałązek krzyżyki zatknięte w ziemię, chroniły pole przed gradobiciem i burzami. Natomiast wystawienie palmy w oknie podczas burzy broniło domostwo przed piorunem.
Z palmami wiązały się też wierzenia dotyczące zdrowia i dostatku. Umaczanie palmy wodzie i pokropienie nią rodziny ponoć zabezpieczało przed chorobami i głodem, a uderzenie dzieci witką zapewniało im zdrowie. Im piękniejsza palma – tym zdrowsze i dorodniejsze miały być dzieci, a im wyższa – tym dłuższe i szczęśliwsze życie tego, kto ją wykonał.
Wysokiej komisji najłatwiej było zmierzyć najwyższe palmy. W tej konkurencji znowuż wygrało dzieło ludźmierskiej rodziny Kusiaków: syna Stasia z mamą Barbarą i tatą Stanisławem, komponowane z barwionych kłosów zbóż. Tego roku Kusiakowie postanowili bowiem zrobić palmę „zbożową”. Kłosy zbierali latem przez kilka dni. Kilka dni zajęło teraz ich barwienie. Konstruowanie wysokiej na ponad sześć metrów palmy trwało dwa dni. II miejsce zdobyli Zuzia, Piotruś i Michałek z rodziny Szczęchów, a III – Bartek i Ola, także Szczęchowie. Za urodę – albumami i słodyczami – nagrodzonych było 20 innych palm.
Fot. Anna Szopińska