Otwarcie dla „Szarotek”

HOKEJ. W meczu otwierającym play-off, hokeiści MMKS Podhala Nowy Targ pokonali na swoim lodowisku 5:0  HUKS Legię Warszawa i w rywalizacji do dwóch zwycięstw, objęli prowadzenie. Drugi mecz już we środę w stolicy.

Każdy kto spodziewał się łatwej przeprawy „Szarotek” – sugerując się choćby sezonem zasadniczym – po pierwszych dwudziestu minutach, mógł mieć obawy co do słuszności swoich przeczuć. Goście podeszli do meczu bez żadnego respektu. Wcale nie schowali się za podwójną gardą. Grali agresywnie i odważnie. Górali najwyraźniej taka postawa rywala zaskoczyła. Początek w ich wykonaniu był bowiem bardzo nerwowy. Niewiele im wychodziło. To, że na pierwszą przerwę schodzili prowadząc 1:0 to skutek gry w podwójnej liczebnej przewadze i sprytnego uderzenia z okolic niebieskiej linii Łotysza Edgardsa Adamovicsa. Z pozostałymi strzałami gospodarzy radził sobie bez większych problemów Krzysztof Zborowski. Szansę na gola mieli i w tej części gry warszawiacy. Najlepszą jeszcze przy stanie 0:0 – w 10 min – zmarnował Karol Wąsiński, który z bliska nie dał rady Tomaszowi Rajskiemu.

Druga tercja zaczęła się doskonale dla nowotarżan. Już w 81 sekund po wznowieniu gry Piotr Ziętara w ogromnym zamieszaniu pod bramką Legii wepchnął z bliska krążek do siatki. Podhale z każdą minutą zyskiwało coraz większą przewagę. W 29 min zrobiło się 3:0. Po raz drugi Górale wykorzystali grę w przewadze, tym razem pojedynczej. Autorem trafienia był Sebastian Łabuz, który piekielnie mocno przymierzył z linii niebieskiej. Warszawiacy – którzy wyraźnie nie wytrzymali tempa narzuconego w pierwszej tercji – w tej części gry praktycznie nie zagrozili bramce Tomasza Rajskiego.

Czwarta bramka dla „Szarotek” padła w 45 min. Była ona wyjątkowej urody. Po niesygnalizowanym strzale Sebastiana Bieli, „guma” odbiła się od poprzeczki i wylądowała za plecami Zborowskiego.

– Już wcześniej próbowałem w ten sam sposób, ale się nie udało. Za drugim razem wpadło tam gdzie mierzyłem. Nie było łatwo pokonać Krzyśka. Gdyby nie on to myślę, że już wcześniej losy tego meczu byłby rozstrzygnięte – przyznał środkowy pierwszej formacji nowotarżan.

Piąte trafienie w 49 min to z kolei efekt szybkiej, składnej akcji trzeciego ataku Podhala. Krążek jak po sznureczku wędrował od kija do kija, wreszcie celnym strzałem sfinalizował ją Ziętara. Ta bramka jak się okazało była ostatnią jaką w tym meczu obejrzeli kibice.

– Biorąc pod uwagę, że to był tak naprawdę nasz pierwszy mecz o stawkę ponad czterech tygodni to jestem bardzo zadowolony z gry zespołu. Drużyna zagrała znakomicie. Przede wszystkim bardzo byliśmy zmobilizowani i zdyscyplinowani taktycznie. Rywale w całym meczu praktycznie nie stworzyli sobie klarownej sytuacji. Widać było też nasze lepsze przygotowanie fizyczne. Zresztą to zawsze przekłada się na przewagę w meczu. Co do samych rozmiarów zwycięstwa to nie przywiązuje o tego wagi. W play-off nie jest istotne czy wygrasz jedną czy pięcioma bramkami. Niemniej po raz kolejny Krzysiek Zborowski potwierdził, że jest w bardzo wysokiej formie – ocenił trener MMKS Podhala Marek Ziętara.

– Weszliśmy w mecz niemrawo. Było to skutek głównie tak długiego rozbratu z grą. Brakowało nam wyczucia, rytmu. Druga i trzecia tercja już były dużo lepsze w naszym wykonaniu. Musimy jednak ten mecz już wymazać z pamięci i skoncentrować się na meczu numer dwa. To jest play-off. Każdy mecz to nowa historia. W Warszawie atutem Legii będą kibice. Wiadomo, że przy dopingu gra się o wiele lepiej. W zawodników wstępują nowe siły. Musimy być w 100 procentach przygotowani i skoncentrowani – zapowiada Biela.

GALERIA Z MECZU

MMKS Podhale Nowy Targ – HUKS Legia Warszawa 5:0 (1:0, 2:0, 2:0)
1:0 Adamovics (K. Kapica) 15:57, 2:0 Ziętara (Bomba) 21:12, 3:0 Łabuz (Biela, Neupauer) 28:31, 4:0 Biela (Neupauer) 44:36, 5:0 Ziętara (D. Kapica, Bomba) 48:58. Sędziował Janusz Strzempek z Katowic. Kary: 4-6 min. Widzów: 1000
MMKS Podhale: Rajski – Łabuz, Mrugała, Zarotyński, Neupauer, Biela – Adamovics, K. Kapica, Ćwikła, Bryniczka, Wielkiewicz – Talaga, Landowski, D. Kapica, Bomba, Ziętara – Tomasik, Gaczoł, Olchawski, Istocy, Stypuła.
Legia: Zborowski – Wardecki, R. Solon, P. Wąsiński, K. Wąsiński, M. Solon – Porębski, Grzesik, Wołkowicz, Zdunek, Maciejko – Kran, Lehman, Serwiński, Peta, Szaniawski – Pawłowski, Stępiński, Vecher, Rostkowicz, Wolski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *