Ofiary tragedii z Pienin zbada biegły patomorfolog

homolesmiercPIENINY. Jeszcze dziś patomorfolog dokona oględzin ciał czwórki turystów z Warszawy, którzy razem zginęli w pobliżu Wąwozu Homole. – Wszystkie znaki w dziewięćdziesięciu paru procentach wskazują jednak na to, że zginęli oni od uderzenia pioruna – zapewnia Józef Palenik, prokurator Rejonowy Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu.

Wstępnie oględziny zostały dokonane przez lekarza już w piątek. To wówczas on, jako przyczynę zgonu, podał – śmierć od uderzenia piorunem. – Dziś jednak biegły patomorfolog musi jeszcze dokonać oględzin zewnętrznych zwłok, po to, aby wykluczyć w stu procentach inne przyczyny zgonów – wyjaśnia Józef Palenik. Dodaje, że sekcje zwłok będą ostatecznością, dojdzie do nich tylko wówczas, gdy nie będzie można wydać jednoznacznej opinii o przyczynie śmierci, po wykonaniu oględzin. Chodzi głownie o to, by oszczędzić stresu i czasu rodzinie zmarłych.
– Gdy z cała pewnością okaże się, że przyczyną śmierci jest uderzenie pioruna, zaniechamy śledztwo – mówi prokurator. Wyjaśnia, że wszystkie osoby były pełnoletnie, inaczej byłoby w przypadku dzieci, wówczas niezbędne byłoby ustalenie, czy była dostateczna nad nimi opieka. W tym przypadku nie ma komu nawet stawiać zarzutów…
Prokurator nie ukrywa, że to tragiczne zdarzenie odniosło pozytywne skutki profilaktyczne. Teraz turyści, gdy tylko zapowiadana jest burza, wracają natychmiast tłumnie ze szlaków. – Tak naprawdę jednak nie wiadomo, co robić, gdy na szlaku zastanie nas burza. Wiadomo tylko, czego nie robić: nie chować się pod drzewem, nie być w otwartej przestrzeni, w pobliżu wodnych cieków, mieć wyłączoną komórkę, szczególnie w pobliżu granic państwa, gdzie jest ona szczególnie aktywna, bo szuka łącza… Ofiary tragedii miały tymczasem włączone komórki, które mogą ściągać pioruny.
Przypomnijmy do tragedii doszło w ubiegłym tygodniu. Małżeństwo z Warszawy w wieku ok. 50 lat, z córką i jej narzeczonym w wieku ok. 20 – 22 lat ok. godziny 16 w środę udało się ze Szczawnicy w kierunku Wąwozu Homole. Niestety nie wrócili oni na noc do hotelu. Policję zawiadomił 16-letni syn mieszkańców Warszawy. Ruszyły poszukiwania. Brało w nich udział kilkadziesiąt osób, wszystkie służby mundurowe oraz goprowcy, zaangażowała się w nie także strona słowacka. Niestety zaginionych odnaleziony dopiero w piątek ok. godziny 10 rano w kompleksie leśnym. Wszyscy nie żyli. Jak stwierdzono, najpewniej zginęli od pioruna. To właśnie w środowe późne popołudnie w Pieninach rozpętała się burza. To również wówczas zginęli turyści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *