PIENINY. Na froncie schroniska „Orlica” w Pieninach odsłonięto tablicę upamiętniającą Józefa Madeję – legendarnego przewodnika, znakarza, flisaka i gawędziarza, zwanego powszechnie pienińskim Sabałą, żył w lata
ch 1849-1925.
Prezes Oddziału Pienińskiego PTTK Marek Misztal przybliżył sylwetkę Józefa Madei, który w historii był jednym z czterech pierwszych przewodników w Pieninach, którzy otrzymali w 1894 prawo prowadzenia gości uzdrowiska w pobliskie góry.
Jak na ówczesne czasy Józef Madeja był człowiekiem wykształconym. Jan Wiktor w swojej książce „Pieniny i ziemia sądecka” podał, że pobierał nauki w gimnazjum podolinieckim, do którego swoich synów posyłała szlachta i bogatsi gazdowie z całego Podhala, Spisza i Orawy. W księdze parafialnej z tegoż okresu odnotowano przy jego nazwisku, że był sekretarzem Feliksa Pławickiego, inicjatora założenia Towarzystwa Tatrzańskiego w Szczawnicy, jak i powstania sanktuarium św. Kingi na Górze Zamkowej.
Michał Słowik-Dzwon w swoich „Madejowych ścieżkach” pisał o tym, jak to Madeja prowadził gości w Pieniny i czarował opowiadaniami, opiewał góry, mówił o wierzeniach i obyczajach górali pienińskich. Jego gadek i przyśpiewek słuchali m.in. Józef Dietl, Mikołaj Zyblikiewicz, Walery Eljasz-Radzikowski, Henryk Sienkiewicz, Stefan Jaracz czy Helena Modrzejewska.
Michał Słowik-Dzwon podawał, że Józef Madeja znał w Pieninach najpiękniejsze skalice, dolinki, zakamarki, wiedział o jakiej porze roku i gdzie jest najładniej, tam prowadził. Z Józefem Szalayem – właścicielem zdroju – organizował wycieczki w Tatry, do bielskich jaskiń, spiskich zamków, Niedzicy, Kieżmarku, Starego Smokowca (Szmeksu). Towarzyszył Waleremu Eljaszowi-Radzikowkiemu w wędrówkach po Tatrach, w których uczestniczył również Jan Krzeptowski-Sabała. Wspominał i chwalił się tą znajomością. Prowadził nie tylko po pienińskich szlakach, także na sądecką Radziejową, czy gorczański Lubań. Ostatnią wycieczkę w wieku 76 lat poprowadził 7 lipca 1925 r. na Trzy Korony.
Marek Misztal opowiadając o Józefie Madei wspomniał, że obok starej fotografii w pienińskim muzeum ostała się jego skórzana torba z uherskim herbem, siekierka z dwunastoma dukatami i jednym groszem z czasów Jana Kazimierza oraz pamięć, cóż z tego że ubarwiana, a ilu chciałoby być na jego miejscu? Na to trzeba sobie zasłużyć i przede wszystkim zapracować.
Kustosz Pienińskiego Ośrodka Historii Turystyki Górskiej i redaktor naczelny „Prac Pienińskich” Ryszard M. Remiszewski przypomniał natomiast obchody sprzed ponad sześćdziesięciu laty, jak to 8 kwietnia 1956 r. odbyła się uroczystość nadania imienia Józefa Madei schronisku „Orlica”. Odbyło się to w czasach, gdy socjalizm już powoli kruszał i można było sobie pozwolić na podobne inicjatywy. Osobliwe było to, że uchwałę podjęli radni Gminnej Rady Narodowej w Szczawnicy dla obiektu, który jedynie leżał na terenie gminy i nie podlegał jej administracji. Wykonawcą uchwały był Oddział Pieniński PTTK w Szczawnicy, który podobnie jak gmina nic do obiektu nie miał, pozostawał on w gestii Oddziału Zarządu Urządzeń Turystycznych PTTK w Krakowie.
Przypomniał również historię pierwszego żółtą farbą znakowanego w 1906 roku szlaku turystycznego ze Sromowiec Niżnych przez Przełęcz Szopczańską do Krościenka nad Dunajcem. Józef Madeja znakował go w doborowym towarzystwie sędziego dra Zygmunta Tałasiewicza z Krościenka i Stanisława Drohojowskiego – właściciela dóbr czorsztyńskich. Zakończył wspominając ostatnią wolę Józefa Madei, który mawiał: Chciałbym umrzeć tutaj na Trzech Koronach, patrzeć na Tatry i tak zasnąć na wieczny czas.
Dzięki staraniom Oddziału Pienińskiego PTTK w Szczawnicy i życzliwości obecnego dzierżawcy schroniska Macieja Ogrodowicza udało się wykonać marmurową tablicę, którą odsłonili Marek Misztal i Ryszard M. Remiszewski, grała muzyka Zbigniewa Przychodzkiego, który na tą okazję skomponował i zaśpiewał utwór poświęcony Józefowi Madei.
Kazimierz Majerczak natomiast zaproponował i uzasadnił pomysł organizowania co roku folklorystycznego przeglądu Madejowe Spotkania, nawiązującego niejako z nazwy do Sabałowych Bajań odbywających się od ponad pięćdziesięciu lat w Bukowinie Tatrzańskiej, ale w założeniu programowo się różniących.
W uroczystości udział wzięli m.in. Barbara Węglarz – dyrektorka Muzeum Pienińskiego, Elżbieta Wiercioch – prezeska Oddziału Pienińskiego Związku Podhalan, Olaf Dobrowolski – nadleśniczy Nadleśnictwa Krościenko, Paweł Sypek – dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Szczawnicy, prof. Ludwik Frey z małżonką, Piotr i Krzysztof Adamscy – wnukowie Jana i praprawnukowie Hieronima Michała Dziewolskiego, właścicieli dóbr krościeńskich, Barbara Szela z Krościenka i Przemysław Gabryś ze Szczawnicy – przewodniczący kół przewodników górskich.
W historii turystyki górskiej w Pieninach, jak i schroniska „Orlica” zapisano kolejną kartę przynoszącą chlubę.
Ryszard M. Remiszewski
Można było zaprosić rodzinę. Żyją w Szczawnicy i nie tylko potomkowie w prostej linii -Słowik od Madeji.