Oddolna inicjatywa odgórnego spalania – jutro początek akcji (z galerią)

Jan SiękaNOWY TARG. Jutro, czyli we wtorek 17. marca, do akcji wkroczą ekolodzy z „Goszcza”. Młodzież z klasy II a I LO będzie nowotarżan uczyć „odgórnego spalania” i przekonywać o różnorakich zaletach tej metody. Akcja licealistów będzie miała kilka form i odsłon.

Aktorzy spektakluJutro od Jeden z plakatówgodz. 10.00, w najruchliwszych punktach nowotarskiego rynku młodzież będzie rozdawać kolorowe ulotki z instrukcją, jak prostym i wcale nie nowym sposobem przymusić stary piec, by nie wyrzucał z siebie tyle dymu, sadzy, pyłu i toksycznych produktów spalania. Można bowiem palić znacznie efektywniej, oszczędniej i ekologicznie, układając przed rozpaleniem w piecu warstwy opału w odwrotnej kolejności niż robiliśmy to do tej pory: na spód węgiel, na wierzch drewniana i papierowa „rozpałka”.

Wtedy komin wypuści tylko jasny dym, bez sadzy i smrodu, ciepło utrzymamy w domu dłużej, na opale zaoszczędzimy ok. 30 – 40 procent. O ekonomicznych i ekologicznych racjach przemawiających za tą metodą palenia, przekonywał niedawno na forum Rady Miasta jej zwolennik i propagator, Jan Sięka. Kilku radnych już zdążyło wypraktykować nowy system i potwierdza teraz jego dobrodziejstwo. Dla niedowiarków – szczegóły na www.CzysteOgrzewanie.pl

Jedyny problem odgórnego spalania to niemożność dosypania węgla do rozpalonego od góry ładunku. Za każdym razem trzeba rozpalać od nowa. Żeby nabrać wprawy, wystarczą dwa tygodnie prób.

Jako że I LO działa w starej części miasta, której najbardziej dokucza niska emisja – nie dziw, że idea odgórnego spalania trafiła tam na podatny grunt i znalazła chętnych do jej propagowania. Młodzież pod wodzą polonistki Hanny Sięki postanowiła się przyczynić do uwolnienia powietrza w mieście od ton sadzy, pyłu i szkodliwych związków. Efekt ich działania czujemy zresztą wszyscy w nosie, gardle, oskrzelach, płucach, co wrażliwsi także na skórze.

Rozpalając piec od góry możemy natomiast zaoszczędzić nie tylko na węglu, ale i na lekach kupowanych każdej zimy oraz skutkach narażania układu oddechowego na zgubny wpływ paleniskowego smogu.

Do współfinansowania akcji, czyli pokrycia połowy kosztów druku 5 tysięcy ulotek kolorowych, tysiąca czarno-białych i 880 plakatów, Hanna Sięka przekonała burmistrza Grzegorza Watychę. Reszta jest wkładem Drukarni „Symptom”.

Uczniowie sami obmyślili grafikę plakatów i hasła na nich. Wkrótce umieszczą je na tablicach ogłoszeń, będą prosić właścicieli sklepów, żeby umieścili je także w swoich witrynach. Co ważne – postawili sobie za cel, by akcja wiązała się tylko z pozytywnym komunikatem – bez zakazów i gróźb. Bo te mogłyby przynosić efekt odwrotny od zamierzonego.

Licealiści zaniosą też ulotki do skrzynek pocztowych mieszkańców Starego Miasta, będzie zachęcać do zmiany sposobu palenia bez konieczności wymiany instalacji i nośnika energii.

– Coraz więcej jest opinii, że to bezpieczne, tanie i dobre – mówi Hanna Sięka. – Czy jest sens rozpoczynania takiej akcji, gdy wkrótce powinien się kończyć sezon grzewczy? Na pewno tak, bo gdy już nie ma mrozów, możemy spokojnie poeksperymentować z paleniskiem, nauczyć się innej metody palenia. Na pewno można przekonać tych, którzy kopcą z komina, a wcale tego nie chcą robić. Chcemy trafić do ludzi z informacją, że można inaczej.

Polonistka z „Goszcza”, która tworzyła już scenariusze do różnych widowisk, teraz przygotowała scenariusz do eko-spektaklu pod znamiennym tytułem „Nic się nie da zrobić…”. Uczniowie zadbali o warstwę muzyczną tego widowiska i do udziału w próbach nie trzeba ich zachęcać. Wykazują dla tej sprawy wiele entuzjazmu i są kreatywni.

Premierę zaplanowano na 20. marca, w licealnej auli, w ramach Dni Otwartych szkoły. Jak się aktorzy rozkręcą, będzie można sztukę pokazać na szerszym forum.

Szykuje się akcja

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *