Od lat poza zasięgiem innych

TRIAL. W „Skalnym Dworku” odbyła się uroczystość zakończenia sezonu reprezentantów Auto Moto Klubu Gorce Nowy Targ. W obecności licznie zaproszonych gości, podsumowano 2013 rok. Przyznano puchary, medale, dyplomy a także pamiątkowe statuetki zarówno zawodnikom, trenerom i działaczom, ale również i ludziom, którzy nie szczędzili pomocy klubowi w dużym stopniu przyczyniając się do sukcesów osiąganych przez nowotarskich motocyklistów.

– Za nami kolejny bardzo obfity rok zarówno pod względem sukcesów sportowych, ale myślę, że również i pod względem samej organizacji klubu. Staramy się aby z rok na rok on się rozwijał i myślę, że dzięki zaangażowaniu wielu przyjaznym nam ludziom, to się udaje. Po raz już enty zdominowaliśmy klubową rywalizację w kraju. Możemy się pochwalić kilkoma medalami w klasyfikacji indywidualnej. Trzeba też podkreślić, że rywalizowaliśmy na arenach międzynarodowych. Nasi reprezentanci jechali w Drużynowych Mistrzostwach Świata, mieliśmy również swoich zawodników w Mistrzostwach Europy. Startowaliśmy w zawodach w Norwegi i Szwecji. Ukłony należą się trenerowi Rafałowi Luberdzie, naszemu trenerowi, który cały rok dba o formę naszych zawodników. Lista osób, którym trzeba podziękować jest długa. Mamy duże wsparcie we władzach miasta Nowego Targu, przede wszystkim w osobie burmistrza, który nigdy nie odmawiał nam pomocy. Wspólnie z miastem już po raz kolejny byliśmy organizatorem Rajdu Tatrzańskiego połączonego z piknikiem Country. Impreza ta nie byłby możliwa, gdyby też nie przychylność rady sołeckiej wsi Waksmund, gdzie usytuowanych było większość odcinków. Mówiąc o 2013 roku nie można nie wspomnieć o budowie toru do Super Enduro, co umożliwiło nam organizację jednej z eliminacji do Mistrzostw Polski w tej właśnie dyscyplinie. To był myślę udany debiut, i będziemy chcieli kontynuować to i w kolejnych sezonach. Tutaj też nie dalibyśmy radę, gdyby nie pomoc sponsorów i wielu ludzi, którzy bezinteresownie włączyli się w budowę toru – ocenił prezes AMK Gorce, Mieczysław Batkiewicz.

W 2013 roku AMK Gorce po raz kolejny zdeklasował inne polskie kluby. W Klasyfikacji końcowej Mistrzostw Polski przewaga nowotarżan nad drugą w stawce Spartą Wrocław wyniosła aż 2748 punktów!

– Przede wszystkim naszą siłą jest zaplecze jakim dysponujemy i jakim nikt w kraju nie może się pochwalić. Począwszy od toru, poprzez warsztat czy kompleksowe przygotowania. My nie trenujemy 2-3 miesiące w roku, tylko trenujemy od stycznia do grudnia. Jako jedyni mamy możliwość treningów w hali. Do tego dochodzi zainteresowanie trialem na naszym terenie. Cały czas jest rotacja. Jeżeli ktoś odchodzi, już są na jego miejsce kolejni. Stąd przede wszystkim bierze się nasza dominacja na krajowym podwórku i choć zabrzmi to nieskromnie, myślę, że nie prędko to się zmieni – uważa trener AMK Gorce, Rafał Luberda.

W klasyfikacji końcowej IMP po tytuł wicemistrza kraju sięgnął Gabriel Marcinów. Przegrał on rywalizację jedynie z utytułowanym Czechem Jizi Svodobą, jeżdżącym w barwach Sparty Wrocław.

– Mimo, że nie udało mi się stanąć na najwyższym stopnia podium, to uważam, że był to jeden z moich lepszych sezonów, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że zdecydowanie mniej miałem już czasu na treningi. Cieszy przede wszystkim to, że trzy razy w sezonie udało mi się „ugryźć” Svobodę i wygrać z nim w trzech eliminacjach. Sama rywalizacja z tej klasy zawodnikiem mnie napędzała. Mam nadzieję, że i w nowym sezonie będę miał okazję się z nim pościgać. Nie mówię, że go pokonam, ale ten tok pokazał, że można z nim skutecznie powalczyć – podkreśla Marcinów, który jednocześnie w klasyfikacji juniorów sięgnął po złoty medal.

Trzecie miejsce w „generalce” przypadło starszemu z braci Łukaszczyków Michałowi. Młodszy Kuba z kolei wywalczył tytuł wicemistrza kraju w juniorach. W kategorii młodzik reprezentanci AMK Gorce zajęli całe podium. Tu równych sobie nie miał Oskar Kaczmarczyk. Srebrny medal przypadł Łukaszowi Zborowskiemu a brązowy Danielowi Nykazie. W grupie senior po wicemistrzostwo Polski sięgnął weteran polskiego trawlu Bogusław Sięka.

– Odkąd zakończyłem profesjonalną karierę, czyli od 1989 roku, trial to przede wszystkim dla mnie forma zabawy, odpoczynku. Jeżdżę jak to mówią dla zdrowotności. Teraz już bardziej patrzę na to aby nie zrobić sobie krzywdy na zawodach, niż na to aby wykręcić jak najlepszy wynik. Niemniej nie wyobrażam sobie życia bez motocykla – przyznał Sięka.

GALERIA Z ZAKOŃCZENIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *