Oczekiwałem czegoś więcej

PIŁKA NOŻNA. Nie milkną echa derbów piłkarzy Porońca Poronin z Podhalem Nowy Targ (1:1). O poziomie spotkania i kontrowersyjnych decyzjach sędziowskich rozmawiamy z ekspertem podhaleregion.pl Romanem Matyasikiem, w przeszłości znakomity sędzią, który w swojej 29 letniej karierze poprowadził blisko 2 tysiące spotkań m.in. na poziomie III i IV ligowym, a także pełnił rolę trenera i działacza.

Derbowe starcie pana rozczarowało czy oczarowało?

– Zdecydowanie to pierwsze. Nie był to mecz najwyższych lotów i to z obu stron. Myślę, że nie tylko ja oczekiwałem znacznie więcej od aktorów tego spotkania. Od drużyn trzecioligowych należy dużo więcej wymagać. Przyznam, że w mojej ocenie z takim poziomem, jaki zaprezentowały oba nasze zespoły, bardzo ciężko im będzie się w lidze utrzymać. Ponadto derby charakteryzują się na ogół tym, że towarzyszy im otoczka, głównie mam tutaj na myśli doping kibiców jednej i drugiej drużyny. Nic takiego w tym spotkaniu nie miło miejsca, co też negatywnie odbiło się na ogólnych wrażeniach.

Co „kuło” w oczy najmocniej?

– Źle obrana taktyka. Oba zespoły uparły się grać wysoką – najtrudniejszą – piłkę, co kompletnie się nie sprawdzało. Dużo było tzw. przebitek, gry w środkowej strefie boiska i co za tym związane, mało sytuacji bramkowych.  Jak tylko piłka sprowadzona została na ziemię, wymieniono kilka podań, od razu wyglądało to dużo lepiej. Wydaje mi się, że pierwsi zorientowali się w tym piłkarze z Porońca, którzy po tym jak objęli prowadzenie, wreszcie zaczęli grać bardziej rozsądniej, szanować piłkę. Wydawało się, że przejęli kontrolę nad meczem. Świetnie jednak w tym momencie zachował się sztab szkoleniowy Podhala, wpuszczając na boisko zawodników rezerwowych. Każda zmiana była bardzo trafiona i wniosła bardzo dużo. Sam fakt, że wyrównał jeden ze zmienników, mówi bardzo dużo.

Mówiąc o meczu, nie można nie poruszyć kwestii sędziowania, które wywołało sporo kontrowersji. Pana zdaniem słusznych?

– Podobnie jak postawa zespołu, tak samo praca arbitra nie była na wysokim poziomie. Nie chciałbym się jednak jakoś jednoznacznie wypowiadać na temat pracy sędziego. Mógłbym, gdyby odbył z nim po meczu rozmowę, poznał jego argumenty, bo na pewno miał takowe podejmując te, jak to pan nazwał, kontrowersyjne decyzje, których faktycznie sporo w tym pojedynku było. Wtedy mógłbym się z nimi zgodzić, bądź nie.

Największa kontrowersja to sytuacja z 5 minuty i starcie bramkarza Porońca z jednym z zawodników Podhala w polu karnym. Większość obserwatorów mówi wprost: karny i czerwona kartka…

– Powiem tak. Punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia. Ile krzesełek na trybunach, tyle opinii. Być może największym błędem arbitra w tej sytuacji, było złe ustawienie i wskutek tego taka, a nie inna była jego interpretacja. Z mojej perspektywy bramkarz Porońca ewidentnie faulował i Podhalu należał się rzut karny, ale czerwonej kartki bym nie pokazał. Co najwyżej żółtą. Do bramki była jeszcze spora odległość i wcale nie uważam, że była to stu procentowa okazja do gola.

A czerwone kartki jakie ujrzeli Sebastian Gąsiorek i Rafał Gadzina?

– Należy pamiętać, że były one konsekwencją kartek żółtych. To bardzo istotny szczegół. I akurat tutaj sędziemu przyznałbym rację, bo w każdym z tych przypadków w mojej ocenie przewinienia były ewidentne. Inna sprawa, że było też kilka zagrań ze strony jednej i drugiej strony, które uciekły uwadze arbitra. To był bardzo trudny mecz, w którym pełno było kontaktów między zawodnikami, często bardzo ostrych. Mecze derbowe zazwyczaj tak właśnie wyglądają i dlatego na ogół deleguje się na nie najlepszych i przede wszystkim doświadczonych sędziów. Akurat tutaj mam wątpliwości czy trafiono z obsadą.

Wynikiem 1:1, któraś ze stron może czuć się skrzywdzona?

– Nie sądzę. Z przebiegu meczu, z sytuacji wypracowanych przez obie drużyny, wynik remisowy jest sprawiedliwy. Podkreślam jednak jeszcze raz. Obie drużyny muszą to spotkanie bardzo dokładnie przeanalizować, wyciągnąć wnioski i w kolejnych spotkaniach grać zdecydowanie lepiej. Margines błędów w tym sezonie, ze względu na reorganizację jest bardzo mały. Uważam, że to runda jesienna będzie kluczowa. Wiosną o zwycięstwa z różnych względów będzie o wiele trudniej.

Zaskoczony jest pan tym, że po 4 kolejkach to Podhale jest wyżej w tabeli niż Poroniec, który przed sezonem okrzyknięto jednym z faworytów do walki o awans…

– Powoli już chyba te priorytety w Poroninie się muszą zmienić. Początek sezon w ich wykonaniu nie przekonuje, ale wszystko ma swoje przyczyny. Wydaje mi się, że ze zbytnim optymizmem zawodnicy tego klubu podeszli do rozgrywek. O awansie można myśleć, ale raczej głośno o tym mówić się nie powinno. A Podhale? To młoda, waleczna i perspektywiczna drużyna, przed którą jeszcze długa droga aby stać się trzecioligowcem pełną „gębą”.

Rozmawiał Maciej Zubek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *