PIENINY. Spływanie Przełomem Dunajca jest jedną z największych atrakcji w Europie i pewnie też nie ustępuje tym najbardziej znanym w świecie. Kto już nie spływał, Bóg raczy wiedzieć. W kronikach Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich zapisano tylu znakomitych gości, że trudno uwierzyć. Jednakże od czterech lat odbywa się nocny spływ Dunajcem dla upamiętnienia wielkiej roli właściciela zdroju szczawnickiego Józefa Stefana Szalaya, w jego powstaniu i propagowaniu.
Jak drzewiej bywało ponownie spływa się przy palących pochodniach, śpiewie, a nawet z samym właścicielem uzdrowiska i jego świtą, w strojach epoki. Nie lubuje się jedynie w strzelaniu z moździerzy, mając na uwadze ochronę zwierzyny.
Nocne spływanie odbywa się w ramach Dni Polsko-Węgierskich w Szczawnicy, zacz łatwo to wytłumaczyć, bo Józef Stefan Szalay był Węgrem. Ta najmłodsza forma spływania Dunajcem dopiero pisze swoją historię.
W tegorocznym – trochę niespodzianie dla organizatorów – wzięła udział premier polskiego rządu Ewa Kopacz. Nie posądzam, by wcześniej nie spływała Przełomem Dunajca, ale na pewno po raz pierwszy wzięła udział w jego nocnej odmianie, zapisując się w historii już na stałe. Wcześniej odwiedziła Nowy Sącz i Muszynę.
Rozmawiała z mieszkańcami i turystami, słuchała uważnie co mówił Jan Sienkiewicz – prezes flisaków – bo teraz to on był tym, który miał najważniejszy głos.
Zaczęło się na przystani flisackiej w Sromowcach Niżnych drobnym poczęstunkiem przygotowanym przez Zbigniewa Olesia, prowadzącego restaurację flisacką w Kątach, w Sromowcach Wyżnych. Przed zaproszeniem do łodzi śpiewał chór złożony z samych flisaków, którzy później – w osobnej łodzi – towarzyszyli spływającym. Nie ma co ukrywać, to był dodatkowy koloryt tej imprezy.
Wypływa się o takiej porze żeby zdążyć w pełnym zmroku na zakończenie imprezy. Podyktowane to jest bezpieczeństwem uczestników spływu. Licznie zgromadzeni letnicy i turyści na przystani w Szczawnicy mają okazję zobaczyć jego atrakcyjne zakończenie. W trakcie – już u wylotu Przełomu – zapala się pochodnie, a zgromadzone w jednym miejscu tratwy pozwalają jego uczestnikom wspólnie śpiewać z flisakami i tryskać humorem. W ogóle przednia zabawa, która pozwala przypuszczać jak to drzewiej bywało. I tym razem Józef Stefan Szalay – po zapaleniu pochodni – z szablą w górze zapraszał gości do zdroju na dalszą część imprezy.
Organizatorami spływu – obok Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich – był burmistrz miasta i gminy Szczawnica oraz konsul generalny Republiki Węgierskiej w Krakowie. Organizacyjnie wszystko ogarnął znakomicie Piotr Gąsienica, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w zdroju.
W spływie premier Ewie Kopacz towarzyszyli m.in.: minister skarbu państwa Andrzej Czerwiński, wojewoda małopolski Jerzy Miller, marszałek województwa małopolskiego Marek Sowa, z wicemarszałkiem Wojciechem Kozakiem, minister Michał Kamiński, burmistrz miasta i gminy Szczawnica Grzegorz Niezgoda, z wiceburmistrzem Tomaszem Moskalikiem i sekretarzem Tomaszem Ciesielką, z przewodniczącym Rady Miejskiej Kazimierzem Zachwieją i licznymi radnymi, wójt gminy Łapsze Niżne Jakub Jamróz, proboszcz parafii szczawnickiej ks. dr Tomasz Kudroń, prezes zarządu Zespołu Elektrowni Wodnych w Niedzicy Grzegorz Podlewski, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Krakowie Stanisław Wójcik. Licznie spływali goście z Węgier, m.in. Imre Molnár, Sándor Nedeczky, na czele z panią konsul Adrienne Körmendy.
Oprawie spływu – oprócz chóru flisaków – przysłużyli się przebrani w stroje epoki członkowie Amatorskiego Teatru działającego przy Miejskim Ośrodku Kultury w Szczawnicy oraz członkowie Oddziału Pienińskiego Związku Podhalan, dbający jak zawsze o tradycyjny strój górali pienińskich.
IV Nocny Spływ Dunajcem – 18 lipca 2015 r. – przeszedł do historii.
Ps.
Od siebie dodam i w taki sposób podziękuję Zdzisławowi Bochniakowi, sołtysowi Czorsztyna, kierującego łodzią, który dalibóg nie wiem jak to zrobił, ale tak poprowadził łódź, że mogłem zrobić zdjęcia do tego reportażu w kilku odsłonach. Niebywałe!
Fot. Ryszard M. Remiszewski