NOWY TARG. – Byli w domu, a nic nie zdołali zrobić… mówią o swoich sąsiadach rozpaczliwie wypompowujących wodę z przyziemia i ogrodu mieszkańcy Nadmłynówki. – Woda wtargnęła nocą. O trzeciej nad ranem zaczęła podciekać, a o czwartej był już istny horror…
– Nagle meble stanęły wodzie na głębokość 15 centymetrów. Teraz postawiliśmy je na kołkach. Cały czas chlupie pod panelami… – opowiadają właściciele domów.
Minionej nocy część Nadmłynówki najbardziej zbliżająca się do mostu Kolejowego, stanęła w wodzie. Przez osiedlowe ulice można przejść tylko w gumowcach, a przejechać – chyba amfibią. Ciut wyższe pobocza dróg przypominają ruchome grzęzawisko. Wjazdy do garaży zastawione są workami z piaskiem, a takie tamy ludzie uszczelniają jeszcze folią. W ruch poszły pompy, łopaty, miotły, ale walczącym z zalaniem opadają ręce, bo wypompowywana z determinacją woda wcieka z powrotem.
Ogrody zamieniły się wielkie rozlewiska, wiaty i przybudówki o nadwyrężonej konstrukcji chylą się nad tymi bajorami. Strażackie interwencje niewiele pomogą, dopóki woda sama nie zacznie opadać.
Gdy Czarny Dunajec jest spokojny, ludziom mieszka się tu sielsko. Niektórzy pobudowali się w końcowej części Nadmłynówki już kilkanaście lat temu, a takiej wody jak teraz jeszcze nie widzieli. Wartości zniszczonego mienia nawet nie próbują na razie szacować, bo deszcz nie ustał. Kto przeżył noc jak w horrorze – długo jej nie zapomni.
Fot. Anna Szopińska