NOWY TARG. To była rzeczywiście pasjonująca lekcja narodowej historii. A jednocześnie muzyczna uczta. W przeddzień Święta Niepodległości do Nowego Targu przybył Bogusław Kaczyński. Jego opowieść o Ignacym Janie Paderewskim trwała prawie dwie godziny.
Muzyczną
ilustracją
tej opowieści
stały
się utwory
„króla pianistów”
w wykonaniu
młodego, a już wybitnego wirtuoza – 24-letniego Piotra Kosińskiego, który zdobył I nagrodę i Złoty Medal na I Międzynarodowym Amerykańskim Konkursie im. Ignacego Jana Paderewskiego w Los Angeles.
Aranżowała ten wieczór Jolanta Suder z Agencji Atystycznej Violin & Piano – ta sama, która zapewnia Nowemu Targowi Koncerty Noworoczne. Nie wystąpił tym razem na scenie, ale przyjechał razem z artystami maestro Jerzy Sobeńko – dyrygent znanej już w mieście ze znakomitych koncertów Orkiestry „Obligato”.
Bogusław Kaczyński zaczął od żartobliwych anegdot o sobie, tłumacząc, czemu na scenie nigdy nie używa okularów. Zaprzyjaźniona z nim Mira Zimińska-Sygietyńska radziła mu bowiem, by tego nie robił, ani nigdy nie przechodził na emeryturę… „bo to postarza”. Stosując się do jej rady, nie był w stanie kiedyś odczytać listu Moniuszki do matki, który akurat miał zaprezentować. No i nie pozostało mu nic innego, jak zaimprowizować jego treść. Przesłuchując potem nagranie, doszedł do wniosku, że sam Moniuszko ładniej do matki by nie napisał…
Ale historia życia i zawrotnej pianistycznej kariery przyszłego pierwszego premiera II RP, okupionej ogromną determinacją, benedyktyńskimi ćwiczeniami i przesileniem ręki – była już nacechowana powagą i wielkim podziwem.
Znany z telewizyjnego ekranu muzykolog i publicysta rozwinął przed słuchaczami cały życiorys Ignacego Paderewskiego – osieroconego w dzieciństwie przez matkę zmarłą wskutek powikłań poporodowych, wkrótce też przez ojca, wielkiego patriotę, który poszedł walczyć w powstaniu styczniowym.
Fatum powikłań poporodowych zawisło także nad jego poznaną w czasie muzycznych studiów żoną – Antoniną Korsakówną, która zmarła niecały rok po urodzeniu Paderewskiemu niepełnosprawnego umysłowo syna Alfreda. Chłopiec dożył 21 lat i nie żadne kuracje proponowane potem przez lekarzy z całego świata nie zdołały przywrócić mu władz umysłowych.
Nie znany jeszcze wtedy szerzej pianista miał jednak szczęście doświadczyć przyjaźni takich ludzi jak Helena Modrzejewska i doktor Tytus Chałubiński. Nim podbił swoją muzyką inne kraje i kontynenty, nim odbył triumfalne tournee po Ameryce, często bywał w Zakopanem, wiele zostało tam po nim wspomnień i pamiątek.
Nazwisko polskiego pianisty w pewnych latach kojarzyło się z wszystkim, co najlepsze i najdoskonalsze. Dlatego jako ciekawostkę przytaczał Bogusław Kaczyński fakt, że nawet Eskimosi swoje z trudem na Grenlandii hodowane ziemniaki nazwali „Paderewski”…
Przyjaźń łączyła go także z prezydentem Woodrowem Wilsonem, co miało swój wpływ na kształt traktatu wersalskiego, uzyskanie przez Polskę po I wojnie Wilna, Lwowa, Polesia, Wołynia.
Entuzjastycznie witany podczas swoich tras koncertowych w całym świecie Ignacy Paderewski, na prośbę marszałka Piłsudskiego, w 1919 r. objął urząd premiera i ministra spraw zagranicznych w wolnej już II Rzeczypospolitej. Posiadłości miał nie tylko w Szwajcarii, ale i w innych krajach. Po dwóch latach wszakże zrzekł się wysokich urzędów, zniechęcony układami, koteriami, grą interesów różnych grup.
Nigdy jednak – jak podkreślał Bogusław Kaczyński – nie zaprzestał swoje pracy dla Polski. We wrześniu 1940, jeszcze raz podjął trud podróży do Stanów Zjednoczonych, by prosić o pomoc w uzbrojeniu Polskich Sił na Zachodzie. Wciąż czynny i ofiarny, pełen ludzkiej wrażliwości i poświęcenia dla ojczyzny, zmarł na zapalenie płuc w czerwcu 1941 r.
Pochowanego na cmentarzu Arlington w pobliżu Waszyngtonu, gdzie spoczywają wszyscy amerykańscy prezydenci, sprowadzono do wolnej już Polski w czerwcu 1992 r. Trumnę na pokładzie swojego samolotu przywiózł osobiście prezydent George Bush. Spoczęła ona w krypcie warszawskiej Archikatedry św. Jana. Marzeniem i wolą Ignacego Paderewskiego było bowiem spocząć w wolnej Polsce. Jej właśnie, i Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, zapisał cały swój majątek.
O Paderewskim – pianiście, kompozytorze, człowieku, patriocie, dyplomacie, mężu stanu – znakomity prelegent mówił jako o spadkobiercy wielkiej kultury polskiej.
– Trzeba mówić o wielkich – przekonywał. – A mieliśmy ludzi tak wielkich, że świat nam zazdrościł. Niewielu było w historii tak promiennych i szlachetnych ludzi honoru. Jesteśmy wspaniałym, dumnym rycerskim narodem i takim pozostańmy na zawsze.
Była to więc opowieść także o dumie narodowej, która dzisiaj gdzieś się zatraca w potężnym zjawisku zarobkowej emigracji.
Bogusława Kaczyńskiego, który snuł opowiadanie, czarując swadą i piękną polszczyzną przez prawie dwie godziny, słuchacze wypełniający całą salę widowiskową MOK-u nagrodzili owacją na stojąco.
Fot. Anna Szopińska