„Niech się leje!”, a pszczół-dobrodziejek przybywa (z galerią zdjęć)

13amb1NOWY TARG. Pszczelarze uroczyście obchodzili wczoraj dzień swojego patrona św. Ambrożego. Przed wieloma kościołami sprzedawano miód prosto z pasiek. Jak każe odwieczna tradycja – powinien on zagościć na wigilijnym stole, zapewniając domownikom zdrowie i dostatek przez cały rok.

Wyjątkową, góralską oprawę ma wszakże tradycyjna msza Podhalańskiego Zrzeszenia Pszczelarzy pozostającego w strukturach Polskiego Związku Pszczelarskiego. Tego roku odbyła się ona w nowotarskim kościele p.w. Błogosławionego Jana Pawła, czyli w świątyni o wyjątkowych właściwościach energetycznych, podobnie przyjaznej środowisku jak pszczoła. Gościł tam pszczelarzy ks. proboszcz Jan Karlak, ale splendoru dodała uroczystościom obecność pszczelarskich kapelanów: ks. Jana Kołodzieja – proboszcza z Zubrzycy Górnej i ks. Franciszka Rembiesy – proboszcza z nowotarskiej Niwy, który wygłosił homilię nie pozostawiającą wątpliwości, że pszczoła i pożytki z niej w przyrodzie to jeden z filarów ludzkiej egzystencji na tej ziemi. Pszczoła pozostaje też cudownym, najwrażliwszym miernikiem stanu skażenia środowiska.

Jak zwyczaj każe, pszczelarze ofiarowali podczas tej mszy miód i paschał, przygotowali modlitewne intencje i śpiewy.

Byli też inni goście: Stanisława Bernadetta Pawlikowska z Gliczarowa – tegoroczna Królowa Miodu i prezes Wojewódzkiego Zwiazku Pszczelarskiego – Józef Bukowski, bartnik z Maruszyny.

Podhalańskiemu zrzeszeniu prezesuje – z właściwą sobie pogodą ducha – Jan Świdroń z Chyżnego, któremu przypadło w udziale wznieść przy ambrozjańskim obiedzie toast „Niech się leje!”. Z ponad 100 pszczelarzy tworzących Podhalańskie Zrzeszenie na świętowanie do Nowego Targu przybyło ponad 80-ciu, z całego rejonu: z Orawy, Ochotnicy, z Kościeliska, z Witowa, Czarnego Dunajca, Łopusznej, Rabki i innych miejscowości.

Po dużych uroczystościach, jakie Zrzeszenie przeżywało w styczniu tego roku, w święto Trzech Króli, w kościele i w szkole na Niwie (wręczenie sztandaru i wojewódzki opłatek) – to ambrozjańskie świętowanie było już kameralne.

Ale grono pszczelarzy wciąż się powiększa. Jeśli dwa – trzy lata temu było ich w Podhalańskim Zrzeszeniu ok. 70, tak teraz jest ponad 100. Najstarszym należałby się już tytuł seniora i zasłużony odpoczynek, ale są stale czynni, zarażają swoją szlachetną pasją młodych. Pojawili się więc w ich kompanii także zapaleni do pszczelarstwa dwudziestolatkowie.

– Oczywiście czas zweryfikuje ich wytrwałość, bo pszczelarstwo to fach, który wymaga cierpliwości niezwykłej, pogodzenia się z faktem, że tu decyduje natura; że jednego roku można stracić i dopiero w następnym roku coś zyskać – mówi z perspektywy swojego doświadczenia i niegasnącego zapału mistrz pszczelarski Józef Różański, najstarszy w tym gronie.

Podhalańscy pszczelarze mają za sobą sezon obfitszy w pożytki niż średni. Przedłużająca się zima i słabe pożytki wiosną co prawda nie rokowały dobrze, ale latem aura była zdecydowanie łaskawsza. Rodziny, które wyginęły przez zimę, można było odbudować. Obficie pojawiła się spadź. Ulewy miejscowo hamowały ten proces na 10 – 12 dni, lecz potem spadź występowała znowu. Pszczele matki czerwiły długo, a ciepłe dni października potrzebne były, by późne „wygryzienia” mogły się oblecieć.

Oby ta zima nie dłużyła się już ani pszczołom, ani nam, a przebiegła bez pogodowych anomalii, które zakłócają biologiczny rytm.

Na 5 stycznia podhalańscy pszczelarze zaplanowali już swoje opłatkowe spotkanie – w kościele na Niwie.

Fot. Anna Szopińska

Tutaj galeria zdjęć:

Pszczelarze świętowali w Nowym Targu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *