Nie ma powodów do trzęsienia ziemi

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Przemysławem Cecherzem, trenerem trzecioligowego Porońca Poronin na temat refleksji po sezonie 2014/2015 i wyzwaniach jakie czekają jego podopiecznych w kolejnym sezonie.

Zdecydował się pan na pozostanie w Poroninie. Mocniejsze kluby nie kusiły ofertami?

– Szczerze powiem miałem dwie propozycje, a bardziej trafnie określiłbym to zapytaniem. Jedna z klubu drugoligowego, druga z pierwszoligowego. Brakowało jednak konkretów. W Poroninie  tworzy się coś fajnego i chciałbym być tego częścią. Przystałem więc na propozycję działaczy o kontynuowaniu tego co wspólnie zaczęliśmy dwa miesiące temu.

Z racji swojego dotychczasowego doświadczenia i marki jaką pan sobie wyrobił we wcześniejszych klubach z wyższych lig, nie męczy pana praca na czwartym szczeblu rozgrywek?

– Wiadomo, że pewnych rzeczy brakuje, że chciałoby się być jak najwyżej i być w tej nazwijmy to profesjonalnej piłlce. Z drugiej strony jak trafia się do zespołu gdzie ma się do dyspozycji naprawdę bardzo dobrych zawodników, gdzie nie ma problemów z organizacją i gdzie to wszystko przekłada się na wyniki i coraz lepszy styl, to szczebel rozgrywkowy nie ma specjalnie znaczenia. Nie, nie czuję się zmęczony. Powiem więcej praca w Poroninie sprawia mi dużą frajdę.

Pana dotychczasowa praca z zespołem Poronina robi wrażenie. Zespół pod pana dowództwem jeszcze meczu nie przegrał. Biorąc pod uwagę spotkania ligowe i pucharowe ten bilans wynosi 13 zwycięstw i dwa remisy. Zdradzi pan rąbka tajemnicy w czym tkwi sekret tak znakomitych wyników?

– Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Trzeba było zrobić jedną rzecz. Wyzbyć się nawyku gry w tzw. krakowską piłkę, którą preferuje większość drużyn z Małopolski. Czyli gry opartej na dużej ilość podań przede wszystkim wzdłuż w boiska i konsekwentnym budowaniu akcji od tyłu. To nie jest styl który mi odpowiada. Lubię grać piłkę agresywną, nastawioną na wysoki odbiór. Taka gra daje dużo więcej satysfakcji i czerpania radości z gry. A w Poroninie spotkałem zawodników, którym taki właśnie styl odpowiada najlepiej. Że wymienię tutaj Sebastiana Leszczaka, doskonałego w pojedynkach 1 na 1, Maćka Żurawskiego, który jest typowym egzekutorem i najlepiej czuje się w polu karnym przeciwnika, Pawła Nowaka, który uwielbia być przy piłce i ciągnąć grę w ofensywie,  czy Dawida Bartosa, który zdecydowanie lepiej podaje do przodu niż do tyłu. Kluczem jest czerpanie z potencjału danego zawodnika. Po dwóch, trzech pierwszych treningach już dostrzegłem kilka koniecznych zmian, które wprowadziłem i które spasowały zawodnikom.

Latem szykują się duże zmiany w zespole?

– Trzęsienia ziemi nie będzie. Nie ma ku temu powodów, co zresztą najlepiej pokazują wynik jaki osiągnęliśmy w minionym sezonie. Na pewno musimy szukać zawodników w wieku młodzieżowca, bo tutaj zrobiły się duże braki. Chcielibyśmy pozyskać dwóch, lub trzech takich graczy. Myślimy też aby wzmocnić się dwoma doświadczonymi zawodnikami. Na nazwiska jednak za wcześnie.

Ilu zawodników odejdzie?

– Myślę, że czterech, pięciu. Już teraz mogę zdradzić, że żegna się z nami Artur Prokop, który sam nas poinformował, że to był już jego ostatni sezon w Porońcu. Spędził w tym klubie spory okres czasu i myślę, że mecz finałowy Pucharu Podhala będzie doskonałym tego ukoronowaniem. Odchodzi od nas także Patryk Zielonka, który zachował się fajny sposób i  sam przyznał, że po tym jak przestał być młodzieżowcem, raczej ma małe szanse aby wygrać rywalizację o miejsce w składzie i chce poszukać sobie owego klubu. Bardzo cenię sobie taką postawę.

Okres przygotowawczy już dopięty?

– Tak. Troszkę nie do końca trafiona data meczu finałowego Pucharu Podhala lekko nam pokrzyżowała plany, głównie dotyczące wypoczynku. Takie przygotowania z prawdziwego zdarzenia zaczynimy 8 lipca. Mamy w planach sześć sparingów m.in. z Okocimskim Brzesko, Sandecją Nowy Sącz czy Rozwojem Katowice.

Liga przez planowaną reorganizację rozgrywek od sezonu 2016/2017, zapowiada się wyjątkowo ciężko.

– Chciałbym aby ta reorganizacja nas nie dotyczyła. Aby tak się stało musimy zająć jedno z czołowych miejsc. I taki też jest nas cel.

Rozmawiał Maciej Zubek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *