Negocjacje z koleją – bliskie finału

kolejnegocNOWY TARG. Miasto czeka w tej chwili na zwrotną informację od PKP i na porozumienie w sprawie podziału kolejowej nieruchomości. Porozumienie to ma być zgodne z wcześniejszymi ustaleniami. I zakończy półroczne negocjacje z władzami kolei.

Tekst porozumienia będzie jeszcze podlegał obróbce formalno-prawnej.

Przypomnijmy, że kilkuletnia sądowa batalia o prawo do kolejowej nieruchomości (wraz z budynkiem c.k. austriackiego dworca) zakończyła się dla miasta w lutym tego roku, decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego, odrzucającą skargę kasacyjną PKP. Chodzi o 7,5 hektara gruntu, na którym znajdują się tory, budynki – także mieszkalne, urządzenia kolejowe i historyczny, choć mocno zniszczały dworcowy obiekt. Ten obszar został przyznany miastu.

Od tej pory trwały rozmowy i negocjacje nowotarskich władz z koleją. W ich finale PKP tak przygotowały mapę podziału nieruchomości, że teren wraz z budynkami dzierżawiony przez Cargo, czyli najbardziej dochodowy, miały wziąć w wieczyste użytkowanie właśnie one. Burmistrz jednak zawnioskował o kolejne spotkanie i dodatkową wizję w terenie. To drugie spotkanie odbyło się jeszcze w lipcu. W efekcie zapadły ustalenia – miejmy nadzieję, że już ostateczne.

Jak informuje wiceburmistrz Waldemar Wojtaszek, w myśl tych ustaleń trzy działki przy ul. Ludźmierskiej zostaną wydzielone i oddane w zarząd PKK na czas modernizacji linii kolejowej Kraków – Zakopane. Byłyby one wyłączone z części aktem notarialnym przekazywanej dla PKP PLK. W drugim etapie zostaną one wydane miastu.

Teren zajmowany przez tory i urządzenia kolejowe wraz z zabezpieczeniem, po obu stronach torów – przeznaczony na modernizację linii kolejowej – ma być przekazany PKP.

Natomiast wydzielone działki z budynkami od strony ul. Ludźmierskiej, z hurtownią „Salami”, składem węgla i budynkiem dworca – przeszłyby pod zarząd miasta.

W gestii miasta znalazłby się również teren miedzy torami a ul. Ceramiczną, czyli budynki zaplecza Cargo, dzierżawione teraz przez inne spółki kolejowe.

Tak – z grubsza biorąc – wygląda projekt podziału 7,5 hektarowego obszaru. Plany zagospodarowania historycznego budynku dworca wiążą się m.in. z przebiegiem ścieżki rowerowej, jako części historyczno-kulturowo-przyrodniczego Szlaku dookoła Tatr i z zamiarem uzyskania pomocowych środków na rewitalizację zabytkowego, a mocno zniszczałego obiektu.

Kolejowa nieruchomość ważna jest także ze względu na plany modernizacji linii kolejowej Kraków – Zakopane.

Ponieważ w ogłoszonym niedawno projekcie Rady Ministrów uchwały Krajowego Programu Kolejowego do 2023 roku prawie wszystkie inwestycje kolejowe w południowej Małopolsce znalazły się na liście rezerwowej, burmistrz Nowego Targu, Grzegorz Watycha, jak wielu samorządowców z Podhala, wykorzystał szansę skierowania do Departamentu Kolei w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, w ramach konsultacji społecznych, uwag dotyczących tego projektu. Głos w tej sprawie zabierali również małopolscy parlamentarzyści i kilka stowarzyszeń, m.in. stowarzyszenie Pociąg – Autobus – Góry.

Jednym głosem domagają się te gremia po pierwsze – przesunięcia na listę podstawową prac na odcinku Skawina – Sucha Beskidzka – Chabówka – Zakopane; po drugie – budowy nowej linii kolejowej Podłęże – Szczyrzyc – Tymbark/Mszana Dolna oraz modernizacji istniejącej linii Chabówka – Nowy Sącz, także modernizacji odcinków Nowy Sącz – Muszyna – granica państwa i Chabówka – Nowy Sącz.

Za takimi rozwiązaniami w transporcie kolejowym pada wiele argumentów – począwszy od wpisania się tych inwestycji w założenia strategicznej polityki gospodarczej kraju, ujęcie ich w wielu planach i dokumentach; przez nadmierne obciążenie dróg kołowych, z „zakopianką na czele; skończywszy na korzyściach dla rozwoju regionu, turystyki, podniesienia komfortu życia mieszkańców, budownictwa mieszkaniowego, szkolnictwa, stymulacji rynku pracy, wzrostu zatrudnienia. Nie bez znaczenia w tej argumentacji samorządów są też względy ekologiczne.

Budowa linii Podłęże-Piekiełko jawi się jako jedyna szansa na rozwiązanie problemów transportowych Podhala i Sądecczyzny; jako możliwość szybkiego, bezpiecznego i ekologicznego dojazdu do Nowego Targu, Zakopanego, Limanowej, Rabki, Mszany Dolnej, Tymbarku, Krynicy, Starego Sącza, Muszyny, Piwnicznej, a w przyszłości być może również do Gorlic. Obszernie prezentowali te inwestycyjne koncepcje parlamentarzyści z Podhala jeszcze w marcu, nakłaniając samorządy do lobbowania za nimi. Ich koszt szacowany jest na ok. 9 miliardów zł. Czas przejazdu koleją z Krakowa do Zakopanego pozwalałyby one skrócić do mniej niż dwóch godzin.

Prócz samorządów, instytucji i stowarzyszeń w konsultacjach mogły brać udział także osoby fizyczne i wielu mieszkańców Podhala tak uczyniło. Każdy głos za budową i modernizacją linii powiększa szanse na zmianę decyzji rządu. Wkrótce będzie wiadomo, jaki efekt przyniosło to pospolite ruszenie w sprawie transportu kolejowego dla południowej Małopolski.

Kolejowa nieruchomość

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *